Polityczni skandaliści, Kamraci "Ludwiczek" i "Jaszczur", zostali oskarżeni o antysemickie wypowiedzi oraz o nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym. Staną przed sądem.
Wojna hybrydowa trwa już od jakiegoś czasu i staje się coraz bardziej intensywna. Polska jest najbardziej atakowanym w ten sposób przez Rosję państwem Europy. Choćby dlatego, że wspieramy Ukrainę. A ta, wiążąc rosyjskie wojska, nie dopuszcza ich do granic wschodniej flanki NATO.
Dopiero po ponad roku miejskim urzędnikom udało się doprowadzić do likwidacji namiotu ustawionego naprzeciwko ambasady Stanów Zjednoczonych w Alejach Ujazdowskich, w którym powielano putinowską propagandę. Służby wykorzystały błąd organizatora.
"Mam styczność z tymi, z tą zarazą ukraińską. Ja w ogóle mam alergię na nich. I to okropną, naprawdę. Uwierzcie mi" - mówiła podczas transmisji na żywo "Ewa z Kielc", a lider kamratów Wojciech O. przyklaskiwał jej. Sąd skazał właśnie oboje za nawoływanie do nienawiści.
W Sądzie Okręgowym w Toruniu rozpoczął się kolejny proces lidera proputinowskich, faszyzujących ekstremistów. 13 sierpnia 2022 r. w centrum Grudziądza publicznie podburzał i nawoływał do nienawiści wobec osób innych nacji.
Rodacy Kamraci, czyli Wojciech Olszański i Marcin Osadowski i ich publiczność, osaczyli oskarżyciela posiłkowego po rozprawie w warszawskim sądzie. Przebrani w mundury agresywnie wyzywali go od psychopatów i zboczeńców, któryś z nich kopnął go w plecy. Nikt nie reagował.
Olszańskiego i Osadowskiego pozwał Radosław Patlewicz, redaktor naczelny portalu Magna Polonia.
Około tysiąca osób przeszło przez centrum Poznania w drugim Marszu Powstania Wielkopolskiego. Obok "Roty" były i hasła: "Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela", "Ruda wrona orła nie pokona".
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.