Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kiedy w 2015 roku zaskoczono nas zmianą naszego statusu z oczyszczalni przemysłowej na komunalną, co w konsekwencji spowodowało zaostrzenie wymogów jakościowych ścieku oczyszczonego, nie sądziłem, że tak skutecznie podołamy zmianom. To było nasze główne wyzwanie, którego realizacja przypadła na lata 2018-2019 i udało się je zrealizować w całości. Spełniamy najbardziej ostre parametry jakościowe ścieków oczyszczonych dla przemysłu, jak i całej miejskiej aglomeracji. Wydaliśmy ponad 23 mln zł na tę inwestycję i cała infrastruktura oczyszczalni została ostatecznie dostosowana do obowiązujących wymogów.

Temat modernizacji oczyszczalni jest praktycznie zamknięty. Jak przebiega realizacja budowy suszarni osadów?

Suszarnia została zamontowana i jesteśmy w końcowej fazie prób osiągnięcia parametrów gwarantowanych. Jesteśmy pierwszą oczyszczalnią w kraju, która wybrała rozwiązanie niepowtarzalne i ekologiczne, a z punktu widzenia naszych klientów również ekonomiczne. Mamy zdolność suszenia ponad 35 ton osadu na dobę do poziomu 90 proc. suchej masy – czyli odseparowujemy z każdej tony osadu ponad 700 kg wody. Wybraliśmy rozwiązanie ekologiczne oparte o pompy ciepła. Warto dodać, że w naszym kraju w oczyszczalniach ścieków jesteśmy prekursorem w zastosowaniu tego typu technologii pogłębionego suszenia osadu. Wstępne pomiary parametrów gwarantowanych, technicznych jak i technologicznych wypadły pozytywnie. Pozostaje przejść ostateczną próbę gwarancyjną, która będzie trwała 48 godz. i przez ten czas bezprzerwowej pracy mamy utrzymać wymagane parametry jakości wysuszonego osadu, przepustowości oraz wydajności. Jeżeli testy wypadną pozytywnie – instalacja rozpocznie normalną pracę. Jestem przekonany, że z tym nie będzie kłopotu i od 1 października będziemy w sposób stabilny suszyć osady.

Skąd wziął się pomysł na budowę suszarni osadów?

Inwestycja budowy suszarni to przede wszystkim troska o otoczenie, a w tym o okolicznych mieszkańców i środowisko naturalne, ale również konieczność ustabilizowania naszego najważniejszego kosztu tzn. kosztu zagospodarowania osadów. Ceny zagospodarowania osadów ściekowych od 2017 roku zaczęły gwałtownie rosnąć, co w naszym przypadku ostatecznie spowodowało ich potrojenie. Wszelkie analizy, które przeprowadziliśmy potwierdziły, że wybór tego rozwiązania nie tylko ustabilizuje koszty na poziomie zbliżonym do pierwotnego poziomu, ale staniemy się niezależni od kapryśnego rynku odpadowego. Wysuszony osad to przede wszystkim paliwo odnawialne i co więcej – zastosowana technologia separacji wody oparta o energię odnawialną daje przekonanie, że jest to bardzo dobra decyzja.

Jakie są Państwa plany na przyszłość?

Ścieki oraz odpady komunalne i przemysłowe zawsze będą powstawać i my musimy być na posterunku, aby tym się zająć. Sytuacja pandemiczna w kraju nie ograniczyła zapotrzebowania na nasze usługi. Musimy jednak bardziej dbać o bezpieczeństwo załogi Praktycznie nie możemy pracować zdalnie – 90 proc. naszej załogi musi pracować stacjonarne. Stosujemy wiec wszelkie możliwe środki bezpieczeństwa. Teren jest dość rozległy, a instalacja w większości usytuowana w terenie. Pozwoliło to tak zorganizować pracę, by nie było potrzeby grupowania się. Ograniczyliśmy też prace analityczne związane z kontaktem ze ściekami zwłaszcza komunalnymi. Na przyszłość marzy nam się dalsza inwestycja w energetykę odnawialną, a w tym farmę fotowoltaiczną o mocy około 1 MW, która pozwoliłaby zoptymalizować koszt energii elektrycznej. Mamy sporo miejsca na tego typu przedsięwzięcie. Obecnie analizujemy nasze możliwości finansowe po przeszło 35 mln inwestycjach w ostatnich trzech latach.

Rozmawiał Wojciech Grabarczyk

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.