4 tys. podpisów, w tym prezydenta RP, zebrał PiS pod wnioskiem o zmianę narracji głośnej wystawy w Muzeum Gdańska. - Niech każdy sam oceni, czy to dużo, czy mało - podsumowuje kustosz ekspozycji.
Pomorska Rady Kultury wyraziła "stanowczy sprzeciw wobec upolitycznienia" głośnej wystawy "Nasi chłopcy" w Muzeum Gdańska.
Gdybyś obciął włosy, wyglądałbyś jak Zygmunt - mówiła do mnie mama, siostra Zygmunta. Ale nie tylko o tym jest ta historia.
Skąd teza, że ludzie wcieleni do niemieckiego wojska pod groźbą śmierci w obozie koncentracyjnym i represji wobec ich rodzin, pełnili swą wymuszoną służbę z ochotą? W imię czego są wykluczani ze wspólnoty? Czy odziani w niemiecki mundur automatycznie przestali być członkami swoich rodzin, naszymi chłopcami?
Muzeum Powstania Warszawskiego polemizuje z tytułem kontrowersyjnej wystawy w Gdańsku, zamieszczając fotografię dzieci z Powstania Warszawskiego z komentarzem "Nasi chłopcy". - Nie ma powodu, by otwierać wasze forum dla komentatorów obrażających Kaszubów i Kociewiaków - apeluje Janusz Marszalec, współtwórca gdańskiej wystawy.
- Wielu z tych, którzy dzisiaj piszą albo mówią, kto ma zostać w Polsce, a kto ma wy***lać, zdziwiliby się, gdybym zaczął im cytować dokumenty z PRL-u, partyjne wypowiedzi - mówi prof. Cezary Obracht-Prondzyński.
- Chcę wierzyć, że pani nie wiedziała, jakiej treści będzie ta wystawa. Ale proszę teraz zrobić jedyną możliwą, honorową rzecz - zamknąć wystawę! - zaapelował do prezydentki Gdańska poseł Kacper Płażyński z PiS.
Wystawa, która od piątku zdążyła wywołać awanturę na całą Polskę i rozgrzać do czerwoności prawą stronę sceny politycznej, jest pokazywana w Galerii Palowej przy ul. Długiej w Gdańsku. We wtorek, gdy wchodzę na wystawę, ogląda ją około 20 osób. Na miejscu jest też ekipa "Telewizji Trwam".
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.