Na międzypokoleniowej potańcówce na Stegnach DJ puścił wygenerowane przez sztuczną inteligencję piosenki o "krągłych dupeczkach", "ogromnych piersiach" i "fiku-miku". Na festynie były kilkuletnie dzieci. Wybuchł skandal.
Na szczęście panele spadające z dużej wysokości nie trafiły nikogo z przechodniów. Uszkodziły za to trzy samochody. Mieszkańcy boją się o swoje bezpieczeństwo.
Lucek patrzy czujnie wokół, a gdy przychodzi właściwy moment, zrywa się dynamicznie do lotu. Żadna mewa nie siada.
Spółdzielnia mieszkaniowa "Energetyka" oddała właśnie do użytku 17-piętrowy blok na Sielcach. Teraz planuje budowy bloków na miejscu PRL-owskich pawilonów na Sadybie i Stegnach.
Karolina i Elżbieta poruszają się na wózku, a w ich bloku winda dociera tylko na półpiętro, które od wyjścia dzieli osiem schodów. Razem z sąsiadami walczą o przedłużenie windy do parteru, by móc samodzielnie opuścić budynek.
Na klatkach schodowych w bloku na Stegnach spółdzielnia postawiła ściany z pustaków. Mieszkańcy protestują. Twierdzą, że nikt ich nie uprzedził o tym, jak ma wyglądać remont.
Tramwaje hałasują na kolejnej pętli tramwajowej oddanej w ostatnim czasie. Mieszkańcy Stegien skarżą się na piski, zgrzyty i inne nieznośne dźwięki.
Przy okazji budowy linii tramwajowej do Wilanowa budowlańcy zrujnowali drogi dla rowerów. Teraz je odbudowali, ale nie dość, że wbrew miejskim standardom, to jeszcze tak niechlujnie, że trzeba będzie je rozebrać.
Sanepid po przebadaniu próbek wody z Bałtyku zdecydował o zamknięciu sześciu nadmorskich kąpielisk. Wykrył ślady mazutu.
Tramwaje nowej linii 19 kursują od soboty na Stegny. Z okazji inauguracji 900-metrowego odcinka torów po Dolnym Mokotowie i do Wilanowa jeżdżą też zabytkowe wagony linii S. Budowa trwa nadal, a ulice w tej części miasta są mocno rozkopane.
"Pod międzynarodową marką powstanie tu 368 apartamentów inwestycyjnych na sprzedaż" - zapowiada firma, która twierdzi, że wskrzesiła inwestycję u zbiegu ulic Sikorskiego i Sobieskiego zatrzymaną ponad półtorej dekady temu.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podał termin otwarcia trasy tramwajowej na Stegny, gdzie strażacy przeprowadzili ćwiczenia. Linia 19 dotrze tam wcześniej, niż zapowiadali urzędnicy, ale ze względu na natłok remontów początkowo będzie kursować objazdem.
Ostatnie przygotowania do otwarcia nowego odcinka tramwajowego na Stegnach, którym pojedzie linia 19. Urzędnicy podali też aktualny harmonogram oddawania jezdni, chodników i dróg rowerowych na ul. Sobieskiego wzdłuż torów do Wilanowa.
Wzdłuż nowych torowisk, prowadzących do Miasteczka Wilanów, drogowcy posadzili drzewa o specjalnie formowanych koronach. Diametralnie zmieniły wygląd tej okolicy.
Tramwaj skręcił na Stegny w ul. św. Bonifacego. Koło przystanku Batumi odbyły się pierwsze testy i ćwiczenia na nowym odcinku. Jego budowa dobiega końca, za dwa miesiące ma tu dotrzeć linia 19.
W warzywniaku na Starym Mokotowie można zbankrutować, prania nie wypada suszyć na balkonie. Ale na Augustówce nie ma nawet chodników. - Tak jak mówi się o Polsce A, B i C, tak samo można opisać Mokotów - słyszę.
Ogromne komplikacje z powodu objazdów podczas kolejnego etapu budowy linii tramwajowej wzdłuż ul. św. Bonifacego na Stegnach. Dochodzi do pomyłek i miejskie autobusy wycofują się przez osiedlowe uliczki. To z kolei blokuje ruch.
Po dwóch nieudanych przetargach stołeczni urzędnicy zmieniają podejście do planów budowy hali łyżwiarskiej na Stegnach. Może dzięki tej decyzji inwestycja nie będzie tak horrendalnie droga, jak się zapowiadało.
Ratusz wyrzucił postępowanie na tę inwestycję do kosza, bo dotychczasowy sposób jej przygotowania skutkował zawyżonymi ofertami. Inwestycja wróci więc na deski kreślarskie architektów.
Stołeczny ratusz rezerwował 178 mln zł na budowę hali łyżwiarskiej na miejscu dzisiejszego toru na Stegnach. Już wiadomo, że to za mało. A to może być zły prognostyk dla hali sportowej planowanej na terenach Skry.
Dlaczego opłaty za korzystanie z miejskiej ulicy urzędnicy nałożyli na mieszkańców? - pyta wiceprzewodniczący Rady Warszawy. Chodzi o odcinki, które na Mokotowie zbudował deweloper.
