Do absolutnego spełnienia podczas mundialowej gali FIFA brakowało tylko kobiety, która uśmiechnięta prosi prezydenta USA, żeby złapał ją za cipkę. [Z cyklu "A JEDNAK SIĘ KRĘCI"].
Kiedy już FIFA uhonorowała prezydenta USA - głównego bohatera ceremonii - polscy piłkarze dowiedzieli się, że w fazie grupowej przyszłorocznych mistrzostw zagrają z Holandią, Japonią i Tunezją. O ile sforsują wiosenne baraże.
Gianni Infantino, prezes FIFA pielęgnujący "serdeczną przyjaźń" z prezydentem USA, właśnie przekonał się, że do obietnic tego ostatniego lepiej się nie przywiązywać.
Portugalski supergwiazdor, najsłynniejszy współczesny celebryta, popełnił faul, za który karze się trzymeczową dyskwalifikacją. Przynajmniej teoretycznie.
Formalnie jeszcze nie wiadomo, kto zostanie uhonorowany, ale nazwisko laureata zna każdy choć pobieżnie zorientowany w przyjaźniach prezydenta USA.
Wszystko, o czym marzy prezes FIFA, dzieje się właśnie - gdzieżby indziej? - w jego ulubionym Katarze. I stanowi ekstremalną wersję widowiska, które zobaczymy w przyszłym roku na mundialu w Ameryce Północnej.
Nawet przyzwoicie zorientowany entuzjasta futbolu nie ma pojęcia, kim jest Lise Klaveness. A to postać wyjątkowa w skali globalnej.
W finale piłkarze z Londynu wywołali sensację, pokonując 3:0 Paris Saint-Germain, a szef FIFA ogłosił, że klubowe mistrzostwa świata w rewolucyjnej, rozrośniętej formule otwierają nową erę w futbolu.
Czy można uznać za sukces turniej piłkarski, w którym prawie połowa krzesełek przeznaczonych dla kibiców na stadionach jest pusta? FIFA uważa, że tak. W piątek zakończyła się faza grupowa klubowego mundialu w USA.
Tym razem prezydent USA nakłamał w sprawie błahej, ale prestiżowej dla gościa, rządzącego FIFA Gianniego Infantino, który za takie przysługi odwdzięcza się w sposób niebłahy. [Z cyklu "A JEDNAK SIĘ KRĘCI"]
1,75 miliarda dolarów w puli nagród nowego turnieju, powołanego do życia przez FIFA, nie zmienia faktu, że w Europie przedstawiany jest on jako kuriozum.
Możecie lżyć go jako hochsztaplera bez skrupułów lub sławić jako geniusza biznesu, Gianni Infantino ma to w głębokim poważaniu. Właśnie realizuje projekt życia. Dość osobliwy projekt. [Z cyklu "A JEDNAK SIĘ KRĘCI"]
Pożoga COVID-19 oraz obecny prezydent USA. Żywioły, dzięki którym ludzie - uprzywilejowani, u władzy - pojęli, że wszystko można, wszystko jest dozwolone. [Z cyklu "A JEDNAK SIĘ KRĘCI"].
MKOl ma zmysł do robienia biznesu nie mniejszy niż FIFA, a Thomas Bach nie ustępuje umiejętnościami Gianniemu Infantino.
Tak, jesteśmy maluteńcy i nadal malejemy, wkrótce zrobimy się niewidzialni, a reszta ludzkości będzie miała w głębokim poważaniu to, jakie wartości wyznajemy, jak według nas powinien być urządzony świat. [Z cyklu "A JEDNAK SIĘ KRĘCI"].
FIFA zrealizowała akcję perfekcyjnie, depcząc własne reguły gry. Nie dość, że oddała saudyjskiej monarchii absolutnej największą futbolową imprezę, to jeszcze awansowała ją na królestwo przestrzegania praw człowieka.
Gianni Infantino potrzebuje Argentyńczyka na klubowych mistrzostwach świata, więc wyszedł na boisko - mówiąc językiem naszej polityki: bez żadnego trybu - i ogłosił, że drużyna Interu Miami "zasłużyła na awans".
Trener Carlo Ancelotti ogłosił, że jego drużyna nie weźmie udziału w klubowych mistrzostwach świata, po czym błyskawicznie się z tych słów wycofał. Ale za kulisami wrze, idea nowego turnieju wywołuje olbrzymie kontrowersje.
Zabieganie o względy w walce o stanowisko prezydenta FIFA niemal nie ma znaczenia, gdy tak wielu elektorów chce być przyjaciółmi Gianniego Infantino.
Głosowania w tej sprawie nie było, Szwajcar został wybrany przez aklamację, światowym futbolem porządzi co najmniej do 2027 r.
Być może już od przyszłego roku mecze piłkarskie nie będą trwały 90 minut. Odpowiedzialny za zmiany przepisów gry w piłkę nożną IFAB ma debatować w sobotę w Londynie nad wprowadzeniem w meczach zatrzymywania czasu.
