Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego roweru. Ani radiomagnetofonu. Oba te bezcenne dla mnie przedmioty wyprodukowane były w Bydgoszczy.
Pamiętam, że mieliśmy szatnię z małym okienkiem na trybuny i ktoś patrząc przez szybę powiedział, że już nie ma wolnych miejsc. Na początku nikt nie wierzył. Potem każdy w to okienko starał się zajrzeć i okazało się, że na mecz przyszły wielkie tłumy kibiców - opowiada Mariusz Modracki.
Bydgoskie sklepy muzyczne. Zanim królować zaczął streaming, pielgrzymowali do nich ludzie, którzy bez ukochanej muzyki nie wyobrażali sobie ani jednego dnia.
"Słuchaj, Adam..." - tak zaczynały się rodzinne opowieści mojego ojca o Jachcicach. Po latach sprawdziłem je w dokumentach: księgach adresowych, meldunkach i księdze wieczystej. Z tych papierów wyszła historia kuźni nad Brdą, domu z medalionem "P 1904 G" i jednej straty, która złamała człowieka - wspomina Adam Gonsierowski.
Co łączy Konstytucję Księstwa Warszawskiego, słynny elementarz Mariana Falskiego i paczkę papierosów w zielonym opakowaniu? Historia jednej rodziny i zakładu, który przez lata był wizytówką Bydgoszczy.
Niedawno przechodziłam obok mojego starego Zawiszy. Przystanęłam na moście. Akurat młodzież była w trakcie treningu. Zamknęłam oczy i poczułam ten zapach, co trzydzieści lat temu. Zapach marzeń, wyrzeczeń, nadziei i ciężkiej pracy - pisze Natalia Donarska.
- Mam mural "Czas" autorstwa Petera Downsbrougha na przedramieniu. Noszę na sobie sztukę. Jestem trochę jak ta ściana, tylko poruszam się jeszcze do innych miast - pisze Maja Butkiewicz w naszym cyklu "Pamiętnik gapiów. Bydgoszcz, jaką pamiętam".
Muszla Fest był dla mnie fenomenem. Lokalny festiwal, bydgoskie granie, swojski i miejski klimat jednocześnie - wspomina Maja Butkiewicz.
Falowiec miał swoje minusy. Osobne klatki schodowe, a jeden budynek. Gdy w mieszkaniu pojawiły się karaluchy, dużym wyzwaniem było się ich pozbyć - pisze o "bardzo długim bloku" na bydgoskim osiedlu Błonie Maja Butkiewicz.
- Może w kolejnej edycji naszych opowieści, ktoś zechce opisać koncert Bedoesa 2115 nad Brdą - mówił Krzysztof Nowicki podczas premiery piątego tomu serii "Bydgoszcz, jaką pamiętam" w Młynach Rothera.
Pasjonującą lekturą może być lista absolwentów. W ciągu ponad siedemdziesięciu lat zdało maturę w "czwórce" circa 10 tysięcy osób, może ciut więcej. Kogóż tam widzimy? Liczne rodzeństwa, bliźniaczych nie wyłączając, ojców i synów, maturzystów, którzy po studiach zostali w IV LO nauczycielami - pisze Jacek Słowiński.
Szare, puste, nieistniejące na mapie pogody, którego nazwy nie potrafili odmienić nawet niektórzy politycy. Co to za miasto? Takiego już go nie ma.
Najlepsze lody na świecie, ale nie kulkowe, tylko tak zwane "włoskie", były w budce, którą mijało się w drodze na stadion, czyli do parku Zawiszy. Śmietankowe, pięknie zakręcone, szybko topiły się w cienkim wafelku, ale smakowały nieziemsko - pisze Karolina Kolinek-Siechowicz.
Dla dziecka z ulicy Królowej Jadwigi wyprawa do Myślęcinka była obietnicą całego dnia przygód. Rowerowa karawana przez miasto, strach przed przejściem przez tory, zapach sosnowego lasu i niezwykła fontanna w leśnej polanie.
Jestem bydgoszczanką pałacu pruskiego i kilku towarzyszących tej przepięknej budowli ulic. Tylko i aż tyle - pisze Hanna Kurkiewicz.
To nie jest odcinek "Pamiętnika gapiów" dla ludzi, którzy nie kochają Bydgoszczy miłością szczerą i bezwarunkową. Jeśli to czytają, ostrzegam. Szkoda waszego czasu.
Szybko zacząłem chodzić do kina Młodość. Najpierw uczęszczałem na poranki z mamą, a później już sam, aby popatrzeć na czerwoną szminkę kierowniczki kina, która wpuściła mnie na "Wejście smoka", chociaż był od osiemnastu lat - swoją Bydgoszcz wspomina Marcin Karnowski.
W Bydgoszczy tworzy się społeczność mieszkańców miasta, którzy chcą zachować dla przyszłych pokoleń klimat miasta, którego już nie ma. W piątek wieczorem spotkali się w Domu Liter.
Dziś kamienice Śródmieścia nie mają już w sobie tego czaru, który pozwalał dzieciakom na w miarę bezpieczne, choć szalone przygody. Skończyły się czasy swobodnego korzystania z licznych skrótów przez podwórka i przemieszczanie nimi między ulicami Pomorską, Gdańską, Cieszkowskiego i Świętojańską - wspomina Joanna Gajownik.
Na bocznej ścianie budynku w latach dziewięćdziesiątych ktoś namalował sprejem wielkie logo Chicago Bulls, dlatego idąc się tam bawić, mówiliśmy, że idziemy "na byka" - wspomina kawałek swojej Bydgoszczy Agnieszka Kuca.
