Prokuratura w Wołominie postawiła zarzuty kierowcy BMW po groźnym wypadku z udziałem autobusu miejskiego w Markach. Według śledczych mężczyzna wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Ciężko ranna została pasażerka autobusu
W podwarszawskich Markach doszło do poważnego zdarzenia, w którym rannych zostało osiem osób. Jak przekazał Zarząd Transportu Miejskiego, możliwe są opóźnienia kursów i skierowanie linii na trasy objazdowe.
- To skandal. Wszyscy są tu rozczarowani, bo deweloper nie poniósł prawie żadnych konsekwencji. To przykład dla kolejnych inwestorów, że można tak postępować, bo państwo i tak nic nie zrobi - mówi nam mieszkaniec podwarszawskich Marek.
Nielegalne podtapianie Dębowego Lasu w Markach przez dewelopera, który odprowadza tam wodę z budowy, doprowadziło do tego, że jedno z drzew spadło na ogródek sąsiedniego domu. Tymczasem władze miasta skierowały sprawę do prokuratury.
Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wydał decyzję o wstrzymaniu budowy osiedla Apartamenty Małachowskiego w Markach. Deweloper od miesięcy nielegalnie zalewał pobliski las, woda momentami osiąga tam dwa metry głębokości i zbliża się do okolicznych domów.
Weszliśmy do Dębowego Lasu w Markach, gdzie deweloper od miesięcy nielegalnie odprowadza wodę z budowy. Dawne miejsce spacerów zmieniło się w bagno, a wilgoć przedostaje się już do pobliskich domów.
Urzędnicy nasyłają na dewelopera kontrole i próbują nałożyć na niego karę, bo nielegalnie zalewa okolicę. Tymczasem starosta wołomiński powołał jego przedstawiciela na swojego doradcę.
Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków objął ochroną ostatnie zachowane fragmenty kompleksu Fabryki Braci Briggsów z przełomu XIX i XX w. w podwarszawskich Markach. Do rejestru zabytków wpisał dwie hale wraz z kominem i terenem działki.
- Gniją nam rośliny w ogródkach, zniszczony jest las - alarmują mieszkańcy Marek. Inwestor zalewa tu wodą działki. Urzędy go kontrolują, ale nic sobie z tego nie robi.
- Inwestor, który jest właścicielem dwóch działek, najpierw ogrodził jedną z nich, na drugiej zaczął budowę bloku, a następnie odkryliśmy, że ogrodzony teren jest zalewany wodą - alarmują mieszkańcy Marek.
Zmarli są chowani w ziemi, która nie należy do cmentarza. Sąd właśnie zakazał w tym miejscu pochówku, ale parafia z podwarszawskich Marek nic sobie z tego nie robi. To kolejna odsłona sporu Skarb Państwa i parafii o teren na granicy Warszawy.
Konstrukcja wygląda bardzo solidnie i jest całkiem pokaźnych rozmiarów. Problem w tym, że powstała w środku rezerwatu przyrody.
Autobus linii L w Markach doszczętnie spłonął. Kierowca zdążył ewakuować pasażerów, nikt nie ucierpiał.
Tu nikt nie gra dla WOŚP ani nie pyta o skanowanie karty lojalnościowej. Nikt już nie skanduje "dość morderstw, dość egzekucji". Jest za to serek waniliowy za 84 gr i mięsiwo z kurczaka za 9,1 zł. W Siedlcach w najlepsze działa sklep należący do objętego sankcjami Siergieja Szneidera.
Policjanci z Wołomina zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o dokonanie rozboju z użyciem noża na stacji paliw w Markach. Podczas napadu ranny został jej pracownik, który nie chciał wydać przestępcom pieniędzy.
- Miały być korty, boiska, stok narciarski też by się przydał - przypomina wiceburmistrz Marek. I zapowiada, że władze miasta upomną się o to w sądzie. Warszawa za pośrednictwem MPO zobowiązała się do takiej inwestycji w latach 70.
Zamaskowany mężczyzna napadł na stację paliw w Markach. Gdy pracownik nie chciał mu wydać pieniędzy, napastnik kilkakrotnie dźgnął go nożem, a następnie uciekł z łupem. Policja poszukuje sprawcy.
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadziła śledztwo dotyczące śmierci 23-letniego Bartosza, który zmarł niedługo po tym, jak został wypuszczony po nocy spędzonej na komendzie policji. Młody mężczyzna miał wyraźne ślady pobicia.
Siedmioletni chłopiec wyjął z plecaka nóż w szkole. To jest pewne. Co się jednak stało potem? Tu relacje się rozjeżdżają. Co innego mówi samo dziecko i nauczycielki ze świetlicy, co innego opowiadają niektórzy rodzice. Czy rzeczywiście mały Adam chciał kogoś zaatakować?
