Po doskonałych premierach operowych pisze się zwykle, że ich oglądanie było czystą przyjemnością, ale "Salome" Mariusza Trelińskiego przyjemna nie jest.
Opera Wrocławska nie dostanie wsparcia unijnego, choć projekt rozbudowy czeka na realizację od 17 lat. Za to są spore szanse na zdobycie środków na modernizację, budynku, dzięki którym Opera będzie wyglądać jak w Breslau.
Przeniesieniu akcji "Strasznego Dworu" w Operze Wrocławskiej do czasów po zakończeniu II wojny światowej powinna towarzyszyć elementarna wiedza historyczna, wykraczająca poza znajomość zaborców oraz roku opuszczenia Polski przez wojska radzieckie.
Pewnego razu myłam okna, gdy zadzwonił telefon i jakiś męski głos powiedział, że Placido Domingo poszukuje śpiewaczki do koncertowej wersji "Walkirii" i że jestem zaproszona na przesłuchanie. Uznałam, że ktoś robi mi kawał, więc rzuciłam słuchawką i dalej myłam okna.
Zaborcy tną Polskę papierowymi nożycami, targowiczanin w sutannie oddaje się rozpuście, Ratusz z Halą Stulecia tańczą mazura na wrocławskim Rynku, a chór obsesyjnie sprząta. Szaleństwo reżysera równoważy jednak perfekcja wykonawców. Dla takich synów Stolnika jak Piotr Buszewski i Paweł Horodyski można znieść nawet kurcgalop przez historię Polski.
Stanisław Wokulski wybiera się właśnie do Opery Wrocławskiej, w loży wybitej czerwonym aksamitem siedzi panna Łęcka. W weekend puszczał konia na Partynicach, jutro będzie szlifował bruki na placu Uniwersyteckim.
Odwoływanie Tomasza Janczaka z funkcji dyrektora Opery Wrocławskiej obnażyło słabości sposobu zarządzania instytucjami kultury i odbiło się głośnym echem w środowisku. Dyrektorzy siedzą dzisiaj na gorących krzesłach i mają mniejsze szanse na zachowanie pracy niż ich podwładni.
W rocznicę pierwszego koncertu w powojennym Wrocławiu, na scenie Opery spotkały się dwie orkiestry. Narodziły się na gruzach umarłego miasta, w Święto Morza, świadkami byli melomani z karabinami.
Tomasz Janczak, były dyrektor Opery Wrocławskiej, pojawił się dziś rano w swojej dawnej siedzibie. Do budynku nie został jednak wpuszczony. - Jeżeli dalej prawo będzie uporczywie łamane, to skieruję sprawę do sądu pracy - zapowiada Janczak.
- Czuję ulgę, walczyłem o sprawiedliwość i swoje dobre imię - mówi Tomasz Janczak. - Zgodnie z tym, co orzekł sąd, jestem nadal dyrektorem Opery Wrocławskiej i zgłaszam gotowość do pracy.
Jubileuszowy, acz połamany sezon Opery Wrocławskiej kończy się fajerwerkiem. Balet "Frida" w choreografii Annabelle Lopez Ochoa do muzyki Petera Salema to dramat i magia, estetyczny zachwyt i bolesne wzruszenie oraz pokaz możliwości znakomitego zespołu tancerzy.
"Don Carlo" w Operze Wrocławskiej jest wielką symultaną, w której gracze są jednocześnie pionkami na szachownicy. Gra toczy się o władzę, wolność, o życie i śmierć. To wyświechtana metafora, ale w interpretacji Michała Znanieckiego odzyskuje świeżość i olśniewa wizualnie.
Sobotnia premiera "Don Carlosa" w Operze jest pierwszą po objęciu kierownictwa wrocławskiej sceny przez Agnieszkę Franków-Żelazny. Dostała ten tytuł w spadku po poprzednich dyrektorach, z reżyserem i częścią obsady, ale sukces lub porażkę zapiszemy już na jej konto.
Agnieszka Franków-Żelazny stanowisko dyrektorki w Operze Wrocławskiej przejęła w styczniu, ale już w lutym pojawiły się wątpliwości prawne dotyczące jej powołania na stanowisko.