To miejsce wyglądało jak zwykły las. Dopóki nie zacznie się poznawać jego tajemnice. Sugestywna opowieść Emilii Walczak sprawia, że widzimy żółte twarze robotników, jeńców za drutami. słyszymy wybuchy i ciszę po wszystkim.
W kolekturze sprzedawać można było jeszcze wtedy - oprócz zakładów wzajemnych - także różne drobiazgi: głównie papierosy, gumy do żucia, menthosy czy tic taki. Jeździłam po nie z tatą "na hurt" przy ulicy Kieleckiej - wspomina Emilia Walczak.
Zdaje się, że był to jakiś duży kontener. Barak? Być może barak, w każdym razie coś, co sprawiało wrażenie pewnej tymczasowości - wspomina Emilia Walczak. Dziś pierwsza część najnowszej edycji "Pamiętnika gapiów".
Masz jeszcze szansę opisać Bydgoszcz, którą nosisz w pamięci i sercu i zapisać się jako współautor "Pamiętnika gapiów 2025". Tym razem chodzi o miejsca.
Przy placu był sklep monopolowy, drogeria i rzeźnik, a nawet sklep rowerowy. Większość produktów, o ile były dostępne w danym czasie, można było zakupić "za rogiem" - Tomasz Hoppe opisuje dawny pl. Poznański w Bydgoszczy i nie tylko.
Po prawej stronie od przydworcowej poczty znajdowała się ogromna skrzynka. To do niej często wrzucaliśmy listy czy kartki pocztowe wysyłane regularnie do rodziny, czy to z okazji urodzin, czy imienin, czy świąt Bożego Narodzenia lub wielkanocnych. Wybierając całą wrzuconą doń korespondencję, listonosz otwierał ją jak dwudrzwiową szafę, a potem wsypywał do ogromnego, szarego worka całą jej zawartość.
Do dzisiaj posiadam "czołową", rozpoznawalną pamiątkę pierwszego kontaktu z "metropolią" lat dziecinnych - Bydgoszczą. Jak się okazało po latach, miasta mojego przeznaczenia - pisze Piotr Wiktor Grygiel w swoim fragmencie "Pamiętnika gapiów".
Wspomnienia czasów szkolnych budzą nie tylko nostalgię, ale też pozytywne emocje. Za sprawą naszego cyklu "Pamiętnik gapiów" możemy przenieść się do IV LO w Bydgoszczy sprzed lat. W tę sentymentalną podróż zabiera nas Adam Gonsierowski.
- Do domu na Armii Czerwonej 30 wprowadziliśmy się jesienią 1976 r. Ponieważ mieliśmy tylko sto dolarów w prezencie od babci Jadzi, to po ówczesnym kursie wystarczyło na trzysegmentową meblościankę i ławę - wspomina Marek Krzysztof Szarata.
To nie jest opowieść wigilijna, choć akcja toczy się tuż przed Bożym Narodzeniem.
Na moich oczach powstawały obiekty - "ikony Błonia": mrówkowiec, falowiec, budynek poczty, bloki przy ulicy Gałczyńskiego czy też kompleks sklepów Delikatesy w centralnej części osiedla oraz kawiarnia-restauracja Michał i Baśka - wspomina Mariusz Jakubowski.
Najpierw było nowe wydanie niezwykłej dla Bydgoszczy książki prof. Zbigniewa Raszewskiego, potem "Pamiętniki gapiów" różnych pokoleń bydgoszczan, a teraz tworzy się ich społeczność.
Człowiek, który zawsze pamiętał o Bydgoszczy. Miasto o nim zapomniało. Teraz znów pamięta.
Jako młoda księgarka musiałam przejść przez wszystkie działy. Nawet praca w magazynie nie była mi obca - wspomina legendarną bydgoską księgarnię "Współczesna" Anna Marzyńska. Opisuje kulisy, o których wielbiciele książek nie mieli pojęcia.
Gdy wróciłem do domu, chciałem się podzielić swoją radością i puściłem ojcu utwór Śmierci Klinicznej. Pytam, co to znaczy "kopulacja". A mój tata w skupieniu wysłuchał całej piosenki i na koniec powiedział mi z poważną miną: - Kopulacja to jak pies wchodzi na sukę, ale nie masz tego więcej słuchać.
Pociąg do posiadania działki i "bycia z działką" to jakiś specyficzny stan umysłu, a zarażenie działkowaniem w młodych latach jest już chyba nieuleczalne - słowa Adama Gonsierowskiego z Bydgoszczy pozwalają zrozumieć ludzi z RODOS.
Klubowy plan Bydgoszczy trudno jest odtworzyć po latach. Wśród miejsc, które zostały już tylko w pamięci jest Clan. Emilia Walczak pisze o jednym koncercie. O.N.A. była tego wieczora najważniejsza.
Pamiętnik gapiów - niezwykły projekt, w który angażują się mieszkańcy Bydgoszczy. Masz szansę być jednym z nich.
Na pewno jestem wdzięczny chłopakom, że założyli Mózg. I Janicowi za to, że ciągle mu się chce - Michał Wieszok wspomina dalsze i bliższe czasy w bydgoskim klubie Mózg, poznanych ludzi, zapamiętane anegdoty, swoje miejsce przy barze. I panią Renatę.
- Chłopakom z Green Daya bardzo podobało się w Bydgoszczy. Byli bardzo zaskoczeni tym, co się wydarzyło, nawet jeśli chodzi o jakość tego koncertu. Mieliśmy dobrą scenę, dobre nagłośnienie i mnóstwo ludzi - Krzysztof Model Kornak wspomina koncert, który organizował w 1991 r. I opowiada o tym, co się wtedy działo w Bydgoszczy.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.