Rebecca Solnit pojawia się jako parodia samej siebie w czymś, co udaje adaptację jej własnej książki. Skandal wokół najnowszej premiery Teatru Narodowego.
"Rebecca Solnit to postać fikcyjna" - twierdzi reżyserka spektaklu w Teatrze Narodowym. Pisarka Rebecca Solnit zdaje się uważać inaczej.
Czy Rebecca Solnit faktycznie została przedstawiona w negatywnym świetle w spektaklu na podstawie jej głośnej książki "Mężczyźni objaśniają mi świat"?
"Możemy się uczyć szybciej stawiać granice, szybciej mówić 'nie'. Możemy uczyć się sprzeciwiać komuś, kto robi nam krzywdę". Rozmowa z Klaudią Gębską, reżyserką spektaklu "Mężczyźni objaśniają mi świat", który właśnie wszedł na afisz w Teatrze Narodowym w Warszawie.
"Chodzenie w wersji idealnej jest stanem, w którym umysł, ciało i świat spotykają się ze sobą, jakby były trzema prowadzącymi rozmowę postaciami, trzema dźwiękami niespodziewanie łączącymi się w akord" - pisała Rebecca Solnit.
Zawsze uważałam, że tylko wróg może mnie namawiać, żebym się poddała. Wmawiać mi, że nie mam sprawczości - mówi Rebecca Solnit. Własnie ukazała się jej książka "Róże Orwella".
"Zły w krytyce to znak strach przed sądem ujemnym". Polskim publicystom przydałyby się korepetycje u Juliana Przybosia
Lewicowcy w typie Solnit i Orwella występują przeciw rewolucjonistom, którzy do piękna i radości życia odnoszą się podejrzliwie, jakby przeżywanie przyjemności w świecie pełnym cierpienia było obrazą dla uciśnionych i zagrożeniem dla sprawy. Uciśnieni nie potrzebują naszego przygnębienia i goryczy
W obliczu 80. rocznicy powstania w getcie warszawskim trudno nie myśleć o wojnie. Tej, która doprowadziła do Zagłady Żydów, ale też tej, która wciąż trwa w Ukranie. Te myśli zbiegły mi się z lekturą najnowszej książki Rebeki Solnit o George'u Orwellu.
"Kobieta robotnica nie chce tylko istnieć, ale mieć też prawo do tego, co ma kobieta zamożna - słońca, muzyki i sztuki" - głosiła polska Żydówka, aktywistka Rose Schneiderman na wiecach emancypujących się robotnic w roku 1912. Rebecca Solnit ukazuje blaski i cienie zarówno tej frazy, jak i pasji Orwella.
Bardzo słynna pisarka wysłała egzemplarz jej książki pewnej znanej osobie publicznej, buńczucznemu mizoginowi, z liścikiem o treści: "Czytając ten wspaniały esej Solnit, przypomniałam sobie, co chciałam panu powiedzieć już od bardzo, bardzo dawna. Wal się pan!".
Hasło "Breaking news!" tylko podbiło poczucie zażenowania. Gdzie tu news? Mężczyźni od wieków nie są ciekawi tego, co kobiety mają do powiedzenie.
W młodości wszystkie żyłyśmy na co dzień w zagrożeniu gwałtem, jak większość kobiet w większości miejsc na Ziemi. Fragment najnowszej książki Rebecci Solnit "Wspomnienia z nieistnienia".
Agnieszkę Graff, autorkę "Świata bez kobiet", dziennikarze pytają: "Dlaczego nikt was nie lubi?". A my chcemy być lubiane
Solnit zaprasza nas do zmiany perspektywy. Pokazuje, że wszyscy (i wszystkie) jesteśmy trochę jak Kai, któremu w oku i w sercu utkwił odłamek, drobinka lodu. Automatycznie przyjmujemy męskocentryczny punkt widzenia.
"Lolita", Szekspir, Rubens, greckie i rzymskie mity. To wszystko historie o przemocy seksualnej.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.