Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podstawowy wniosek z badania: wciąż lubimy podróżować autobusami, tramwajami czy pociągami. Na pytanie „Jak ogólnie ocenia Pani/Pan jakość transportu publicznego w mieście? Proszę wziąć pod uwagę sytuację przed pandemią”, w każdym z sześciu miast (Gdańsk, Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław, Katowice) ponad 90 proc. ankietowanych odpowiedziało, że dobrze lub bardzo dobrze.

embed

Jednocześnie na pytanie „Proszę ocenić w skali od 1 do 10, na ile bezpieczne ze względu na pandemię koronawirusa jest poruszanie się po mieście transportem publicznym” średnia ocen wyniosła zaledwie 5,8.

embed

– To pokazuje, jak silna była bezpodstawna nagonka na komunikację miejską – mówi Michał Beim z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który bada transport w polskich miastach. – Rządzący, ale i część ekspertów, bez żadnych dowodów naukowych wskazali środki transportu publicznego jako miejsca o wysokim ryzyku zakażenia. I teraz będziemy musieli się z tym problemem mierzyć.

Dużą rolę w budowaniu lęku wśród pasażerów odgrywają wprowadzone obostrzenia. – Jesteśmy jedynym krajem z tak rozbudowanymi obostrzeniami w transporcie publicznym – zauważa Aleksander Kierecki, z portalu Infobus. – Nigdzie w Europie nie ma takich limitów liczby podróżujących jak u nas. I tu nie chodzi tylko o ograniczenie miejsc, ale jeśli pasażer na każdym kroku widzi kartki z limitami miejsc albo zakazami siadania, to trudno mu się nie bać.

Nie wszyscy wrócą

W czasie pandemii ograniczyliśmy podróże transportem publicznym o około 60 proc. (od 57 proc. w Gdańsku, do 65 proc. w Warszawie). Wśród powodów rezygnacji z transportu publicznego respondenci w każdym z miast na pierwszym miejscu wskazywali obawę o własne zdrowie (średnio 50 proc. wskazań w każdym z miast).

embed

Zapytaliśmy też osoby, które ograniczyły w czasie pandemii podróże transportem publicznym, czy po jej zakończeniu powrócą do regularnego korzystania z autobusów, tramwajów, czy pociągów. Zdecydowana większość odpowiedziała, że tak. Jednak w każdym z miast jest spora grupa osób, które deklarują, że po pandemii zmienią swoje nawyki transportowe. W Gdańsku rzadziej chce korzystać z komunikacji miejskiej 15,7 proc. badanych, w Warszawie 17,6 proc., w Krakowie 18,6 proc, we Wrocławiu 22 proc., w Poznaniu 22,9 proc., a w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii aż 24,7 proc.

embed

– To nie jest mało – mówi Beim. – Przypomnijmy sobie drogi w miastach, gdy kończył się rok szkolny. A przecież ruch związany z odwożeniem dzieci do szkoły to zaledwie ułamek wszystkich podróży w mieście. Gdyby więc kilkanaście procent pasażerów komunikacji miejskiej zrezygnowało z niej dla samochodów osobowych, to nasze miasta by tego nie wytrzymały.

Byle nie samochodem

Dlatego bardzo ważne jest, aby osoby, które nie będą chciały być już użytkownikami transportu publicznego, wybrały inną formę przemieszczania się niż samochód.

– Miasta na całym świecie inwestują m.in. w tymczasowe drogi rowerowe – mówi Beim. – Chodzi także o zdrowie. Pandemia sprawiła, że na całym świecie znacznie większą uwagę zaczęto zwracać na kwestie zdrowotne, jak się odżywiamy, poruszamy, jak korzystamy z otaczającego nas świata.

Jeżeli mieszkańcy miast porzucą transport publiczny na rzecz samochodów osobowych, obniży się też jego rentowność. A to z kolei doprowadzi do ograniczenia jego funkcjonowania i trwale zmieni nawyki transportowe. Jakość życia w miastach zostanie obniżona. Większy ruch kołowy to nie tylko korki, ale także większe zanieczyszczenie czy hałas.

– Rząd musi zorganizować wielką kampanię zachęcającą ludzi do powrotu do transportu publicznego – dodaje Kierecki. – Powinna to być przemyślana akcja polegająca nie tylko na reklamach, ale i system konkretnych zachęt. Zrobiono wiele, żeby ludzie przestali korzystać z autobusów czy pociągów. Teraz trzeba więc zrobić co najmniej tyle samo, żeby pokazać, jakie mogą być tego konsekwencje.

Więcej o wynikach badaniach w poszczególnych miastach:

Gdańsk

Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia

Kraków

Poznań

Warszawa

Wrocław

oraz na stronie www.wyborcza.pl/zawszepodrodze 

 

Badanie zostało przeprowadzone przez Otawa Group na próbach kwotowo-losowych 350 dorosłych mieszkańców w Gdańsku, Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, Krakowie, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu. Respondentami były osoby deklarujące, że przed okresem pandemii korzystały z transportu publicznego parę razy w tygodniu lub częściej. Badanie zostało zrealizowane na połączonej próbie: telefonów stacjonarnych i komórkowych (CATI), wylosowanej z internetowego panelu badawczego (CAWI).

Zawsze po drodze
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.