Patrolują ulice, wydają dowody osobiste, kontrolują służbę zdrowia i sądy. W czasie gdy świat zastanawia się, kto i jak powinien rządzić Gazą, hamasowcy nie tylko nie składają broni, ale umacniają swoją pozycję.
Amerykański prezydent zasugerował na forum Rady Pokoju, że jeśli w ciągu najbliższych dziesięciu dni nie uda się porozumieć z Iranem w sprawie atomu, Ameryka zdecyduje się na atak.
"Uważam, że to Rada o największym znaczeniu, z pewnością pod względem władzy i prestiżu. Nigdy nie było niczego zbliżonego do tego" - oznajmił Donald Trump w przemówieniu inauguracyjnym. Była też mowa o konkretnych pieniądzach.
W Waszyngtonie w budynku Amerykańskiego Instytutu Pokoju zainaugurowała działalność Rada Pokoju. Będzie działała pod przewodnictwem prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Wśród uczestników pierwszego spotkania znaleźli się m.in. premier Węgier Viktor Orban, prezydent Argentyny Javier Milei, prezydenci Indonezji, Kazachstanu, a także przewodniczący FIFA - światowej federacji piłkarskiej Gianni Infantino. Tematem pierwszych obrad była m.in. rekonstrukcja Strefy Gazy zniszczonej wskutek izraelskich ataków.
Każdego dnia fotoedytorzy "Gazety Wyborczej" oglądają setki, a bywa, że tysiące zdjęć z kraju i ze świata. Tylko niewielki ułamek z nich ilustruje potem wydarzenia opisywane przez naszych dziennikarzy. Wiele wspaniałych fotografii nie ma szansy zaistnieć w serwisie Wyborcza.pl czy papierowym wydaniu "Wyborczej". A szkoda, by przepadły. Dlatego wybraliśmy dla Was zdjęcia, które nas dziś zachwyciły, zaciekawiły, zainspirowały lub po prostu wpadły nam w oko.
Lista gości jest już znana, nadal jednak nie wiadomo, kto zdecyduje się na wpłatę wpisowego, które wynosi miliard dolarów.
- Istnieją pewne krytyczne punkty, które wymagają wyjaśnienia - oświadczył kard. Pietro Parolin.
Giorgia Meloni rozwiała wątpliwości: nie wybierze się na pierwszy szczyt Rady Pokoju Donalda Trumpa. Nie pojedzie tam także kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
W ubiegłą niedzielę prezydent Nawrocki, pytany w Polsat News o to, czy poleci 19 lutego na pierwsze posiedzenie Rady Pokoju przekazał, że taka decyzja jeszcze nie zapadła.
Według amerykańskiego prezydenta członkowie nowej organizacji zadeklarowali już wpłatę 5 mld dolarów i są gotowi wysłać do Gazy siły stabilizacyjne.
O dacie pierwszego spotkania informuje portal Axios, powołując się na źródła w Białym Domu i rządach kilku innych krajów.
Łukaszenka udaje odchodzącego prezydenta, a jenot jest symbolem odwilży z USA. O co chodzi w zażyłości Trumpa z Mińskiem, kto naprawdę gra w dużą grę, a kto tylko sprzedaje bilety na seans?
Prezydent i premier znów deklarują wyjęcie bezpieczeństwa poza polityczny spór. Przy rytualnym okładaniu się na potrzeby polaryzacji, na zewnątrz Tusk z Nawrockim trzymają wspólny front. Patrzy na to PiS, gdzie nie wszyscy są zadowoleni.
Nie zamierzam ulegać presji globalnych potentatów technologicznych w kwestiach uderzających w interesy naszych obywateli - mówi wicepremier Krzysztof Gawkowski. WIDEOPODCAST PRZYSPOSOBIENIE OBRONNE.
Trudno zrozumieć, jak polska prawica może być tak ślepa, by popierać proponowany przez Donalda Trumpa ład światowy.
Nasi europejscy sojusznicy są coraz bardziej rozczarowani i sfrustrowani polską postawą na forum międzynarodowym.
Ewentualne członkostwo Polski w Radzie Pokoju to inwestycja nie w sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, lecz w śliski jak skórka od banana układ z coraz bardziej nieobliczalnym Donaldem Trumpem.
Zapowiadało się groźnie, ale ostatecznie nic strasznego się w Davos nie wydarzyło. Trump wycofał się z najbardziej wojowniczych zapowiedzi, a my obroniliśmy prestiż i dumę naszego kontynentu.
Karol Nawrocki miał złożyć ofertę prezydentowi Donaldowi Trumpowi, zakładającą dołączenie Polski do Rady Pokoju pod warunkiem, że USA utworzą w naszym kraju stałą bazę wojskową - donosi Polsat News.
- Musimy być w jak najlepszych stosunkach z USA i dlatego tym bardziej powinniśmy tam być - powiedział prezes PiS.
Najważniejsi zachodni sojusznicy USA, jak Wielka Brytania i Francja, odmówili podpisania karty Rady Pokoju.
Prezydent USA Donald Trump chce powołać radę pokoju, która zajęłaby się sytuacją w Strefie Gazy, a w dłuższej perspektywie także innymi konfliktami na świecie. Krytycy pomysłu zwracają uwagę, że rada w zasadzie przejęłaby rolę ONZ, a jej decyzje byłyby pod ścisłym nadzorem Trumpa. Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, który znalazł się w fatalnym położeniu, rząd daje dziś niezłe alibi.
Zdaniem krytyków, rada pokoju może stanowić konkurencję dla Rady Bezpieczeństwa ONZ. Mimo to do inicjatywy przełączył się już premier Izraela Benjamin Netanjahu czy białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka.
Prezydent USA, Donald Trump, powiedział we wtorek, że tworzona przez niego "rada pokoju" może zastąpić Organizację Narodów Zjednoczonych. Stwierdził jednak, że chce, by ONZ kontynuowała działalność i zrealizowała swój potencjał.
Trump ma ambicje, by jego "rada pokoju" zajmowała się całym światem. Członków będzie wybierał osobiście, a za stałą obecność w tym ciele pobierał miliard dolarów. Kto nie zapłaci, podzieli los Maduro.
Donald Trump forsuje swój pomysł powołania rady, do której zaprosił ok. 60 krajów. Jednak kolejne stolice wyrażają wątpliwości. Tymczasem w duńskim parlamencie premier Danii stwierdza, że jej kraj nie może negocjować swojej suwerenności.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.