Straż Pożarna w Polsce nigdy nie dysponowała własnymi śmigłowcami, nie wykształciła kadry pilotów i zawsze skazana była na korzystanie z pomocy. Czy ta systemowa luka zostanie uzupełniona?
Podczas pikniku z udziałem policyjnego śmigłowca Black Hawk doszło do zerwania linii energetycznej. Płocka prokuratura sporządziła akt oskarżenia wobec dowódcy helikoptera.
Po ponad dwóch latach od zdarzenia prokuratura przedstawiła zarzut dowódcy policyjnego śmigłowca, który podczas festynu w Sarnowej Górze łopatą zerwał linie energetyczne. Do udziału w imprezie policyjnego Black Hawka miał namawiać ówczesny wiceminister MSWiA Maciej Wąsik
- Na pewno ta dynamiczna część akcji, bardziej spektakularna, już się zakończyła. Ale czynności będą jeszcze długo trwały, jak to ma miejsce w przypadku przestępczości narkotykowej - mówi "Wyborczej" rzecznik prasowy Centralnego Biura Śledczego Policji.
Przed południem przechodnie w centrum Warszawy zauważyli śmigłowiec Black Hawk, który manewruje wokół budynku Varso Tower.
Nie mogą latać nocą, nad górami czy nad morzem. Policyjni piloci nie mają uprawnień do takich lotów na śmigłowcach Bell 407, bo formacja ich nie przeszkoliła. Blokuje to nocne akcje pościgowe, poszukiwania ludzi w górskim terenie. Komenda główna zadeklarowała, że tej jesieni ma się to zmienić.
"Miliony wydane bez sensu" - tak o akcji poszukiwawczej Tadeusza Dudy w powiecie limanowskim z użyciem śmigłowców Black Hawk mówią eksperci. Ta akcja odsłoniła patologię w policyjnym lotnictwie. "Właściwy sprzęt uziemiono w hangarze".
Śmigłowce Black Hawk manewrowały nad Białołęką. Piloci doskonalili umiejętności tzw. niskich lotów. Ale w wyniku ćwiczeń ucierpiały auta pozostawione nad ulicach. Wojsko zapewnia, że poszkodowani otrzymają rekompensaty.
Agencja Uzbrojenia unieważniła postępowanie związane z zakupem 32 śmigłowców S-70i Black Hawk z zakładów PZL Mielec.
Kupująca sprzęt dla wojska Agencja Uzbrojenia unieważniła postępowania na zakup 32 kolejnych śmigłowców S-70i Black Hawk z zakładów PZL Mielec.
Od rana trwa dogaszanie pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym z pomocą śmigłowców zrzucających wodę. Ogień objął 450 ha w północnej części parku. Sytuacja jest opanowana, ale wciąż dynamiczna. Pojawili się oszuści, którzy chcą na pożarze zarobić.
Całą noc trwało gaszenie pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym. Ogień objął 450 ha. Obecny na miejscu premier Donald Tusk zapewnił, że sprawa pożaru stanie na rządzie.
Prokuratura w Płocku przedstawiła dowódcy policyjnego śmigłowca Black Hawk zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych i niebezpieczeństwa sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym. Grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Jest już kompleksowa opinia biegłego z zakresu lotnictwa, dotycząca incydentu z udziałem policyjnego Black Hawka. Badająca to zdarzenie Prokuratura Okręgowa w Płocku nie ujawnia jej treści z uwagi na dobro śledztwa.
Podczas pikniku pod Ciechanowem policyjny black hawk w trakcie lotu zerwał i zrzucił na ludzi element linii wysokiego napięcia. I choć od incydentu minął rok, a sprawą zajmują się dwie prokuratury, nikomu nie przedstawiono zarzutu.
Złożenie dwóch zawiadomień do prokuratury w sprawie lotu policyjnego śmigłowca już kilka tygodni temu zapowiedział minister spraw wewnętrznych. Jedno z nich ma związek z innym głośnym skandalem w polskiej policji, czyli wybuchem granatnika w gabinecie gen. Szymczyka
Przemysł lotniczy w Polsce ma ponad 100-letnią tradycję. Jego mocną stroną jest nowoczesność i innowacyjność. Słabością - uzależnienie od zewnętrznych zleceń.
To była akcja jak z sensacyjnego filmu. Śmigłowce black hawk i bell, a także pojazd opancerzony i wielu funkcjonariuszy policji brało udział w rozbiciu laboratorium narkotyków w hali przemysłowej w powiecie słupskim. Znaleziono blisko cztery tony klefedronu o wartości ponad 61 mln zł.
- Głęboka patologia, podejmowanie decyzji na podstawie zleceń politycznych, interesów określonych funkcjonariuszy partyjnych, zamiatanie spraw pod dywan - o tym wszystkim mówił w środę Marcin Kierwiński, minister MSWiA. Zapowiedział złożenie dwóch wniosków do prokuratury w związku z użyciem policyjnego black hawka w Sarnowej Górze.
Pilot, który zerwał wiszącą nad widzami pikniku linię wysokiego napięcia, dostał finansową nagrodę. W taki sposób jego służbę docenił były już komendant główny policji.
Przesłuchania zaplanowane są na przyszły tydzień. Z kolei naprawa black hawka ma wynieść blisko 2,5 mln zł.
