Mieszko R. nie przyznał się wprost, ale szczegółowo opisał przebieg morderstwa, co prokurator uznał za świadomość dokonania zabójstwa. W rocznicę tragicznej śmierci pani Małgorzaty, Uniwersytet Warszawski organizuje upamiętnienie portierki.
Prokuratura domaga się, by umorzyć śledztwo przeciwko Mieszkowi R., który zamordował siekierą pracownicę administracji Uniwersytetu Warszawskiego. - Sprawca jest niepoczytalny i powinien trafić do szpitala psychiatrycznego - uważa prokuratura.
Stany psychotyczne są możliwe także w depresji. Wtedy ktoś może słyszeć głosy, które każą mu popełnić samobójstwo albo uważać, że żołądek przestał mu pracować. Rozmowa z dr hab. n. med. Jakubem Kaźmierskim, profesorem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Mieszko R., podejrzany o dokonanie brutalnego zabójstwa na Uniwersytecie Warszawskim, trafi do zamkniętego szpitala psychiatrycznego. Nie stanie przed sądem. O tym, jak będzie wyglądała jego przyszłość, mówi nam Jan Gołębiowski, biegły psycholog z Sądu Okręgowego w Warszawie.
Paulina Wnukiewicz, psycholożka, seksuolożka, biegła sądowa: To nie są "starsi panowie z brodą". To są często mężczyźni dwudziestoparoletni. Wchodzą w dorosłość z całkowicie rozregulowaną seksualnością.
Mieszko R. podejrzany o zabójstwo na kampusie UW nie stanie przed sądem. Prokuratura poinformowała o wynikach jego badań psychiatrycznych. Wiemy, co teraz zrobi obrona podejrzanego.
Od nowego roku akademickiego strażnicy Uniwersytetu Warszawskiego będą mogli interweniować z użyciem siły fizycznej, ręcznych miotaczy gazu, paralizatorów, pałek teleskopowych i kamer osobistych. Ma to poprawić bezpieczeństwo na terenie uczelni.
Mieszka R. czeka długi cykl badań psychiatrycznych i psychologicznych. Jego opowieści zostaną zarejestrowane, przeanalizowane, zestawione z faktami. Chodzi o ustalenie, w jakim stopniu jego zachowanie wynikało z urojeń, psychozy, na co mogą wskazywać medialne doniesienia.
Podejrzany o zabójstwo na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego Mieszko R. będzie pod dwumiesięczną obserwacją psychiatrów z zakładu psychiatrycznego w Jarosławiu, w okolicy Rzeszowa. Prokuratura opowiedziała o powodach, dla których wybrano to miejsce.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie informuje, że zlecono przeprowadzenie obserwacji psychiatrycznej Mieszka R., który na terenie kampusu Uniwersytetu Warszawskiego zamordował pracowniczkę uczelni.
Biegli psychiatrzy przedstawili wstępną opinię w sprawie studenta, który dostał zarzuty za makabryczne morderstwo pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego.
Pełnomocnicy rodziny zamordowanej pracownicy UW ostrzegają przed fałszywymi zbiórkami pieniędzy na wsparcie dla jej bliskich. Apelują też o uszanowanie ich żałoby i prywatności.
Kampus przestał być przestrzenią edukacji i odpowiedzialności. Stał się instytucjonalnym peep-show - miejscem, gdzie można było obejrzeć śmierć bez konsekwencji.
- Dziwnie wchodzić do tego budynku. On będzie nieodzownie złączony z tą tragedią, skalany - mówi jeden ze studentów prawa UW
Ciało ofiary brutalnego morderstwa w kampusie UW poddano sekcji zwłok w piątek. Trwała 7 godzin. Na wyraźną prośbę rodziny prokuratura nie chce podać dokładnych wyników sekcji.
Jeden ze strażników uniwersyteckich z gołymi rękoma ruszył do Mieszka R., by go obezwładnić. Nie miał żadnej broni, bo nie mógł jej mieć. - Nie posiadając środków przymusu, mają za zadanie dbać o porządek i bezpieczeństwo na terenie uczelni. A sami narażają się na niebezpieczeństwo - mówi ekspert.
Przedstawiamy chronologicznie najważniejsze fakty w sprawie morderstwa na kampusie UW. Co wiadomo w sprawie Mieszka R.? A co nadal pozostaje tajemnicą?
- Brakuje paragrafu, z którego można by oskarżyć autorów filmów - twierdzi prokuratura. Do sądu mogłaby pójść rodzina ofiary, ale trudno oczekiwać, żeby jej bliscy mieli na to siłę.
Zdolny student, wymarzony syn, który nagle wpadł w stan psychotyczno-urojeniowy - tak o Mieszku R. mówią jego obrońcy. Wyjaśniamy, jaki los czeka napastnika z Uniwersytetu Warszawskiego, jeśli biegli stwierdzą, że jego poczytalność była ograniczona lub zniesiona.
Sąd zdecydował, że Mieszko R., podejrzany o brutalne morderstwo na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego, zostanie aresztowany na trzy miesiące, ale nie trafi do zwykłego aresztu. Na sali sądowej Mieszko R. mówił o motywach, jakie nim kierowały. Jak się dowiadujemy, badania toksykologiczne nie wykazały obecności w jego krwi substancji chemicznych i alkoholu.
- To bardzo chory człowiek - przekonują obrońcy Mieszka R., który 7 maja brutalnie zabił pracownicę UW i poważnie ranił strażnika uniwersyteckiego. - To ogromna tragedia dla rodzin ofiar, ale także dla samego Mieszka.
Zbrodnia na uniwersytecie nami wstrząsnęła. To, co jest ważne, to gwarancja, by nie ukrywano przed nami prawdy, bez względu na to, jak ona będzie dla nas przykra - mówi prof. Monika Płatek, karnistka z Uniwersytetu Warszawskiego.
Obrońca podejrzanego o zabójstwo pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego, adwokat Maciej Zaborowski zaprzeczył, że jego klient przyznał się do winy. Podkreślił, że nagranie z przesłuchania i protokół rozwieją wątpliwości.
- 22-latek był długo przesłuchiwany, ma dwóch obrońców z wyboru. Przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył wyjaśnienia, z których wynika, że będzie trzeba zasięgnąć opinii biegłego psychiatry - mówił o Mieszku R. prokurator Piotr Skiba.
Przed godz. 15 podejrzewany o morderstwo na terenie kampusu uniwersyteckiego został przewieziony do prokuratury. A już pół godziny później śledczy poinformowali o przedstawieniu mężczyźnie zarzutów.
- Gdy usłyszałam, że po tym, jak go złapali, patrzył się w jeden punkt, nie uciekał, nie okazywał żadnych emocji, to nie zdziwiło mnie to. On po prostu taki jest - mówi koleżanka studenta podejrzanego o zamordowanie pracownicy UW. Rozmawiamy z jego znajomymi.
Zawiodła weryfikacja serwisów społecznościowych i ludzka etyka. Drastyczne sceny z zabójstwa pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego błyskawicznie obiegły internet. I natychmiast miały setki tysięcy wyświetleń
Na uczelni trwa żałoba po tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce w środę późnym popołudniem. Na miejsce zbrodni przychodzą ludzie z kwiatami, ustawiają znicze. - Ta śmierć nie może pójść na darmo - zaapelował rektor Uniwersytetu Warszawskiego w czasie ceremonii upamiętnienia ofiary studenta. Przed godz. 15 podejrzewany w tej sprawie został przywieziony do prokuratury.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.