Prezydent Jacek Sutryk podpisał zarządzenie o pokryciu podwyższonego kapitału zakładowego piłkarskiego Śląska Wrocław. Do klubu z miejskiej kasy wpłynie kolejnych 8 mln zł.
Każdego dnia fotoedytorzy "Gazety Wyborczej" oglądają setki, a bywa, że tysiące zdjęć z kraju i ze świata. Tylko niewielki ułamek z nich ilustruje potem wydarzenia opisywane przez naszych dziennikarzy. Wiele wspaniałych fotografii nie ma szansy zaistnieć w serwisie Wyborcza.pl czy papierowym wydaniu "Wyborczej". A szkoda, by przepadły. Dlatego wybraliśmy dla Was zdjęcia, które nas dziś zachwyciły, zaciekawiły, zainspirowały lub po prostu wpadły nam w oko.
- Bez jasnej komunikacji nie da się skupić się na wynikach sportowych - mówią piłkarki Śląska po oświadczeniu prezydenta na temat przyszłości sekcji kobiecej. I czekają na konkretne działania.
Decyzja, aby nie wpuszczać kibiców Wisły na mecz ze Śląskiem, skończy się dotkliwą karą finansową - ostrzegał w swej opinii prawnik klubu, ale jego poradę zignorowano. Efekt: milion złotych do zapłaty.
W obronie piłkarskiej "Twierdzy Wrocław" siły połączyli z obozem prezydenta jego przeciwnicy i spora część mediów. Wszystko dla dobra Śląska, czyli brońmy patologii do upadłego - pisze Artur Brzozowski
W piątek, 6 marca funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do siedziby klubu piłki ręcznej Śląsk Wrocław. Płynęły do niego miliony z budżetu miasta, sponsorowały go firmy śmieciowe.
Finansowanie Śląska budzi spore wątpliwości, gdy chodzi o zgodność z przepisami unijnymi. - Sport zawodowy to działalność gospodarcza, a dopłaty mogą naruszać konkurencję w Unii - podkreśla prawnik, dr Bartłomiej Gawrecki.
"Sutryk nie sprzeda swojej politycznej zabawki" - m.in. tak o piłkarskim Śląsku Wrocław pisze były reprezentant Polski, a obecnie dziennikarz i komentator sportowy Wojciech Kowalczyk.
Po nieudanej próbie prywatyzacji Śląska Wrocław, władze miasta znów odkręciły kurek z pieniędzmi, aby ratować piłkarzy. Za dofinansowaniem klubu kwotą 30 mln zł zagłosowali radni niezależnie od politycznych opcji.
Władze Wrocławia, wbrew zapowiedziom, nie sprywatyzowały piłkarskiego Śląska, a teraz przekażą mu kolejnych kilkadziesiąt milionów złotych na spłatę długów i dalsze funkcjonowanie.
Wiceprezydent Wrocławia Michał Młyńczak poinformował, że miasto nie sprzeda Mariuszowi Iwańskiemu większościowego pakietu akcji piłkarskiego Śląska Wrocław. Głównym powodem jest brak gwarancji finansowych ze strony inwestora.
Za kadencji prezydenta Jacka Sutryka miasto przekazało do Śląska Wrocław ponad 130 mln zł, ale klub nadal jest zadłużony. Prokuratura wzięła się za pierwszych samorządowców opłacających piłkarskie zespoły, bo uważa, że to nie jest zadanie miasta, tylko przykład niegospodarności.
Rozbieżności finansowe były głównym powodem, który prawie doprowadził do fiaska rozmów magistratu z biznesmenem Mariuszem Iwańskim, który ma kupić Śląsk.
Ciągle nie wiadomo, kiedy władze Wrocławia sprzedadzą akcje Śląska i ile milionów publicznych pieniędzy gmina przekaże do klubu na 2026 rok.
W 1993 roku w RPA Waluś zastrzelił Chrisa Haniego, czołowego przywódcę ruchu antyapartheidowego w RPA, a teraz jak bohater został powitany przez kiboli Legii Warszawa. - Kibice z "Żylety" w 1944 roku strzelaliby do Powstańców Warszawskich i kolaborowaliby z nazistami - napisał jeden z oburzonych internautów.
Do końca września urzędnicy chcą dopracować umowę o sprzedaży 51 proc. akcji piłkarskiego Śląska Wrocław. Inwestor Mariusz Iwański twierdzi, że klub ma potencjał, aby "być wizytówką Wrocławia w Europie".
Specjalny zespół prowadzący negocjacje w sprawie prywatyzacji Śląska zarekomendował prezydentowi Wrocławia, aby większościowy pakiet akcji spółki sprzedać Mariuszowi Iwańskiemu, biznesmenowi z branży wojskowej.
Przed meczem ligowym Odry Opole ze Śląskiem Wrocław wielu opolan obawiało się, że kibice zdewastują stadion z powodu konfliktu pomiędzy kibicami obydwu drużyn.
Firma Tarczyński, sponsor tytularny Tarczyński Areny, zapowiada interwencję w sprawie jakości jedzenia serwowanego na stadionie. To reakcja na liczne skargi kibiców Śląska Wrocław, którzy od lat narzekają na zimne posiłki, twarde bułki i wysokie ceny.
Inwestor chcący przejąć większościowy pakiet akcji Śląska musi mieć świadomość, że to on będzie utrzymywał klub, a nie mieszkańcy Wrocławia - podkreśla Łukasz Kasztelowicz, radny miejski z PiS.
