Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
embed

Pakiet Mobilności zmienia zasadniczo zasady wykonywania zarobkowego transportu drogowego w UE. Chodzi głównie o przewozy poza granicą siedziby przewoźnika. Państwa zachodnie od lat narzekały na „dumping cenowy" wschodnich firm transportowych. Zarzucały im przede wszystkim oszczędności uzyskiwane dzięki wypłacaniu kierowcom o wiele niższych wynagrodzeń. Opublikowany 31 lipca 2020 r. w Dzienniku Urzędowym UE akt prawny zawiera harmonogram zmian w realizowaniu transportu drogowego, jakie będą stopniowo wprowadzane w ciągu 6 lat. Ta najbardziej dolegliwa dla polskich przewoźników mówi, że kierowca ma zarabiać tyle, ile jego koledzy po fachu w danym kraju, gdzie transport jest wykonywany. A „gwoździem do trumny" jest brak możliwości zaliczenia do tej kwoty naszych ryczałtów i diet, co jest powszechnym procederem w wielu firmach. Szofer dostaje minimalną płacę krajową, od której odprowadzane są wszystkie składki. Reszta, to już wymyślane przez księgowych i prawników dodatki, aby kierowca „wyszedł na swoje", czyli dostał odpowiednio wysokie uposażenie miesięczne. – Wielu tego nie udźwignie, inni będą musieli mocno główkować, aby wyjść na swoje. Na pewno wzrosną stawki za przewozy, bo ktoś musi te dodatkowe koszty pokryć – mówi Prezes MaWo Group Mariusz Frąc. – Inną sprawą jest konkurencyjność naszych przewoźników za granicą i ich dalsza obecność tam w takim wymiarze, jak obecnie. Wiadomo, że należymy do ścisłej europejskiej czołówki, a Pakiet Mobilności ma nas chyba stamtąd wypchnąć – dodaje.

Brakuje związku zawodowego kierowców, ale takiego z prawdziwego zdarzenia. Aż dziw bierze, że w kraju jednego z liderów transportu drogowego, kierowcy nie mają związku zawodowego. – Obie strony, czyli przedstawiciele pracodawców i kierowców, mogłyby usiąść do rzeczowych rozmów, negocjacji. Jak zrobić, aby „wilk był syty i owca cała". Wiadomo przecież, że obie strony chcą dobrze zarobić. I trzeba znaleźć kompromisowe rozwiązania, aby nasze firmy dalej woziły dużo towarów, zarabiały na tym i dały też godziwie zarobić swoim kierowcom, zawierały z nimi uczciwe umowy o świadczenie pracy. – dodaje Mariusz Frąc

Klaudiusz Madeja
Julia Czechowicz

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.