W przeddzień czwartej rocznicy inwazji Rosji na Ukrainę, ministrowie spraw zagranicznych UE mieli zatwierdzić 90 mld euro pożyczki dla Kijowa oraz 20. pakiet sankcji wobec Rosji, aby utrudnić Moskwie dalsze finansowanie agresji. Pieniędzy jednak nie będzie, restrykcji też.
Gdy węgierski premier ogłosił, że Budapeszt przez "sto lat" nie poprze wejścia Ukrainy do UE, z Kijowa nadeszła mocna riposta.
"Nie chcę Europy, w której premierzy bronią terrorystów". Tak szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó skomentował słowa premiera Donalda Tuska, że problemem nie jest wysadzenie bałtyckiego gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec, ale to, że w ogóle został zbudowany.
Między Budapesztem i Kijowem rozpalił się spór o ukraińskie ataki na rosyjskie ropociągi, używane także do transportu ropy naftowej do rafinerii koncernu MOL na Węgrzech i Słowacji. Ten spór ma drugie, a może i trzecie dno.
Rząd Viktora Orbána oskarżył Ukrainę dwa dni temu o wstrzymanie dostaw rosyjskiej ropy naftowej. Działo się to tuż przed spotkaniem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i liderów Europy z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó znowu poleciał do Moskwy, aby negocjować utrzymanie dostaw gazu i ropy naftowej z Rosji. Budapeszt szykuje też rurociąg, który pozwoli nafciarzom Putina dostarczać ropę naftową do Serbii.
Rząd Węgier Viktora Orbána romansuje z antyzachodnią koalicją Moskwy i nie ustaje w napaściach na politykę UE. Tę politykę gigantycznymi inwestycjami na Węgrzech firmują koncerny z Niemiec.
W tym roku do końca września Węgry importowały z Rosji więcej gazu niż w całym zeszłym roku. A w 2025 r. rząd premiera Viktora Orbána chce kupić od Gazpromu jeszcze więcej surowca.
- Polska nadal importuje ok. 2 proc. ropy naftowej z Rosji - powiedział minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w TVP Info. To oznaczałoby łamanie unijnych sankcji. Polska nie importuje rosyjskiej ropy naftowej od ubiegłego roku.
- Zrezygnujemy ze współpracy z Rosją tylko tam, gdzie wykluczają to sankcje Zachodu - zadeklarował premier Węgier Viktor Orbán. A w dniu pogrzebu Aleksieja Nawalnego, szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó pochwalił się wspólnym obiadem z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem.
Niedawny szczyt Rady Europejskiej w Brukseli. Do sali wchodzą co kilka minut szefowie unijnych rządów. Witają się, wymieniają uśmiechy. Tylko jeden z nich, Viktor Orban, stoi osamotniony pomiędzy stołem obrad a korytarzem wejściowym. Wchodzący go wymijają, Orban nerwowo drapie się po nosie, chrząka, nie wie, co zrobić z rękoma.
Smer-SD, partia Ficy, jest faworytem wrześniowych wyborów. Nie szkodzą jej nawet skandale korupcyjne z udziałem jej kandydatów. Jeśli wygra, Bratysława najpewniej przestanie wspierać Ukrainę.
Orbán uważa wojnę w Ukrainie za wewnętrzną sprawę dwóch państw słowiańskich
Rząd Węgier uzgodnił dodatkowe dostawy gazu z Rosji na ulgowych warunkach i zmiany w umowie atomowej, które mają chronić budowę rosyjskiej siłowni na Węgrzech przed sankcjami Zachodu.
Nie zważając na wojnę w Ukrainie, Węgry w najlepsze zacieśniają swoje relacje energetyczne z Rosją. Budapeszt obiecał Moskwie ochronę rosyjskiej branży nuklearnej przed sankcjami UE.
Szef MSZ Węgier Péter Szijjártó ogłosił we wtorek, że jego kraj wetuje oficjalny udział Ukrainy w szczycie NATO w Bukareszcie. Tymczasem Ukraińcy złapali szpiega, który zmierzał z tajnymi informacjami do rosyjskiej ambasady w Budapeszcie.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.