W przetargu na sprzedaż większościowego pakietu akcji WKS Śląsk Wrocław wpłynęły dwie oferty. Nie wiadomo, czy miasto zdecyduje się pozbyć piłkarskiej spółki.
Piłkarze WKS Śląska Wrocław chcieli otrzymać z klubu pieniądze, które im się nie należały. To kolejny dowód na to, jak wielką patologią jest finansowanie zawodowych sportowców z pieniędzy podatników.
Palestyńczyk Assad Al Hamlawi był najskuteczniejszym piłkarzem Śląska Wrocław w minionym sezonie, a teraz miał być kluczowym graczem zespołu, który planuje walczyć o powrót do Ekstraklasy. Jednak napastnik nie chce grać w I lidze i potajemnie opuścił miasto.
W Ekstraklasie koszty funkcjonowania Śląska Wrocław wynosiły ponad 80 mln zł. Po degradacji do I ligi klub jest zmuszony szukać oszczędności, bo jego budżet będzie mniejszy o połowę.
- Trener Probierz nie miał pomysłu na drużynę, brakowało jej stabilizacji - mówi o odwołaniu selekcjonera reprezentacji Polski Waldemar Prusik, były kapitan tej reprezentacji.
Czy tym razem prezydent Wrocławia Jacek Sutryk rzeczywiście zdecyduje się sprzedać piłkarski WKS Śląsk? Za jedną z ofert stoi wieloletni menedżer Roberta Lewandowskiego.
Wpłynęły zgłoszenia od trzech inwestorów, którzy chcą kupić większościowy pakiet akcji wrocławskiego klubu. Władze miasta nie ujawniają, kto złożył ofertę.
W obszernym wywiadzie Assad Al Hamlawi, napastnik WKS Śląsk Wrocław mówi o kibicach WKS-u, spadku z ekstraklasy, grze w reprezentacji.
Śląsk Wrocław to miejska spółka, funkcjonująca zgodnie z wolą prezydenta miasta. Zatem to Jacek Sutryk ponosi odpowiedzialność za degradację z ekstraklasy. Już wiele razy zapewniał, że klub zostanie sprzedany i nie będzie podtrzymywany kroplówką z miejskich pieniędzy. Czy wreszcie dotrzyma słowa?
Porażka piłkarzy Śląska z Górnikiem Zabrze oraz wygrane Zagłębia Lubin i Lechii Gdańsk spowodowały, że na dwie kolejki przed końcem sezonu wrocławska drużyna spadła do I ligi. Właścicielem i głównym sponsorem klubu jest gmina Wrocław.
Nawet jeśli Śląsk wygra wszystkie mecze w sezonie, to nie będzie miał pewności, że utrzyma się w piłkarskiej Ekstraklasie.
Wszyscy obecni na sesji radni miasta głosowali za tym, aby ponownie rozpocząć proces prywatyzacji Śląska Wrocław. - Sprzedajmy klub w całości, żeby już więcej nie dopłacać do tej studni bez dna - mówił radny Jakub Nowotarski.
Ustalenia wrocławskiego śledztwa, w którym aresztowany jest Zbigniew M., były komendant główny policji z czasów PiS, mogą zablokować proces o oszustwo na 265 mln złotych, gdzie głównym oskarżonym jest biznesmen Grzegorz Ślak.
Strata finansowa klubu WKS Śląsk Wrocław zmalała, ale sytuację komplikuje widmo spadku drużyny z Ekstraklasy. Przy najgorszym scenariuszu Śląsk ma uratować gmina, która na 2025 rok zabezpieczyła w budżecie 19 mln zł dla piłkarzy i zobowiązała się do wsparcia spółki "w przypadku wystąpienia nieprzewidzianych zdarzeń".
Lech Poznań w tym sezonie potrafi miło zaskoczyć kibiców, ale niestety potrafi też boleśnie rozczarować. Spotkanie ze Śląskiem Wrocław pasuje tu idealnie, bo przeciwko ostatniemu zespołowi ekstraklasy piłkarze Lecha rozegrali jedno z najgorszych spotkań za Nielsa Frederiksena.
Lech Poznań ponownie zawiódł i przegrał 1:3 ze Śląskiem Wrocław. O wyniku zadecydowała fatalna druga połowa, kiedy Kolejorz miał przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, a wyglądał tak, jakby to zespół Nielsa Frederiksena był na ostatnim miejscu w tabeli.
Po przerwie reprezentacyjnej Lech Poznań wraca do walki o mistrzostwo Polski. Kolejorz o powrót na fotel lidera powalczy na boisku ostatniego w tabeli PKO Ekstraklasy Śląska Wrocław. - Widzę, że piłkarze są gotowi na odpowiednią odpowiedzieć na porażkę z Jagiellonią - zapewnia Niels Frederiksen.
Śląsk Wrocław koniecznie chciał wygrać z Pogonią Szczecin, żeby nie stracić nadziei na utrzymanie się w lidze. Pogoń walczyła o to, by nie tracić punktowego dystansu do ligowego podium. Ani jedna, ani druga drużyna nie zrealizowała swojego celu.
Polskie kluby piłkarskie. Skandalicznie zarządzane, wyłudzają gigantyczne publiczne pieniądze na utrzymanie beztalenci, tłusto opłacają tłumy nigdzie indziej niechcianych obcokrajowców. Przekręt, który nigdy się nie kończy.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.