Sądzicie, że o Sarnowej Górze - niewielkiej wsi, która od kilku dni jest na ustach całej Polski z powodu "incydentu z black hawkiem" - słyszycie po raz pierwszy? Nic bardziej mylnego.
Wyprodukowaliśmy 100 śmigłowców Black Hawk. Miało być zamówienie na maszyny dla naszej armii, ale nic się nie dzieje. Produkcja śmigłowców to nie jest produkcja bułek, którą można uruchomić w każdej chwili. Martwimy się o przyszłość - mówi Marian Kokoszka, członek zarządu Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ "Solidarność" i przewodniczący związku w PZL.
Jednocześnie wystąpili do prokuratora regionalnego w Łodzi o powołanie zespołu trzech doświadczonych w podobnych sprawach prokuratorów. - Został już zebrany dosyć obszerny materiał dowodowy, który będzie przedmiotem ich analizy - mówi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Płocku Iwona Śmigielska-Kowalska.
Krótko mówiąc: śledczy z Płocka chcą wiedzieć, czy był to - jak utrzymywało MSWiA w informacji dla jednej z sejmowych komisji - lot szkoleniowy, czy pokaz lotniczy na pikniku w podciechanowskiej Sarnowej Górze. Trwa zbieranie materiału dowodowego.
Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Płocku. Nadal trwają przesłuchania świadków. Do badań została zabrana czarna skrzynka ze śmigłowca.
Tak w środę mówiła Katarzyna Piekarska, posłanka Koalicji Obywatelskiej. - Panie ministrze, no naprawdę, więcej odwagi - zwracała się do nadzorującego policję wiceszefa MSWiA...
Tryb lotu, jego zleceniodawcy, kto był na pokładzie i skala uszkodzeń śmigłowca. Opozycja pyta o kulisy użycia policyjnego śmigłowca Black Hawk na pikniku z udziałem wiceministra Marcina Wąsika. Na sali obrad nie było zaproszonych; szefa policji i ministra spraw wewnętrznych.
Przekazała ją do niej Prokuratura Rejonowa w Ciechanowie. Teraz sprawą zajmą się specjaliści od badania wypadków lotniczych.
Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik bryluje w przyjaznych sobie mediach i podkreśla, że w sprawie niedzielnego incydentu z udziałem policyjnego śmigłowca w Sarnowej Górze nie ma sobie nic do zarzucenia. Problem w tym, że nie odpowiada na najważniejsze pytania.
Tak jak Maciej Wąsik, on też był z Prawa i Sprawiedliwości, też był posłem, też kandydował z okręgu płocko-ciechanowskiego i też był związany ze służbami specjalnymi.
"Cały wirnik i łopaty do wymiany, śmigłowiec do remontu. Koszt samych części to ok. 3 mln zł" - napisał w mediach społecznościowych senator KO Krzysztof Brejza. Takie mają być efekty incydentu z udziałem śmigłowca Black Hawk podczas pikniku wojskowego w Sarnowej Górze
Dlaczego na niedzielny piknik w Sarnowej Górze przyleciał policyjny helikopter, w czym maczał palce wiceszef MSWiA i lokalny poseł Maciej Wąsik? Choć wcześniej wojsko - ze względów bezpieczeństwa - odmówiło przysłania black hawka? Bo mógł.
Po incydencie ze śmigłowcem Platforma wzywa wiceszefa MSWiA Macieja Wąsika do rezygnacji ze stanowiska. - Sam przyznał, że wykorzystał podległe mu służby do swojej kampanii - komentuje Marcin Kierwiński. Według KO naprawa uszkodzonego black hawka może kosztować kilkaset tysięcy dolarów.
Tak odpowiedział na pytanie, czy on, nadzorujący pracę policji, zrobił to, by zdobyć głosy mieszkańców okręgu, z którego po raz kolejny kandyduje do Sejmu. Zapowiedział, że w przyszłym roku zrobi tak samo.
Na pokładzie black hawka, który zerwał linię wysokiego napięcia na pikniku w Sarnowej Górze był szef szkolenia lotniczego w Komendzie Głównej Policji. W 2009 r. rozbił śmigłowiec Mi-24D. W wypadku zginął drugi pilot.
Mamy dokładnie taki sam mechanizm jak w tupolewie, który rozbił się w Smoleńsku: piloci chcą spełnić oczekiwania zwierzchników. Dlatego chcemy wyjaśnić tę sprawę.
Będzie prowadzone pod kątem sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym.
Fragment przewodu - szczęście w nieszczęściu, że on akurat nie przewodził prądu wysokiego napięcia, tylko napinał słupy - spadł na samochody i stojących w pobliżu widzów. Do incydentu lotniczego doszło w niedzielę po południu pod Ciechanowem.
Codziennie każdy fotoedytor "Gazety Wyborczej" ogląda setki, czasem tysiące zdjęć. Najlepsze i najciekawsze z nich ilustrują wydarzenia opisywane przez dziennikarzy. Jednak wiele z tych fotografii nie ma szans zaistnieć w serwisie Wyborcza.pl czy papierowym wydaniu "Wyborczej". A żal, by przepadły. Oto zdjęcia, które nas dziś zaciekawiły, zainspirowały, sprowokowały do zadumy.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.