W Wielkim Zderzaczu Hadronów w CERN fizycy zauważyli coś, co nie pasuje do Modelu Standardowego, obecnej teorii budowy materii. Jeśli wynik się potwierdzi, może wskazać drogę do odkrycia nieznanych dotąd cząstek lub sił, które pozwoliłyby rozwikłać część zagadek mikroświata.
Fizycy z ośrodka badań jądrowych CERN pod Genewą osiągnęli to, do czego przez wieki bezskutecznie dążyli alchemicy - zamienili ołów w złoto.
Najgorętsze i najzimniejsze stany materii są cieczami idealnymi o bardzo podobnych własnościach. To jedno ze zdziwień, jakie przyniósł nasz eksperyment w ośrodku badań jądrowych CERN - mówi "Wyborczej" dr hab. Łukasz Graczykowski z Politechniki Warszawskiej.
Po odkryciu cząstki Higgsa 10 lat temu Wielki Zderzacz Hadronów (LHC) nic przełomowego nie wykrył. 5 lipca po trzyletniej przerwie maszyna wraca do poszukiwań z rekordowo podkręconą energią. "Teraz albo nigdy" - mówią fizycy, ale czują coraz większą frustrację.
Europejskie Centrum Badań Jądrowych CERN w Genewie ogłosiło niedawno plan budowy ogromnego akceleratora na potrzeby fizyki cząstek elementarnych. Poprzedzone to było gorącą dyskusją i gwałtownymi sporami, które szybko nie wygasną. Ich tłem jest zasadnicze pytanie: czemu służą badania podstawowe?
Nowa cząstka, odkryta w ośrodku CERN pod Genewą, nazywa się tetrakwarkiem, bo jest złożona z czterech kwarków (najbardziej elementarnych i dalej już niepodzielnych cegiełek materii). Co więcej, tworzą ją ciężkie kwarki powabne, które nie wchodzą w skład zwykłej materii, z jaką mamy do czynienia na co dzień.
Koncepcję nowej maszyny do badania mikroświata przedstawił ośrodek badań jądrowych CERN pod Genewą. To tam od 10 lat działa najpotężniejszy na świecie Wielki Zderzacz Hadronów, dzięki któremu fizycy odkryli w 2012 r. bozon Higgsa, zwany boską cząstką. Ale jego moc i możliwości fizykom już nie wystarczają.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.