Adrenalina, walka, smak zwycięstwa i porażki. Ale też strach, ból, tęsknota za domem, rutyna. Czyli codzienność alpejczyka ze światowej elity. O niej opowiada serial dokumentalny "On the Edge".
Ze śrubami w kości zaczęła jeździć szybciej. W niedzielę okaże się, czy Polka ma więcej farta niż Lindsay Vonn.
"Stuknęła mi czterdziestka, kolano przestało boleć, więc czemu nie wrócić do ścigania"? Po prawie sześciu latach przerwy 40-letnia Amerykanka znów ścigała się z najlepszymi alpejkami.
Razem mają na koncie 191 wygranych w Pucharze Świata i sześć medali olimpijskich. Czy dołożą do tego urobku wspólne złoto igrzysk Mediolan - Cortina - dowiemy się 10 lutego.
126,78 km/godz pędził po Saslongu Marco Odermatt, ale wystarczyło to tylko na drugie miejsce. Najszybsza w Val d'Isere Ester Ledecka (121,75 km/godz) skończyła zawody na miejscu 7. Bo w zjeździe nie chodzi tylko o prędkość.
W ciągu jednego weekendu 41-letnia alpejka Lindsey Vonn przestała być "babą z brodą" w (alpejskim) cyrku, a stała się poważną kandydatką do złota na igrzyskach Mediolan - Cortina.
Po przejeździe Niemki Emmy Aicher z twarzy Lindsey Vonn po raz pierwszy od 24 godzin zszedł uśmiech. Ale tylko na chwilę. Amerykanka dalej jest liderką klasyfikacji zjazdowej. U panów zanosiło się na zmianę na szczycie klasyfikacji gigantowej, ale Marco Odermatt, choć w Val d'Isere nie wygrał, nie dał się z niego strącić.
"Szuka atencji". "Zostanie kaleką". "Promocyjna ustawka". Gdy rok temu 40-letnia wówczas Lindsey Vonn ogłosiła, że wraca do ścigania, każdy ekspert miał zdanie na ten temat. A ona robiła swoje. Dziś już nie kryje, że jej celem jest kolejny medal olimpijski. Właśnie wygrała zjazd w St. Moritz.
Charakter w sporcie to jeden z czynników, które czynią mistrza. Mówicie, że jestem za stara, zbyt pokiereszowana? No to patrzcie. Takie podejście zaprowadziło dziś amerykańską weterankę na szóste miejsce w zjeździe w Pucharze Świata w St. Anton.
Zerwane więzadło to zmora alpejczyków. Zazwyczaj oznacza koniec sezon. Marcela Hirschera ta kontuzja omijała przez całą "główną" karierę. Dopadła go teraz - gdy po pięciu latach przerwy wrócił do ścigania. "To na razie koniec mojej podróży" - napisał w portalach społecznościowych.
Pokonała alpejczyka wszech czasów, znalazła się w setce najbardziej wpływowych ludzi świata "Time", ma 1,4 mln fanów na Instagramie. A przeciętny Amerykanin nadal nie wie, kim jest
Koniec przypuszczeń i rozważań. Lindsey Vonn, jedna z najbardziej utytułowanych alpejek świata, wraca do profesjonalnego uprawiania narciarstwa.
Zatrudniony wybitny serwismen, udana operacja wiecznie bolącego kolana, wsparcie potężnego sponsora. Czyżby wielka Lindsey Vonn trenowała nie tylko po to, żeby przecierać trasę innym?
Niedawno wszczepiła sobie sztuczne kolano w kolejnej z niezliczonych operacji chirurgicznych. Wciąż zmaga się z konsekwencjami tego, że była najlepszą alpejką na świecie.
Lindsey Vonn i Aksel Svindal zakończyli wspaniałe kariery z przytupem - w ostatnich startach zdobyli brązowy i srebrny medal w zjeździe mistrzostw świata w Are w Szwecji
Nie wygra już żadnych zawodów Pucharu Świata, nie pobije rekordu Ingemara Stenmarka, nie stanie do rywalizacji z mężczyznami. Ale i tak zejdzie ze stoku jako jedna z alpejek wszech czasów.
Sylwia Jaśkowiec i Justyna Kowalczyk siódme w finale sprintu drużynowego. Maciej Staręga i Dominik Bury odpadli w półfinale. Do ćwierćfinałów w short-tracku awansowali Bartosz Konopko (500 m) i Magdalena Warakomska (1000 m). Co jeszcze wydarzyło się 12. dnia igrzysk w Pjongczangu?
Niezależnie od tego, co zrobi amerykańska Lindsey Vonn, będzie o niej głośniej niż o wszystkich pozostałych uczestnikach igrzysk w Pjongczangu razem wziętych.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.