Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Koleje aglomeracyjne z prawdziwego zdarzenia, czyli obsługujące duże miasta i ich okolice, ma w Polsce tylko Warszawa i Trójmiasto. Po liczbach przewożonych pasażerów widać, jak bardzo są potrzebne - udział lokalnych przewoźników na tle przewozów całych województw jest ogromny. 

Na przykład regionalne Koleje Mazowieckie przewiozły w 2019 roku 62 mln pasażerów w całym województwie, natomiast przewoźnicy aglomeracyjni - warszawska Szybka Kolej Miejska i Warszawska Kolej Dojazdowa - aż 33 mln (kolejno 23 i 10 mln). 

Najlepsze Pomorze

Nie tylko stołeczny ruch aglomeracyjny jest tak duży - jeszcze większy ma Pomorze. PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście obsłużyła aż 44 mln osób, z 61 mln w całym regionie (reszta ruchu należy do regionalnego Polregio). Nic dziwnego - w Polsce trójmiejska kolej ma najdłuższe tradycje. Spina system transportu publicznego, łącząc centrum Gdańska i odległe dzielnice, jak Kiełpinek i Jasień, a także miasta Żukowo czy Kartuzy.

Koleją można też łatwo dojechać na lotnisko i w przeciwieństwie do innych miast (np. Warszawy) linia się tam nie kończy. Przeciwnie, biegnie dalej i dzięki temu korzystać z niej mogą nie tylko pasażerowie lotniczy. Kolej połączona jest też z innymi środkami transportu - przy stacjach znajdują się parkingi i przystanki autobusowe.

To dzięki kolei aglomeracyjnej Pomorskie może się chwalić najwyższą liczbą podróży na mieszkańca w całej Polsce - to aż 24,8, kiedy średnia wynosi 8,1 podróży na mieszkańca - rocznie. Na drugim miejscu jest Mazowieckie z 18,2 podróżami, a dalej Dolny Śląsk z tylko 9,4 podróżami (dane Urzędu Transportu Kolejowego).    

Na przeszkodzie, by takich kolei było więcej, stoją pieniądze. Dlatego jeśli już, to w transport szynowy inwestują przede wszystkim samorządy wojewódzkie, a nie miejskie. Z tego powodu kolei aglomeracyjnej, choć ją od lat planuje, dotąd nie ma Wrocław. A bardzo jej potrzebuje: według Centralnej Ewidencji Pojazdów we Wrocławiu na koniec 2018 roku zarejestrowanych było ponad 690 samochodów na tysiąc mieszkańców, a dziennie wjeżdża tam 240 tys. aut spoza miasta. To o jedną czwartą więcej niż siedem lat temu.

– To przykre, że nie udaje się zatrzymać napływu samochodów mimo wielu działań zachęcających do rezygnacji z auta – mówiła w zeszłym roku Monika Kozłowska-Święconek, dyrektorka Biura Zrównoważonej Mobilności, cytowana przez magazyn “Pismo”. 

Bez specjalnej kolei też się da

Jeśli miast nie stać na swoją kolej, możliwe są rozwiązania pośrednie.

Aglomeracje mogą być obsługiwane przez koleje regionalne i po części to już się dzieje. Mieszkańcy pracujący czy uczący się w Poznaniu czy we Wrocławiu dojeżdżają pociągami z sąsiednich, mniejszych miejscowości i też stanowią dużą część ruchu. Jak dużą? Trudno znaleźć takie szacunki. Ale, jak mówi nam dolnośląski radny Patryk Wild, pasażerowie z okolic Wrocławia, dojeżdżający do tego miasta z miejscowości w promieniu 30-40 km, stanowią około 40 proc. wszystkich pasażerów wojewódzkiego transportu regionalnego. Dojeżdżają w ramach oferty regionalnej, gdzie pociągi jeżdżą zazwyczaj raz na godzinę, a nie klasycznej aglomeracyjnej, w której częstotliwość powinna być dużo większa, z kursami nawet co 15-20 minut.

Wild podkreśla, że marszałek mógłby uruchomić właśnie takie połączenia, przeznaczone dla obsługi aglomeracji, częste i z przystankami na małych, dziś mijanych podmiejskich przystankach. Takich na przedmieściach Wrocławia, a także w samym mieście, jest co najmniej kilkadziesiąt.

Tyle że do tych połączeń dokładać musiałyby samorządy tych miejscowości. Na razie zdecydowały się na to Kąty Wrocławskie, rozmowy toczą się z Siechnicami. Inne miasta przymierzają się do tego samego. - Dużo jest do zrobienia. Ale świadomość, jakie są możliwości, dociera do coraz większej liczby samorządów lokalnych. Wierzę, że kolejne będą się decydować na finansowanie dodatkowych połączeń - mówi Wild.  