Co z tego, że mamy wspaniałych śpiewaków, którzy są gwiazdami na najbardziej prestiżowych scenach, a za nimi idzie młode pokolenie gotowe do podboju świata. Proszę zwrócić uwagę, jak rzadko występują w kraju. A jeśli już, to pojedynczo - mówi "Wyborczej' światowej sławy śpiewak Tomasz Konieczny.
Ministerstwo Kultury poinformowało, że dyrektorka Opery Wrocławskiej Agnieszka Franków-Żelazny znalazła się na liście kandydatów na dyrektora Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie. "Otrzymałam od pani minister zaproszenie do konkursu na dyrektora TWON, ale nie potwierdzam swojego w nim udziału" - napisała w mediach społecznościowych Franków-Żelazny.
W październiku zarząd województwa dolnośląskiego odwołał dyrektora Opery Wrocławskiej, Tomasza Janczaka, stawiając mu zarzut "wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa". Zawiadomiono prokuraturę oraz PIP, jest już pierwsza weryfikacja tych oskarżeń.
Podpisałam już umowę z panem Tomaszem Koniecznym, pod koniec stycznia spotka się z naszymi solistami - potwierdza Agnieszka Franków-Żelazny, dyrektorka Opery Wrocławskiej. - Mamy też już nowego kierownika muzycznego, który zacznie pracę od przyszłego sezonu.
Prezeska spółki Ekostystem nagle - tuż przed ogłoszeniem niezwykle ważnego dla Wrocławia, wartego setki milionów złotych przetargu - złożyła rezygnację i przeszła do Opery Wrocławskiej.
- Chciałabym, żeby w sezonie były 2-3 premiery baletowe i 4-5 premier operowych. W repertuarze powinna być klasyka opery, warto także znaleźć miejsce na operetkę - mówi prof. Agnieszka Franków-Żelazny, nowa dyrektorka Opery Wrocławskiej.
12 kandydatów ubiegało się o stanowisko dyrektora Opery Wrocławskiej. Konkurs wygrała Agnieszka Franków-Żelazny, znana dyrygentka chóralna. Pracę rozpocznie od nowego roku.
Adam Czech przełożył libretto opery "Jaś i Małgosia", jednak nie otrzymał ustalonego honorarium. Obecna dyrekcja Opery Wrocławskiej twierdzi, że nie ma żadnych dowodów potwierdzających zlecenie tłumaczenia. - To oczywiście nie jest prawdą - podkreśla Tomasz Janczak, były dyrektor Opery.
Aż dwanaście osób zgłosiło się do konkursu na stanowisko dyrektora Opery Wrocławskiej, jedna odpadła na starcie. Teatr chce poprowadzić m.in. Agnieszka Franków-Żelazny, obecna dyrektorka Filharmonii Sudeckiej i w kuluarach słychać, że ma największe szanse.
Radni Sejmiku Wojewódzkiego zdecydowali się przyznać 2 mln zł Operze Wrocławskiej. Pieniądze pozwolą funkcjonować teatrowi do końca roku i wystawić jeszcze jedną premierę. - Nie zamknę Opery na klucz, ale jestem zaniepokojony problemami, które zostały ujawnione pod odwołaniu dyrektora - mówi marszałek Jarosław Rabczenko.
Po odwołaniu Tomasza Janczaka Operą Wrocławską kieruje na razie kadrowa, ale zarząd województwa ogłosił już konkurs na szefa teatru. - Chcemy, żeby nowy dyrektor wszedł na początku przyszłego roku - mówi marszałek Jarosław Rabczenko.
Władze województwa dolnośląskiego podjęły ostateczną decyzję i odwołały Tomasza Janczaka ze stanowiska dyrektora Opery Wrocławskiej. Nie mają już do niego zaufania.
Debiut Jarosława Rabczenki w roli platformerskiego marszałka od kultury nie jest zbyt udany. Próbując usunąć dyrektora Opery Wrocławskiej postawił na nogi związkowców w całej Polsce, wydał oświadczenie, w którym posuwa się do manipulacji i usuwa krytyczne komentarze.
Zapowiedź odwołania przez zarząd województwa dyrektora opery wrocławskiej wywołała reakcję związkowców w teatrach operowych Łodzi, Poznania, Krakowa, Szczecina, Bydgoszczy i Bytomia. Wysłali listy protestacyjne do marszałka i wojewody, apelując o zmianę decyzji.
