- Konwiccy mogli nie dojadać, ale kot Iwan musiał mieć pełny żołądek, dostawał paczki z całego świata. Ja też wysyłałam dla niego jedzenie z Ameryki - opowiadała "Wyborczej" Maria Konwicka, córka Tadeusza Konwickiego.
Piękny pomysł miała Maria Konwicka: wydobyć z książek ojca - z "Kalendarza i klepsydry", "Kompleksu polskiego", "Nowego Światu i okolic", "Wschodów i zachodów księżyca", "Pamfletu na siebie" - i połączyć w jedno tę opowieść o tyranie, a zarazem opiekunie domu. To, że był kotem, jest kwestią drugorzędną.
- Od końca lat 70. do roku 2010 mieszkałam i pracowałam w Stanach Zjednoczonych, w ogóle nie myślałam wtedy o napisaniu wspomnień poświęconych mojej rodzinie. Po powrocie opiekowałam się tatą, który całkowicie mnie zdominował swoją energią. Dlatego taka myśl też nie przyszła mi do głowy - wyjaśnia w rozmowie z Michałem Nogasiem Maria Konwicka, córka Tadeusza i Danuty, znakomitej graficzki, ilustratorki, siostry Jana Lenicy.
7 stycznia o godzinie 22, w swoim warszawskim mieszkaniu zmarł wybitny pisarz i reżyser filmowy Tadeusz Konwicki. Miał 88 lat. Przypominamy wywiad z jego córką Marią Konwicką
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.