Gianni Infantino ogłosił, że w 2025 r. w klubowych mistrzostwach świata wezmą udział 32 drużyny, a nie, jak do tej pory, siedem.
Jak poinformowała CNN, FIFA odrzuciła prośbę ze strony prezydenta Ukrainy, by ten mógł wygłosić pokojowe orędzie przed niedzielnym meczem Argentyna - Francja.
Namawiał największy tabloid, naciskał jeden ze sponsorów związku. Ale kapitan reprezentacji Niemiec nie wyszedł na mecz z Japonią w tęczowej opasce. Cała drużyna zdecydowała się za to na inny gest.
To budujące, że kibicowi nie jest wszystko jedno i tytułowe pytanie pada coraz częściej. Ale kierowane jest do niewłaściwych adresatów.
Gianni Infantino zarzucił hipokryzję Zachodowi, który oburza się, że mundial organizuje Katar, tak kiepsko przestrzegający praw człowieka i tak samo obchodzący się z imigranckimi pracownikami.
Każdego dnia fotoedytorzy "Gazety Wyborczej" przeglądają tysiące zdjęć w serwisach informacyjnych. Najlepsze i najciekawsze fotografie ilustrują później wydarzenia dnia opisywane przez dziennikarzy "Wyborczej". Nie wszystkie zdjęcia trafiają do serwisu Wyborcza.pl czy do papierowego wydania "Gazety Wyborczej". Raz decyduje o tym ranga wydarzenia, innym razem brak miejsca... Są też fotografie, które zyskują znaczenie po pewnym czasie. Choćby zdjęcie Berniego Sandersa w wełnianych rękawiczkach podczas inauguracji prezydentury Joego Bidena, które stało się hitem w internecie kilka godzin po wydarzeniu... W przeglądzie zdjęć dnia chcemy się z Państwem podzielić fotografiami nie tylko newsowymi, ale również tymi, o których nagle zrobiło się głośno.
Katar 2022. Jeśli Biuro Rady FIFA wyrazi zgodę, międzynarodowa federacja znów uchyli nieba gospodarzom najbliższego mundialu, przesuwając o jeden dzień jego inaugurację.
Zanim członkowie Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej rozlosowali mundialowe grupy, postanowili ponaprawiać trochę świat. [Z cyklu "A JEDNAK SIĘ KRĘCI"].
Rzeź stawała się coraz bardziej krwawa, rosyjska armia ostrzeliwała mieszkalne osiedla w Charkowie. A prezes FIFA wciąż zwlekał, monitorował sytuację i analizował
Mundial 2022 jednak nie w Katarze? Usunięty za korupcję były szef FIFA Sepp Blatter powiedział w wywiadzie dla "Sport Bild", że piłkarskie mistrzostwa świata powinny zostać odebrane Katarowi i przeniesione do USA lub Japonii.
Przez 20 lat FIFA mówiła twardo "nie", aż nowy prezes Gianni Infantino zapytał: "A właściwie dlaczego?". Czy powstaną piłkarskie ligi międzynarodowe, by dać impuls średnim i małym klubom?
Szwajcar Gianni Infantino przez kolejną kadencję, czyli do 2023 roku, pełnić będzie funkcję prezydenta Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA). Wybór został dokonany przez aklamację.
Międzynarodowa Federacja Piłkarska FIFA porzuca plany poszerzenia turnieju piłkarskich mistrzostw świata do 48 ekip. Porzuca jednak nie z powodów merytorycznych, ale wyłącznie z powodu zbyt trudnej logistyki.
Szef światowego futbolu chce, by po rasistowskich zachowaniach na trybunach sędziowie przerywali mecze. A wystarczyłoby, żeby organizacja zaczęła przestrzegać regulaminów, które sama stworzyła.
Gdyby szefowi FIFA się udało, powinien wystąpić w kolejnej odsłonie kampanii reklamowej "niemożliwe nie istnieje".
I oto ujrzeliśmy nową twarz Gianniego Infantino. Potężny szef FIFA okazał się tchórzliwym, potulnym chłopcem na posyłki, którym pomiatają nowi władcy futbolu. Niebezpieczni i bezwzględni.
Zamordowaniem Jamala Khashoggiego zwrócili na siebie uwagę świata, w piątek będą namawiali FIFA na stworzenie nowych piłkarskich rozgrywek. Mają 25 miliardów argumentów.
Pogrążona w kryzysie FIFA odetchnęła, bo 2026 roku cierpiące na gigantyzm piłkarskie mistrzostwa świata wejdą w ostateczne stadium choroby. Nie tylko dlatego, że zorganizują je wspólnie USA, Meksyk i Kanada.
FIFA rzuca wyzwanie UEFA, UEFA rzuca oskarżenie na FIFA. W futbolu wybuchła wojna domowa, choć bardziej adekwatnie zabrzmi - wojna handlowa.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.