- Straż pożarna się wycofała; powiedzieli, że nie dadzą rady. Zadzwoniłem pod 112, że nas zatapia. Usłyszałem, że nie są w stanie nam pomóc, bo nie mają tyle amfibii.
- Chwalił się, że zna Kaczyńskiego, wyciągał setkę za setką z kieszeni, mówił o swym szefie Antonim Macierewiczu, że to "spoko gościu".
- Mamy panią z zaawansowaną demencją, od rana buczy, pokrzykuje, chodzi wte i wewte. Kiedy pierwszy raz zabrałam tę panią pod wolierę, byłam w szoku. Ona przy gawronach po prostu milknie.
Przy największym meczecie w mieście powstała kawiarnia, w której miejscowi - z telefonem przy uchu albo laptopem - popijają cappucino, latte i inne wynalazki. Barista pyta, czy chcesz kawę etiopską, czy kenijską, mleko może być sojowe.
Politycy i dowódcy się zmieniają, a w głowie żołnierza zostanie świadomość, że zabił człowieka. Nikt normalny nie chce wracać do domu z takim obciążeniem.
Sześciu mundurowych przygniata zatrzymanego, jeden kolanem dociska jego szyję. Mateusz nie rusza się, nie wydaje żadnych dźwięków.
Czasem mignie w przedpokoju jej długi płaszcz. Raz czy dwa razy syn zobaczył w przelocie jej ostro wymalowaną twarz. Klaudia jest taktowna, stara się nie rzucać w oczy, nie wprawiać domowników w dyskomfort.
Rozmaite grupy z branży śmieciowej próbują zainstalować swoich ludzi w starostwie po wyborach.
Ściskaliśmy się i krzyczeliśmy z radości jak szaleni: "Nie ma jej! Nie ma jej!". Sukces naszego powstania dwójkowego! Ale pierwsze powstanie upadło następnego dnia. Jej dymisja nie została przyjęta przez prezesa. Usłyszeliśmy, że głowy nieudaczników polecą.
Pamiętać o nich i nikomu nie powiedzieć jest jak najcięższe więzienie - mówi Elżbieta, krzywdzona jako nastolatka przez dwóch księży.
- Nie sądziłem, że będzie tak trudno znaleźć nową. Trochę liczę na to, że jak porozmawiamy, to znajdę odpowiedź na pytanie: "Tomek, co z tobą k. jest nie tak?".
Do tej pory nie pamiętam, co działo się w ciągu tych dwunastu godzin. Podobno krzyczałam, żeby ktoś mnie zgwałcił, a terapeutka do tego zachęcała. Kazała szukać "gwałciciela".
Wyceniają, że za Luizę można dostać siedem i pół tysiąca euro. A gdyby transakcja się nie udała, to w Czeczenii znajdzie się ktoś, kto wykona na niej karę za splamienie honoru męża.
Wiem, jak to jest być bogatym i jak to jest być biednym. I że jeśli będę chciał, to sobie pieniądze sam zrobię. Ale już nie chcę - mówi mi największy polski fałszerz
W 1976 r. kardynał Wojtyła pisał do Tymienieckiej: Nie mów, że jesteś sama i niepotrzebna. Pan Bóg, kiedy "daje" człowieka człowiekowi, to zawsze zarazem go "zadaje". Wiem, prawie od pierwszego spotkania, że Pan Bóg mi Ciebie "dał i zadał".
- Wszyscy chodzą do szamana. Każdy, co znalazł złoto, był po czary. Idą tam, dostają warunki do spełnienia, zadania. Czasem to straszne rzeczy.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.