Ten krok mają ją za sobą aż 23 wielkopolskie samorządy finansujące Poznańską Kolej Metropolitalną, obsługiwaną przez marszałkowskie Koleje Wielkopolskie. To pięć linii łączących z Poznaniem m.in. Grodzisk Wielkopolski, Jarocin, Nowy Tomyśl, Wągrowiec i Swarzędz z Poznaniem.

Docelowo w stolicy Wielkopolski pociągi PKM będą zatrzymywać się na 13 stacjach i przystankach. Kursy w godzinach szczytu odbywają się nawet co 30 minut. - Dzięki tej współpracy mamy sukces frekwencyjny. Bywa, że na niektórych stacjach nie wszyscy są w stanie wsiąść do pociągu z powodu tłoku. Liczymy więc na zwiększenie częstotliwości przejazdów - mówi poznański poseł Franek Sterczewski znany z promowania transportu zbiorowego. 

Coraz więcej takich kolei

Swoją kolej metropolitalną buduje też Szczecin. - Musimy pamiętać, że nasi mieszkańcy coraz częściej podejmują pracę poza obszarem zamieszkania. Ktoś, kto mieszka w Stargardzie, może pracować w Szczecinie i odwrotnie. Naszą misją jest stworzenie takiego systemu transportu, by był on wygodny, tani i horyzontalnie obejmujący potrzeby mieszkańców -  mówi Roman Walaszkowski, dyrektor biura Szczecińskiego Obszaru Metropolitalnego dla portalu Wszczecinie.pl. 

PKP Polskie Linie Kolejowe (zarządca państwowej infrastruktury kolejowej) reaktywują tam nieczynne linie i przystanki, w tym na linii do tej pory wykorzystywanej tylko dla ruchu towarowego. Powstaną nowe perony na przystankach Szczecin Cmentarz Centralny, Szczecin Pomorzany i Police Dąbrówka. Reaktywowane zostaną  m.in. Szczecin Turzyn, Szczecin Gocław, Skolwin, Police. Na jakim etapie są prace? W obu miastach PLK podpisała umowy z wykonawcami, kontrakty realizowane są w systemie "Projektuj i buduj".

Na przeszkodzie rozwoju kolei aglomeracyjnych stoją jeszcze inne problemy. Jednym z nich jest przepustowość węzłów kolejowych w dużych miastach. W godzinach szczytu w Warszawie, Poznaniu, Gdańsku czy we Wrocławiu jest wyczerpana. Będzie zwiększana, ale z dużym opóźnieniem - kolejarze nadal siedzą nad papierkową robotą.

Arnold Bresch, członek zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe, zapewnia, że rozbudowy będą. - Przed pandemią w aglomeracjach widać było boom na przewozy pasażerskie. Plany PLK są ukierunkowane, żeby ten ruch wzmacniać - mówi. 

Na jakim etapie są prace przy inwestycjach tych miastach? PLK zleciła biurom projektów analizy potrzeb w zakresie rozwoju sieci kolejowej w kilku dużych miastach. Trwają prace nad wstępnymi studiami wykonalności określające plany w Małopolsce, Wielkopolsce i aglomeracji wrocławskiej.

Pociąg kolei aglomeracyjnej w Trójmieście.Pociąg kolei aglomeracyjnej w Trójmieście. Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta

Wąskie gardła na przeszkodzie

"Ten etap prac realizowany jest w ścisłej współpracy z samorządami i organizatorami przewozów. Z kolei dla warszawskiego węzła kolejowego PLK przygotowała już takie opracowanie i wdraża kolejny etap przygotowania inwestycji, tj. opracowanie dokumentacji projektowej" - pisze nam PLK w odpowiedzi na pytania. 

Docelowo PLK chce zapewnić czterotorowy wyjazd w każdym kierunku, z separacją ruchu aglomeracyjnego od dalekobieżnego.

W efekcie w Warszawie dzięki inwestycji rozdzielony będzie ruch pociągów szybkich od wolnych (aglomeracyjnych). - Dobudujemy po dwa tory dla ruchu szybkiego i aglomeracyjnego. Będą się one przenikać, ale taki podział zapewni większą przepustowość i umożliwi kursowanie pociągów w regularnych odstępach - mówi Bresch. 

PLK biorą też udział w budowie Podkarpackiej Kolei Aglomeracyjnej, choć ta jest dość kontrowersyjna - za inwestycję dla aglomeracji rzeszowskiej płaci marszałek województwa z pieniędzy na kolej dla całego województwa. W efekcie transportu pozbawione są powiaty oddalone od stolicy.  

Kobiety wiedzą, co robią
KLIKNJ TUTAJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.