Ludzie dostrzegają emocjonalne wyrazy twarzy u innych naczelnych i spontanicznie je naśladują.
O szczegółach moich psychoz nie mówię publicznie. To mieszanka wstydu i potrzeby prywatności.
Kiedy byłem nastolatkiem, modliłem się do Boga, w którego nie wierzyłem, żeby oni się rozwiedli.