Siergiej Korolow, legendarny "główny konstruktor" i ojciec radzieckiego programu kosmicznego, pewnie przewraca się w grobie. I trudno mu się dziwić.
Rosja miała zbudować i umieścić na orbicie polarnej nową stację - ambitną, futurystyczną, automatyczną. Wyszło jak zwykle.
Każdego dnia fotoedytorzy "Gazety Wyborczej" oglądają setki, a bywa, że tysiące zdjęć z kraju i ze świata. Tylko niewielki ułamek z nich ilustruje potem wydarzenia opisywane przez naszych dziennikarzy. Wiele wspaniałych fotografii nie ma szansy zaistnieć w serwisie Wyborcza.pl czy papierowym wydaniu "Wyborczej". A szkoda, by przepadły. Dlatego wybraliśmy dla Was zdjęcia, które nas dziś zachwyciły, zaciekawiły, zainspirowały lub po prostu wpadły nam w oko.
Rosyjski kosmonauta Oleg Artiemjew został wykluczony z załogi misji, która za kilka miesięcy miała lecieć statkiem Dragon na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Oficjalny komunikat Roskosmosu mówi jedynie o przesunięciu go do "innych zadań", ale przecieki sugerują poważniejszy powód.
Połowa dochodów ze sprzedaży reklam w kosmosie zasili budżet Rosji, a resztę na swoje inwestycje zachowa państwowa korporacja Roskosmos - przewiduje ustawa uchwalona przez Dumę, niższą izbę rosyjskiego parlamentu.
Codziennie z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) ucieka już blisko kilogram powietrza. Przeciek zlokalizowano w rosyjskim module. Rosjanie nie mają pojęcia, jak go uszczelnić.
Rosjanin spędził łącznie ponad 879 dni na orbicie wokółziemskiej, czyli blisko 2,5 roku. A licznik wciąż mu bije, bo Kononienko ma wrócić ze stacji kosmicznej na Ziemię dopiero jesienią. Choć dla rosyjskich kosmonautów kończy się czas bicia rekordów.
Środkowoazjatycki kraj zablokował część zasobów agencji Roskosmo na poczet niewypełnionych przez Rosjan zobowiązań w obiekcie, z którego mają startować rakiety nowej generacji.
Tym razem awarii uległ bezzałogowy statek towarowy Progress, który jest przycumowany do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Siedmioosobowej załodze stacji obecnie nic nie zagraża - uspokajała w sobotę NASA. Ale to już druga podobna awaria rosyjskiego statku w ciągu dwóch miesięcy.
Rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos poinformowała w środę, że jej statek Sojuz musi wrócić bez załogi z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). W połowie grudnia w statek uderzył mały meteoroid.
- Faktycznie staliśmy się częścią naszych sił zbrojnych - stwierdził Dmitrij Rogozin, szef rosyjskiej agencji kosmicznej Roskosmos. Rosjanie nawet w kosmosie prowadzą wojnę.
Wojna w Ukrainie nie omija przestrzeni kosmicznej. Szef Roskosmosu Dmitrij Rogozin otwarcie zagroził zerwaniem współpracy w ramach Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Ale amerykański astronauta Mark Vande Hei wrócił dzisiaj bezpiecznie na Ziemię w kapsule rosyjskiego Sojuza.
W piątek z Bajkonuru wystartował statek Sojuz, który zawiózł na międzynarodową stację orbitalną ISS trzech rosyjskich kosmonautów, którzy mają zmienić przebywających tam kolegów. Całkiem nieoczekiwanie - być może także dla nich samych - ich lot zamienił się w demonstrację solidarności z Ukrainą.
Roskosmos, rosyjska agencja kosmiczna, nie będzie już współpracować z Niemcami w eksperymentach naukowych na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) - poinformował na Twitterze szef agencji Dmitrij Rogozin.
Tego nikt się nie spodziewał. Wcześniejsze obserwacje lokalizowały marsjańską "wieczną zmarzlinę" w wyższych szerokościach geograficznych i rejonach polarnych planety. A system kanionów Valles Marineris, gdzie teraz znaleziono płytko zagrzebany lód, rozciąga się wzdłuż równika Czerwonej Planety.
Otwór znajdował się w module orbitalnym rosyjskiego statku Sojuz, który od czerwca przycumowany jest do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Wczoraj astronauci prowizorycznie go załatali. Teraz Rosjanie i Amerykanie zastanawiają się, co przedziurawiło statek. I czy łata jest dostatecznie trwała.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.