Pracownicy Opery Wrocławskiej bronią dyrektora Tomasza Janczaka przed zwolnieniem. Przeciwko jego dymisji jest również europoseł Bogdan Zdrojewski z PO oraz Tadeusz Samborski, poseł koalicyjnego PSL-u, który mówi bez ogródek: - To jest polowanie na stanowisko potrzebne dla kogoś innego.
Będzie kolejny konkurs na dyrektora Opery Wrocławskiej, bo obecny ma zostać odwołany. Pierwszy krok w tym kierunku już zrobiły władze województwa po wynikach kontroli, która wykazała nadużycia. - Nie złamałem prawa - zapewnia Tomasz Janczak.
Opera Wrocławska rozpoczyna swój 80. sezon koncertami galowymi, w czasie których zaprezentują się wszystkie zespoły teatralne. - Na jubileusz zaplanowaliśmy 6 premier, ale nie wiadomo, czy znajdziemy środki na realizację, bo z instytucji kultury dostaliśmy od poprzedniego zarządu województwa najmniejszą podwyżkę dotacji - mówi dyrektor Tomasz Janczak.
Opera Wrocławska nie zamknie się na lato, w weekendy będą się odbywać koncerty kameralne. To projekt wręcz rewolucyjny, bo w wakacje teatry są zwykle pozamykane na głucho. - Mamy cenny zabytek, w czasie wakacji przyjeżdża do Wrocławia więcej turystów, którzy chętnie by operę zobaczyli od środka, trzeba to wykorzystać - mówi dyrektor Tomasz Janczak.
Piątkowe Święto Muzyki było ostatnim wydarzeniem w sezonie operowym. Przed koncertem zaczęła się burza, ale melomani z parasolkami i stołeczkami tłumnie zjawili się przed gmachem. Mogli wysłuchać duetu z wiedeńskiej operetki Karla Zellera "Ptasznik z Tyrolu", dla przypomnienia, że Polacy z Austrią mecz zagrali.
- Czekamy na raport, który ma przedstawić niedociągnięcia powstałe w Operze. Nie chcieliśmy podejmować pochopnych decyzji bez mocnej podstawy, dlatego wycofaliśmy uchwałę o odwołaniu dyrektora Tomasza Janczaka - powiedział na piątkowej konferencji prasowej marszałek Paweł Gancarz.
Marszałek Paweł Gancarz i członek zarządu województwa Jarosław Rabczenko ogłoszą, jak chcą uzdrowić sytuację w Operze Wrocławskiej. Dyrektor Tomasz Janczak, odwołany przez stary zarząd, od miesiąca siedzi na walizce i tylko interwencja wojewody pozwoliła dokończyć mu sezon.
Fantastyczna praca akustyków sprawiła, że czułem się jakby ktoś mi wsadził na głowę jakieś super słuchawki kwadrofoniczne. Oczywiście, doszła jeszcze wirtuozeria wykonawcza, pełna kontrola własnego głosu, rewelacyjne aktorstwo. To wszystko bez czego nie byłoby całości, takie sine qua non - o transmisji "Toski" na pl. Wolności we Wrocławiu pisze prof. Ludwik Turko.
Publiczność w Operze Wrocławskiej oszalała po piątkowym (31 maja) spektaklu "Toski" z Aleksandrą Kurzak i Roberto Alagną. Brawa, okrzyki, kwiaty i pieśń neapolitańska na bis. Tego jeszcze nie było.
Aleksandra Kurzak miała być skrzypaczką, została pierwszym sopranem świata. Zobaczyć ją w roli Toski, z Roberto Alagną u boku mieli przyjemność dotąd tylko widzowie w Metropolitan Opera i w Arena di Verona. W piątek zobaczą widzowie w Operze Wrocławskiej oraz na pl. Wolności.
"Toscę" w gwiazdorskiej obsadzie, z Aleksandrą Kurzak i Roberto Alagną, będzie mógł w piątek zobaczyć cały Wrocław. - Ogromny, ledowy ekran stanie na placu Wolności, transmisję z Opery będziemy prowadzić w czasie rzeczywistym - mówi dyrektor Tomasz Janczak.
Wojewoda dolnośląski Maciej Awiżeń wstrzymał uchwałę starego zarządu województwa dolnośląskiego o odwołaniu dyrektora Opery Wrocławskiej. Tomasz Janczak wrócił na razie do pracy, ale nie wiadomo na jak długo. Decyzję podejmie nowy zarząd.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.