Na świetlicy w jednej ze szkół podstawowych w Markach doszło do niebezpiecznej sytuacji. 7-letni chłopiec zaatakował nożem swojego kolegę. Na szczęście przytomnie zachowała się jedna z nauczycielek, która wyrwała ostrze z rąk dziecka.
Kiedy cmentarz w Markach zapełnił się grobami, tamtejsza parafia się nie zatrzymała i zaczęła grzebać ludzi na terenie Warszawy.
Zarząd Dróg Miejskich zachwalał efekty przebudowy skrzyżowania na jednym z wjazdów do Warszawy. Diametralnie inną ocenę przedstawia nasz czytelnik, który dojeżdża tędy na rowerze: "Na usta cisną się niecenzuralne słowa".
W podwarszawskich Markach zapalił się autobus komunikacji miejskiej. Płomienie ogarnęły całe jego wnętrze. Z ogniem walczyli strażacy z Marek i Wołomina.
Komenda Główna Policji wydała oświadczenie na temat śmierci Bartosza z Marek, który zmarł po zatrzymaniu w wołomińskiej komendzie. 23-latek powiedział rodzinie, że został pobity przez policjantów.
Dlaczego Bartosz zmarł? Co wydarzyło się w komendzie w Wołominie w nocy z 21 na 22 grudnia? Co zarejestrowały kamery monitoringu? Mnożą się pytania po śmierci 23-latka z Marek. Na wyjaśnienia czeka już nie tylko rodzina.
- Wyniki kontroli będą znane w ciągu kilkudziesięciu godzin - zapewnił szef MSWiA Marcin Kierwiński. Poinformował, że oprócz prokuratury postępowanie dotyczące śmierci 23-letniego Bartosza prowadzi także policja.
23-latek wrócił do domu pobity. - Powiedział: "To nie policja, to ZOMO" - wspomina siostra Bartosza, który zmarł po zatrzymaniu przez policję z Wołomina. Podaje nowe szczegóły zdarzenia.
23-letni Bartosz został zatrzymany przez policjantów i przewieziony na komisariat. Po powrocie do domu powiedział rodzinie, że został pobity przez policjantów. Kilkanaście godzin później zmarł
Jeśli chcemy ubiegać się o środki unijne na rozwój infrastruktury nie tylko rowerowej, ale i drogowej, bez tego dokumentu szansy nie będziemy mieli - tłumaczył z rosnącą frustracją burmistrz podwarszawskich Marek. Ale radni odrzucili strategię rozwoju mobilności, m.in. powołując się na teorie spiskowe dotyczące miast 15-minutowych
Pijany podpułkownik wywiadu wojskowego został zatrzymany w Markach, gdy spowodował kolizję. Wobec kontrolujących go policjantów był agresywny, groził zwolnieniami nie tylko im, ale samemu komendantowi głównemu policji. Sprawą zajmuje się prokuratura.
Nocą na trasie S8 doszło do wypadku: w kilka pojazdów służby technicznej wjechała ciężarówka. Pracownicy służby drogowej spadli z podnośnika.
- To będzie największa akcja niszczenia dziedzictwa narodowego od czasów II wojny światowej - alarmują naukowcy. Chodzi o nowelizację ustawy o ochronie zabytków, która ułatwiłaby amatorskie poszukiwanie skarbów. - To my ratujemy zabytki - ripostują detektoryści.
Kierowca renault uderzył w skodę, następnie w przydrożne barierki. Jego auto stanęło w ogniu. Do szpitala trafiła jedna osoba.
Kilkadziesiąt minut strażacy próbowali wydobyć osobę zakleszczoną w land roverze. Po uderzeniu samochodu w drzewo złamany konar całkowicie zablokował drogę 631.
W centrum handlowym M1 w Markach działa sklep w ramach aplikacji h-Our Store. Można go wynająć nawet na jedną godzinę za pośrednictwem telefonu komórkowego.
11 zastępów straży pożarnej walczy z pożarem, który wybuchł w domu weselnym w Markach. Strażacy informują, że nikomu nic się stało.
Bandyta dźgnął nożem dwóch mężczyzn, którzy stanęli w obronie kasjerki napadniętej w Lidlu w Markach pod Warszawą. Świadek zdarzenia, do którego dotarliśmy, opowiada, jak wyglądał atak i jak sam próbował dogonić nożownika.
Mężczyzna, który był podejrzewany o piątkowy napad na Lidla w Markach i ranienie ostrym narzędziem dwóch klientów, prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z tym zdarzeniem. Ma za to z innym, do którego doszło w tym samym sklepie.
Mężczyzna, który w Markach pod Warszawą napadł na sklep sieci Lidl, ranił dwie osoby i uciekł. Został zatrzymany przez policję.
Do napadu na sklep w Markach doszło w piątek (3 lutego) w nocy. Mężczyzna uzbrojony w ostre narzędzie żądał od kasjerki wydania pieniędzy. Na zdarzenia zareagowało dwóch klientów, zostali ranni.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.