Zazwyczaj z dużymi miejskimi inwestycjami problem jest jeden: ceny podyktowane przez wykonawców. Z budową nowej hali sportowej na Stegnach kłopot jest inny. Jaki?
Budowa linii tramwajowej do Wilanowa poszatkowała główną ulicę na Stegnach. Zamiast asfaltu betonowe płyty, skrócone trasy autobusów, prowizoryczne przystanki i przejścia dla pieszych - tak wygląda ul. św. Bonifacego. A wkrótce kolejne zmiany w ruchu.
Nawet w cieniu wysokich topoli na Stegnach było w czwartek, 27 czerwca przed południem aż 31 stopni - o pięć więcej, niż w stolicy Panamy, od której nazwę nadano króciutkiej uliczce.
- Co z tego, że ulica będzie wąska. Wleje się na nią ogromny ruch, pod naszymi oknami będzie ciągły korek - protestowali mieszkańcy podczas dyskusji o planie zagospodarowania w rejonie al. Wilanowskiej. Budowę ulicy urbaniści uzasadniają... stacją czwartej linii metra.
Kierowcy wyjeżdżający w poniedziałek rano z Miasteczka Wilanów w stronę centrum nie mogą jechać na pamięć - ruch w nocy zostanie przerzucony na nową jezdnię al. Rzeczypospolitej i ul. Sobieskiego. A co stanie się ze starą jezdnią i ile to potrwa?
Duże zmiany w ruchu na Stegnach oznaczają rozpoczęcie właściwych prac przy budowie linii tramwajowej na ul. św. Bonifacego. Przejazd głównymi ulicami osiedla będzie przez najbliższe miesiące jednokierunkowy, ZTM likwiduje pierwszą linię autobusową.
Jedni narzekają na "pieskie życie" przy wybiegu dla psów, drudzy bronią, że to tu zawiązują się prawdziwe relacje społeczne. Na Stegnach spierają się o jeden z największych wybiegów dla psów w Warszawie.
Tramwaje dojadą na Stegny, wykonawca odcinka torów na ul. św. Bonifacego wprowadza pierwsze objazdy i utrudnienia w ruchu. Trzeba całkowicie przebudować jezdnię i pętlę autobusową przed kościołem, by zmieściły się tam też szyny.
Wielu kierowców czeka na tę informację: zaczęło się odtwarzanie jezdni ul. Sobieskiego rozebranej pod budowę tramwaju do Wilanowa. Niebawem wróci tu ruch samochodowy.
Całą noc trwała rozbiórka z użyciem ciężkiego sprzętu kładki nad ul. Sobieskiego w rejonie Czarnomorskiej na Stegnach. Ulica jest wyłączona z ruchu. Kiedy zostanie przywrócony ruch?
Na Stegnach zagrodzona i wyłączona z użytku została kładka nad ul. Sobieskiego. Wkrótce zacznie się jej rozbiórka. Prace będą toczyć się całą noc.
To ostatnie dni kładek dla pieszych nad ul. Sobieskiego, które znikną wkrótce w 50. roku od ich otwarcia. Wykonawca linii tramwajowej do Wilanowa wytyczył już w zastępstwie pierwsze przejście dla pieszych.
- Zaczniemy od kładki na wysokości Instytutu Psychiatrii i Neurologii - zapowiada kierownik budowy linii tramwajowej do Wilanowa. Do rozbiórki są w sumie cztery kładki. Były symbolem gierkowskiego myślenia o mieście. Teraz niby ma być wygodniej, ale diabeł tkwi w szczegółach.
Wykonawca nowego wjazdu do osiedli przy ul. Pory na tyłach toru łyżwiarskiego Stegny w końcu wybrany. Drogowcy od lat obiecywali go tysiącom mieszkańców zmuszonym krążyć samochodami po okolicy. Jadących al. Sikorskiego, czyli obwodnicą centrum, zatrzyma jednak dodatkowa sygnalizacja.
Szef resortu rozwoju z PiS na konferencji przed blokiem przyklejonym niemal do ściany sąsiedniego szeregowca zapowiedział wstrzymanie budowy. Choć pozwolenie na nią wydał wojewoda mazowiecki z PiS, minister winą za nieprawidłowości przy inwestycji obarcza stołeczny ratusz.
"To pazerność połączona z głupotą! Skontrolujemy tę inwestycję" - odgrażał się minister rozwoju. Mówił o inwestycji na Stegnach, na którą, jak się okazało, pozwolenie wydał wojewoda mazowiecki. - Wszystko jest zgodne z przepisami - twierdzi wojewoda.
To chyba rekord ekstremalnie ciasnej zabudowy w Warszawie. Nowy blok powstał tak blisko istniejącego szeregowca, że wychylając się z balkonu, można niemal dotknąć ściany.
Pięć samochodów, w tym własny, zniszczyła kobieta, która próbowała wyjechać autem z parkingu na Stegnach. Jak się okazało, była nie tylko kompletnie pijana, ale miała też zakaz prowadzenia pojazdów, a w przeszłości była karana za podobny incydent na tym samym parkingu.
Wzdłuż budowy linii tramwajowej do Wilanowa coraz to nowe objazdy, a kierowcy gubią się z powodu słabo widocznego oznakowania jezdni. Niektóre samochody jadą pod prąd. Miejscy urzędnicy przyznają, że zmiany wymagają poprawek.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.