W jednym z lokalnych prawicowych portali można przeczytać zjadliwy artykuł, atakujący byłego kandydata PiS na prezydenta Olsztyna. Zarzucono mu zdradę.
Syn posła PiS z Kalisza dostał stanowisko w spółce komunalnej w Ostrowie, a radny PiS z Ostrowa w spółce komunalnej w Kaliszu. W obu miastach prezydenci są zależni od poparcia PiS.
Fundacja św. Benedykta mogła liczyć na hojne dotacje od rządu PiS. Dzięki temu ma od kilku lat swoją siedzibę na poznańskim Sołaczu, gdzie ceny za nieruchomości należą do najwyższych w mieście. W jej radzie nadzorczej zasiada m.in. Marek Jurek, były marszałek sejmu.
Większość z podlaskich tłustych kotów PiS - Zjednoczonej Prawicy znalazło miękkie lądowiska. Na biedę wciąż nie mogą narzekać. Zwłaszcza byli europosłowie Karol Karski i Krzysztof Jurgiel, były poseł Lech Kołakowski czy były wicemarszałek sejmiku podlaskiego Stanisław Derehajło.
Tłuste koty PiS w Świętokrzyskiem mają się dobrze. Rozdają nagrody na odchodne, próbują wykiwać kolegów z partii, zmieniają branże o 180 stopni. Wielu już znalazło nowe miejsca pracy.
Na liście PiS "Koalicja przy korycie" znalazły się dwa nazwiska z Dolnego Śląska: męża wicemarszłkini Sejmu Moniki Wielichowskiej i prezesa Zagłębia Lubin, który miał być kandydfatem PO w wyborach samorządowych.
Teolog i pedagog Wacław Szetelnicki, dzięki przynależności do PiS otrzymywał lukratywne posady w KGHM, który partia Jarosława Kaczyńskiego traktowała jak swój wyborczy łup. Miał tak skonstruowaną umowę, że po zwolnieniu wziął gigantyczną odprawę, wielokrotnie przewyższającą jego roczne zarobki sprzed przyjścia do miedziowego giganta.
Miękkie lądowanie tłustych kotów PiS w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim. Ci, którzy wcześniej dostawał miliony, mogą żyć z oszczędności. Inni utrzymują się z poselskich i samorządowych diet. Niektórzy próbują sił we własnym biznesie. Nieliczni znajdują nowe posady.
Mimo zmiany władzy, wielu tłustym kotom z PiS widok z okna się nie zmienił. Ci, którzy musieli pożegnać się z zajmowanymi stanowiskami dostali sowite odprawy. Jeszcze inni, znaleźli ciepłą przystań u "zaprzyjaźnionych instytucji". Sprawdziliśmy, jak wyglądało miękkie lądowanie tłustych kotów PiS na Opolszczyźnie.
Były szef klubu PiS w Radzie Miasta Poznania Artur Różański nadal jest dyrektorem poznańskiego oddziału Polskiej Spółki Gazownictwa. Z kolei były wojewoda wielkopolski Michał Zieliński został radnym sejmiku i prezesem Centrum Sportu w Szamotułach. Po roku sprawdzamy, gdzie trafiły niektóre tłuste koty z PiS.
Na zdominowanym przez Platformę Obywatelską Pomorzu niewielu działaczy PiS zapewniło sobie miękkie lądowanie po przegranych wyborach.
W Kujawsko-Pomorskiem po 15 października, podobnie jak w całej Polsce, zmieniła się bądź zmienia obsada urzędów, spółek skarbu państwa i rad nadzorczych. Fenomenem jest Inowrocław, gdzie lokalni działacze Zjednoczonej Prawicy wylądowali na niezłych stanowiskach dzięki pomocy nowego samorządu.
To nie było lądowanie na cztery łapy. Zwolnieni ze stanowisk działacze PiS z Warmii i Mazur z zazdrością spoglądają na tych, którym udało się zachować posady bądź znaleźć nowe miejsce pracy.
Sprawdzamy, jak po utracie władzy przez PiS radzą sobie osoby kojarzone z partią Jarosława Kaczyńskiego, które wcześniej zajmowały ważne i dobrze opłacane stanowiska w województwie śląskim.
Janina Goss z rady nadzorczej Orlenu została odwołana jeszcze w tym samym dniu, kiedy został zaprzysiężony rząd Donalda Tuska. Nie wszędzie jednak zmiany toczą się w tak ekspresowym tempie. Kto już znalazł nową pracę?
Prezes publicznego Radia Lublin - rzecznikiem prasowym centrum kultury, dyrektorka rządowej agencji - rzeczniczką zarządu dróg wojewódzkich, prezydent Zamościa - dyrektorem szpitala psychiatrycznego. Ławeczka z posadami dla polityków PiS jest coraz krótsza.
Mimo zmiany władzy w Polsce, bycie blisko PiS ciągle się opłaca. Utracone stanowisko w spółkach skarbu państwa można zamienić na spółkę miejską albo należącą do samorządu województwa. Rekordziści zarabiają w ten sposób nawet po 600 tys. zł rocznie.
Wielu działaczy PiS, którzy za rządów tej partii dobrze zarabiali w spółkach kontrolowanych przez państwo, straciło stanowiska. Są tacy, którzy dostali ponad milion złotych odprawy. I tacy, którzy miękko wylądowali w instytucjach kontrolowanych przez partyjnych kolegów.
Pochodząca ze Szczecina Sylwia Sobolewska, żona sekretarza PiS Krzysztofa Sobolewskiego, zarabiała po 18 tys. zł miesięcznie w samorządowej spółce z siedzibą we wsi koło Kamienia Pomorskiego. Osoba znająca kulisy działań śledczych: - To przypomina sprawę żony Ryszarda Czarneckiego.
Każdego dnia publikujemy setki tekstów, nasza strona zmienia się bardzo dynamicznie. W tym miejscu zbieramy najważniejsze wiadomości dnia.
Od stycznia do maja 2024 roku "baronowa" Prawa i Sprawiedliwości zarobiła blisko 70 tys. zł. Jednocześnie nadal zajmuje mieszkanie komunalne za 116 zł w Krościenku nad Dunajcem.
Andrzej Pruszkowski, były prezydent Lublina z PiS, zostanie dyrektorem Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Taką decyzję podjął zarząd województwa lubelskiego (PiS), ale formalnie stał za nią Przemysław Czarnek, szef partii Kaczyńskiego na Lubelszczyźnie. - Przemek może wszystko - komentują w PiS.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.