Miliardy z Unii zbędne? To manipulacja ukryta pod nazwą "SAFE 0 procent". Przejęcie unijnej nazwy to cyniczny manewr głowy państwa. Ma wmówić Polakom, że prezydencki "jakiś pomysł" zastąpi realne wsparcie dla polskiej armii. Posługiwanie się nazwą "SAFE" w opisywaniu propozycji finansowanej przez NBP to działanie na dezorientację obywateli. Nie dajmy się nabrać!
Najważniejsze wydarzenia w kraju i za granicą. Kulisy polskiej polityki. Wydarzenia polityczne tygodnia. "Dzieje się" - wideopodcast polityczny. Dziennikarze TOK FM, Radia ZET, Wyborcza.pl i Polityki Insight komentują.
- Panie prezydencie, panie prezesie, nie ma czasu na kombinacje. Polska i polskie firmy, polskie bezpieczeństwo czekają na pieniądze z programu SAFE na dziesiątki miliardy złotych - powiedział premier Donald Tusk.
- NBP przez ostatnie cztery lata wykazywał straty. Łącznie ponad 80 mld złotych. I nagle okazało się, iż jest w stanie wygenerować 200 mld złotych. To dobra informacja i chciałbym panu Glapińskiemu serdecznie podziękować za to - powiedział w czwartek marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Obietnica zastąpienia przez NBP funduszu SAFE i sfinansowania przez bank centralny wydatków obronnych na poziomie 180-200 mld zł to sztuczka kuglarska. Prezydent szuka za wszelką cenę uzasadnienia dla weta wobec ustawy wdrażającej program SAFE.
Prezydent w sojuszu z prezesem NBP wszedł do gry wokół SAFE, a wsparcia już udzielił im PiS. W rządzie lekkie zaskoczenie: - Na tajnych naradach o programie nie było atmosfery całkowitej negacji propozycji - mówi ważny polityk koalicji.
Dzisiejsze kuriozalne wystąpienie prezydenta Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego odbieram jako zapowiedź weta ws. wartego 200 mld zł programu SAFE.
Obietnica zastąpienia przez NBP funduszu SAFE i i sfinansowania przez bank centralny wydatków obronnych na poziomie 180-200 mld zł to sztuczka kuglarska. Prezydent, podobnie jak prezes NBP liczy na to, że wiedza ekonomiczna Polaków jest marna, więc część da się na tę sztuczkę nabrać.
"Rząd Polski po cichu zrezygnował z planów postawienia przed sądem prezesa Narodowego Banku Polskiego, Adama Glapińskiego, z obawy, że batalia prawna mogłaby zaniepokoić zagranicznych inwestorów" - podaje agencja Bloomberg.
Cena złota rosła w ostatniej dekadzie szybciej niż amerykańska giełda. Dziś zbliża się do 5 tys. dolarów za uncję.
W czwartek Główny Urząd Statystyczny potwierdził: w grudniu ceny rosły w tempie 2,4 proc. W całym 2025 roku inflacja wyniosła 3,6 proc.
Rada Polityki Pieniężnej nie ścięła stóp procentowych. Główna stopa referencyjna wynosi wciąż 4 proc. Ale i tak jeszcze mocniej obniżą się raty kredytów hipotecznych.
Choć prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział, że na początku roku będzie pauza w obniżkach stóp procentowych, to nie wszyscy ekonomiści w to wierzą. Jest jedna trzecia szans na kolejne cięcie stóp procentowych już 14 stycznia.
W tle walki Glapińskiego o kluczowe departamenty NBP jest kampania wyborcza 2027. I to, która frakcja zdobędzie przewagę w PiS.
Część członków zarządu NBP ma dość wszechwładzy PiS-owskiego nominata Adama Glapińskiego. Ten ostatni właśnie zabrał się za pacyfikowanie buntowników i odebrał im nadzór nad departamentami. Ostrzega, że jeśli sytuacja się uspokoi, może to "zagrozić stabilizacji systemu finansowego, a także gospodarce i całej Rzeczypospolitej Polskiej".
- Obniżyliśmy stopy procentowe kolejny raz o 0,25 proc. Była bardzo przyjemna, podniosła atmosfera, prawie wszyscy się zgodzili. Taki sukces, trzy lata temu inflacja była dwucyfrowa, wynosiła 18,4 proc. - powiedział podczas swojego wystąpienia prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński.
Rada Polityki Pieniężnej zerwała ze świecką tradycją i zrobiła mikołajkowo-bożonarodzeniowy prezent kredytobiorcom. Dzięki decyzji prezesa Adama Glapińskiego spadną im raty kredytów hipotecznych.
Najwięcej w zarządzie banku, nie licząc prezesa i wiceprezesów, otrzymał w ramach wynagrodzenia Paweł Szałamacha. Pensja szefa NBP Adama Glapińskiego jest znana - blisko 1,4 mln zł.
Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała kolejny raz o obniżce stóp procentowych o 0,25 punktu procentowego. Adam Glapiński, prezes NBP, skomentował decyzję RPP oraz kondycję gospodarczą Polski.
Rada Polityki Pieniężnej ponownie obniżyła stopy procentowe. Główna stopa referencyjna wynosi obecnie 4,25 proc., 3-miesięczny wskaźnik WIBOR jest na poziomie 4,38 proc., co oznacza, że kredyty hipoteczne są średnio oprocentowane na ok. 6-7 proc. w skali roku.
