Czy to będzie inny mecz niż finał Wimbledonu, w którym było 57 minut gry i osiem minut płaczu?
Nigdzie łzy nie są grubsze, nerwy płytsze, harmider głośniejszy, a dramy większe niż na US Open.
Po 800 dniach Kamil Majchrzak wraca do czołowej setki rankingu ATP.