To ona wjeżdżała na motocyklu honda na scenę Teatru Narodowego w słynnej "Balladynie". Grała kobiety z charakterem, nie bała się ról komediowych.
Pewnego razu myłam okna, gdy zadzwonił telefon i jakiś męski głos powiedział, że Placido Domingo poszukuje śpiewaczki do koncertowej wersji "Walkirii" i że jestem zaproszona na przesłuchanie. Uznałam, że ktoś robi mi kawał, więc rzuciłam słuchawką i dalej myłam okna.
Ewa Krasnodębska, aktorka teatralna i filmowa, skończyła sto lat. "Czuję się dobrze, normalnie, na nic nie narzekam".
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.