Właśnie kolejny raz wróciłem z Ukrainy - a byłem daleko na wschodzie, na terenach frontowych. I od razu wpadłem w siódmy krąg piekła - niezrozumiałą polityczną walkę w sprawie programu szybkich zbrojeń SAF
To mój pierwszy newsletter adresowany bezpośrednio do Państwa. Pracę w mojej ukochanej gazecie zaczynałam lata temu jako miejska reporterka w dziale stołecznym. Dziś obejmuję obowiązki nowej zastępczyni redaktora naczelnego.
Gdy zaczęła zamarzać Zatoka Gdańska, a na Wiśle pojawiły się lodołamacze, odezwali się uniwersalni komentatorzy - mój twitterowy znajomy Józef Moneta nazwał ich opiniomatami - którzy uznali, że skoro za oknem widzą zasypane śniegiem pola i ulice, to tezę o globalnych zmianach klimatycznych należy odwołać.
Znów będzie o Donaldzie Trumpie. Niestety - bo to dziś najważniejszy temat także na naszym polskim podwórku.
- Czy to aby nie on? - pytałem siebie, trzymając się uchwytu w metrze. Po drugiej stronie przestronnego wagonu stał tyłem do mnie lekko siwiejący mężczyzna w eleganckim płaszczu. Lekko się garbił. Kogoś mi bardzo przypominał, chociaż spod płaszcza nie wystawał mu pistolet.
Na naszych oczach świat liberalnych demokratycznych zasad, zachodniej kooperacji i kolektywnego bezpieczeństwa wali się niczym domek z kart. A imię jego niszczyciela to Donald Trump.
W tym tygodniu wdrożyliśmy ważną zmianę na serwisie Wyborcza.pl - wszystkie nowe artykuły można odsłuchać.
Nie pamiętam dokładnie, kiedy przestałam się dziwić. Ale złapałam się na tym, że gdy na moim redakcyjnym dyżurze przyszła wiadomość z USA, że Donald Trump postanowił jednak zawiesić dopiero co nałożone cła, jedyną moją reakcją było lekkie uniesienie brwi. Bo dziś jest tak, jutro może być zupełnie na odwrót.
Rzadko Donald Tusk i Jarosław Kaczyński mówią jednym głosem. Ale czasem się udaje. Szkoda, że chodzi o to, co wyprawia obecny prezydent USA.
W niedzielę wieczorem dowiemy się, kto będzie rządzić Niemcami. Patrzę na ostatnie sondaże. Niedobrze.
Skończyłem właśnie pisać tekst o awanturze o doprowadzenie Zbigniewa Ziobry przed komisję śledczą. To był cyrk, kpina z państwa, którą Ziobro urządza do spółki z propagandową Telewizją Republiką. Miała być też pułapka na rządzących, ale się nie udała, bo policja zachowała się profesjonalnie i powściągliwie. A Ziobrę prawdopodobnie czeka areszt. Lub wycieczka na Węgry.
Już w niedzielę kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak doszło do tego, że PiS poszedł na wojnę z Jurkiem Owsiakiem?
Donald Trump z przytupem rozwala nasz transatlantycki świat, choć jeszcze nie wprowadził się do Białego Domu. A to oznacza, że po 20 stycznia - dniu zaprzysiężenia nowego prezydenta USA - czeka nas prawdziwa jazda bez trzymanki.
W tym roku stuknie mi 27 lat w "Gazecie Wyborczej". I, jako że powoli wkraczam w wiek, w którym można już mówić o sobie "dziennikarz starej daty" - tak, kiedyś korzystałem z papierowej książki telefonicznej i faksu - to pozwolę sobie trochę powspominać dawne czasy.
Święta, święta i po świętach - cytując klasyka. A jak po świętach, to najlepiej sporo się ruszać i spalać kalorie.
Ostatnie dni przed świętami zwykle są bardzo pracowite. Niektórzy już jadą do bliskich, inni sprzątają, pieką ciasta, pakują prezenty. Można uwielbiać tę atmosferę, a jednocześnie być bardzo zmęczonym. Dlatego na początek proponuję Wam dziś dwa artykuły, przy których mnie udało się na chwilę zrelaksować.