Nadal nie wiemy, czy nominacja dla byłej pierwszej damy na doradcę prezesa Narodowego Banku Polskiego jest faktem, czy celową prowokacją.
Najpierw nową pracę znalazł były prezydent Andrzej Duda, a teraz okazało się, że nową posadę ma też jego żona Agata Kornhauser-Duda.
- To wsparcie dla polityki rządu, obniżyliśmy koszty długu o 17 mld zł w ciągu dwóch lat - powiedział podczas swojego wystąpienia prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Ostatnio pojawiały się głosy, by skorzystać ze skarbca NBP, by sfinansować zbrojenia. Szef NBP zdradza, ile powinny docelowo wynosić stopy procentowe.
Prezes Adam Glapiński powieział, co się będzie działo ze stopami procentowymi w kolejnych miesiącach. - Chciałbym uniknąć wrażenia, że hulaj dusza piekła nie ma, lecimy ze stopami w dół - podkreślił Glapiński. To już piąta obniżka stóp procentowych w ciągu dwóch lat.
Rada Polityki Pieniężnej, której przewodniczy Adam Glapiński, obniżyła w środę stopy procentowe o 0,25 punktu procentowego. Główna stopa referencyjna wynosi teraz 4,75 proc., a raty kredytów za chwilę pójdą ostro w dół.
O 350 zł już spadła rata kredytu hipotecznego na 500 tys. zł. Rynek wycenia, że do przyszłorocznych wakacji będzie w sumie mniej o 680 zł.
- Decyzje prezydenta, w tym te skutkujące wzrostem cen energii od października i zapowiedzi blokowania ustaw zwiększających dochody, powodują, że RPP będzie musiała utrzymywać dłużej bardziej restrykcyjną politykę monetarną, a przynajmniej wolniej ją luzować - mówi serwisowi Wyborcza.biz Ludwik Kotecki, członek RPP.
Umocnienie złotego w bieżącym roku może przyczynić się do ujemnego wyniku finansowego NBP; jeśli kursy walut utrzymałyby się na poziomie z czerwca, strata może przekroczyć nawet 30 mld zł - podał w piątek Narodowy Bank Polski w komunikacie.
W pierwszym kwartale 2026 roku inflacja trwale zejdzie w okolice 1,5-3,5 proc. To świetna wiadomość nie tylko dla konsumentów, ale też kredytobiorców. Rada Polityki Pieniężnej będzie miała przestrzeń do kolejnych obniżek stóp procentowych.
W środę Rada Polityki Pieniężnej niespodziewanie ścięła stopy procentowe. - To nie jest początek cyklu obniżek stóp procentowych. Ale jeśli będą sprzyjające okoliczności, to nie ma przeciwwskazań do kolejnej obniżki - wyjaśniał w czwartek prezes NBP Adam Glapiński.
Większość ekonomistów spodziewała się pozostawienia w lipcu stóp procentowych na niezmienionym poziomie 5,25 proc. Z kolei inwestorzy wyceniali obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Prezes Glapiński ponownie wprowadził niepewność na rynek.
W czerwcu inflacja wyniosła 4,1 proc. W normalnych warunkach byłby to sygnał do obniżki stóp procentowych, ale przez wojnę na Bliskim Wschodzie Rada Polityki Pieniężnej zapewne nie zmieni w środę poziomu stóp procentowych.
Narodowy Bank Polski informuje, że do siedziby banku centralnego wszedł prokurator wraz z funkcjonariuszami policji, którzy zażądali wydania dokumentów dotyczących Rady Polityki Pieniężnej.
Kredytobiorcy nie mają wątpliwości: prezes NBP za chwilę zetnie stopy procentowe, więc teraz jest najlepszy czas na zaciąganie kredytów hipotecznych. Głos zabrał sam Adam Glapiński, a Biuro Informacji Kredytowej pokazało zaskakujące dane.
Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła wysokości stóp procentowych. Powód? Ekonomiści nie mają wątpliwości, że to przez zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich.
W maju ceny rosły w tempie 4,1 proc. Ta wartość raczej nie wystarczy, by podczas przyszłotygodniowego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe.
Prawo i Sprawiedliwość po przejęciu władzy zmniejszyło limit płatności gotówką z 15 tys. euro do 15 tys. zł. Chcieli je jeszcze bardziej przyciąć. Teraz już o tym nie pamiętają. A w kampanii obrona gotówki stała się jednym z wiodących tematów.
Choć Rada Polityki Pieniężnej ścięła stopy procentowe o 0,5 punktu procentowego (do 5,25 proc.), a wraz z nimi spadł wskaźnik WIBOR, większość kredytobiorców nadal płaci wysokie raty. Niektórzy z nich na obniżkę poczekają jeszcze nawet pół roku.
Rok 2022 był rekordowy pod względem nadpłat kredytów hipotecznych, ale i w 2024 roku z tego tytułu do banków popłynęły miliardy. Mimo iż spora część kredytobiorców gorzej ocenia swoją sytuację finansową. Tak wynika z najnowszych danych Biura Informacji Kredytowej.
Maria spłaca kredyt hipoteczny od jesieni 2021 r. Na ten moment czekała ponad trzy lata. - W końcu mogę obniżyć sobie marżę bez dodatkowych kosztów. Boję się tylko tego, że bank odrzuci mój wniosek - mówi nasza czytelniczka.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.