Pewnie Państwo pomyśleli, że napiszę tu o rozliczeniach fatalnych rządów bezprawia PiS albo ściganiu Antoniego Macierewicza za manipulacje, sprzeniewierzenie publicznych pieniędzy i spotykanie się z tajemniczymi Rosjanami w czasach, gdy był szefem podkomisji smoleńskiej.
Nie potrafię sobie poradzić z tym, że ludzie, których znałem, z którymi się dogadywałem, dziś wierzą w idiotyczne teorie spiskowe
W tym tygodniu w naszej redakcji, wśród polityków i organizacji pozarządowych najważniejszym tematem dyskusji była strategia migracyjna rządu. Prawdopodobnie będzie to główny motyw zaczynającej się właśnie kampanii prezydenckiej, w której nie ma jeszcze oficjalnych kandydatów, ale są już wielkie emocje.
Zapowiadał się pracowity weekend. W niedzielę miało dojść do bezprecedensowego w historii polskiej dyplomacji wydarzenia.
Dziecko to w Polsce własność rodzica. Widać to dobrze choćby po tym, co dzieje się w serwisach społecznościowych. Politycy i influencerzy używają zdjęć swoich dzieci do ocieplania wizerunku, co przydaje się, zwłaszcza gdy trzeba sprzątać po aferze. Dziecko jest wtedy bardzo skuteczną tarczą.
Dziś nie będę zajmować się twórczością Jarosława Kaczyńskiego. Wezmę na warsztat powiedzenie niemniej znanego amerykańskiego pisarza Marka Twaina.
To był tydzień, w którym załamywaliśmy ręce nad brunatną falą, która zalała Europę.
Wróciłem właśnie z Poznania z dwudniowej konferencji Impact 24. Intelektualiści, naukowcy, biznesmeni, politycy czy dziennikarze z różnych stron świata rozmawiali tam o naszej przyszłości. A jednym z głównych tematów była sztuczna inteligencja. Pytania najważniejsze: jak zmieni nasze życie, naszą pracę, nasze emocje, naszą demokrację?
Jestem w trasie. W zachodniej Polsce wiosna na całego, pola zielone, zaczyna kwitnąć rzepak, liście na drzewach coraz większe. Jadę jednak przybity. Wracam z Zielonej Góry, z pogrzebu babci.
Już wiadomo, że w Sejmie demokratyczna większość powoła co najmniej trzy komisje śledcze. Niewykluczone, że będzie ich nawet pięć. Ale porządki trzeba zaprowadzić w wielu innych obszarach.
15 października Polki i Polacy pokazali swą niebywałą moc i odsunęli PiS od władzy. Polska wraca na demokratyczne tory i zawraca z drogi na Wschód.
Przyjmować czy nie przyjmować imigrantów? Jakich i ilu? Jak ich integrować? Jak poradzić sobie z już istniejącymi gettami?
Dyktatura upadła w Polsce, gdy miałam 9 lat. Przez dużą część dorosłego życia wierzyłam, że demokracja jest nam dana na zawsze. Dziś wszyscy wiemy, że była to wiara bardzo naiwna.
Nie będzie to tekst o okładaniu się "ruskimi onucami", co jest ostatnio ulubionym sportem naszych polityków.
Właśnie wróciłem z Berlina. W gronie redaktorów gazet należących do sojuszu LENA (oprócz "Wyborczej" należą do niego "Die Welt", "Le Soir", "La Repubblica", "El Pais", "Le Figaro", "Tribune de Geneve" i "Tages-Anzeiger") rozmawialiśmy o tym, jak sztuczna inteligencja zmieni nasz dziennikarski świat i jak się na to przygotować.
Jest taki typ ludzi, na których chyba każdy się przynajmniej raz w życiu natknął, u których płynność wypowiedzi jest odwrotnie proporcjonalna do faktów. Wypowiadają się chętnie, potoczyście, nigdy nie powiedzą "nie wiem", przy okazji wplatając w swoje opowieści straszliwe androny. Właśnie z nimi kojarzy mi się ten model.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.