Przez cudzoziemców ceny nieruchomości w Raszynie spadają - zarzucił Krzysztof Bosak, poseł Konfederacji. - To nasi sąsiedzi, z których jesteśmy dumni. Wspólnoty nie buduje się na strachu - odpowiedziała wójtka Raszyna.
W Józefowie wrze. Mieszkańcy oskarżają burmistrza o sprzyjanie "patodeweloperom" i niszczenie historycznego dziedzictwa miasta-ogrodu. Burmistrz zaprzecza i buduje pięciokondygnacyjne bloki. Dla dzieci mniej zamożnych Józefowian.
Marta odziedziczyła mieszkanie przy Kruczej i myślała, że w centrum będzie miała wszystko pod ręką. Dziś zakupy robi poza dzielnicą, nie wyobraża sobie tu wychowywania dziecka i mówi, że trzyma się Śródmieścia "ostatnim włóknem mięśniowym".
- Poprosiłem chłopców po bierzmowaniu, by ponieśli baldachimy w Boże Ciało. Stawił się tłum, musieli się zmieniać w trakcje procesji. Coś co w Warszawie jest obciachem, tutaj ci chłopcy robią z chęcią - mówi proboszcz z Lesznowoli.
W weekendy przyciąga nawet kilkaset tysięcy ludzi. Nowy Świat miał być salonem Warszawy, a stał się jednym wielkim barem i imprezownią. Maria: - Jest wrzaskliwa klientela, rozbite szkła, wymiociny w bramie.
Dziś na rubieżach Kątów Węgierskich w pobliżu Zalewu Zegrzyńskiego są pola, lasy i bajorka. Wkrótce do wsi mogą wprowadzić się trzy tysiące osób. Tak rozlewa się Warszawa.
Józefosław bywa podawany jako symbol nieudanej suburbanizacji. Problem w tym, że część nowych osiedli w granicach Warszawy wypada pod tym względem jeszcze gorzej.
Taksówka na aplikację jest dla pasażera tania i wygodna. Dla Azurbeka, kierowcy z Uzbekistanu, to 8-12 godzin dziennie za kierownicą, opłaty dla partnera flotowego, wynajem auta, paliwo i oglądanie rodziny tylko na wideo.
- Dla mnie luksus nie oznacza apartamentu w wieżowcu. Luksusem jest możliwość wypicia porannej kawy we własnym ogrodzie, śpiew ptaków za oknem, las na wyciągnięcie ręki - zachwala Anna z Józefosławia. Dla wielu nowych mieszkańców podwarszawskich miejscowości segment na dawnym polu to spełnienie marzenia o lepszym życiu.
Każda partia polityczna ma hasło: walka z wykluczeniem komunikacyjnym. A ja się tylko uśmiecham - słowa, słowa, słowa. Mieszkam pod Warszawą, ale bez samochód nie dojadę do miasta - pisze w liście do redakcji nasza czytelniczka.
Gdy my, mieszkańcy centrum Warszawy, mówimy, że coraz trudniej nam tu żyć, słyszymy: Wyprowadźcie się. I część z nas się wyprowadza. Ale te słowa są komunikatem, że w mieście które uważamy za swój dom, stajemy się przeszkodą w realizacji wizji rozwoju tworzonej bez naszego udziału.
Trzy, cztery godziny, a czasem więcej. Tygodniowo pół etatu na same dojazdy do pracy. Z Sochaczewa, z Żyrardowa, z Siedlec, z Góry Kalwarii. Mieszkańców podwarszawskiego obwarzanka pytam o wypalenie dojazdowe.
- Dużo dołożyłam do tej całej wyprowadzki z Warszawy, do transportu, do braku usług. Zaskoczyło mnie to, że segment trzeba oświetlić, trzeba podlać trawnik, zrobić przegląd pieca i komina. Jako Warszawianka z bloku nawet nie wiedziałam, że takie rzeczy się dzieją - mówi Olga.
- Przecież to prawie jak Warszawa - tak tłumaczy sobie wielu ludzi przeprowadzających się do osiedli pod miastem. "Prawie" czasami robi dużą różnicę. Oto kilka min, na które można się władować.
Mieszkania za połowę warszawskiej ceny, kolej i coraz więcej usług na miejscu. Podwarszawskie miasta przeżywają boom, a nowe osiedla wyrastają już nawet 50 kilometrów od centrum stolicy. Sprawdziliśmy, gdzie dziś najlepiej zamieszkać, jeśli nie chcesz rezygnować z pracy w Warszawie.
Deweloperzy odkryli nowe Eldorado. Po raz pierwszy w historii pod Warszawą powstaje niemal tyle samo domów i mieszkań, co w samej stolicy - podliczyli analitycy rynku nieruchomości.
Warszawa mierzy się z rosnącą falą codziennych dojazdów samochodami z aglomeracji. Po wyprowadzce tysięcy mieszkańców do obwarzanka do miasta każdego dnia wlewa się rzeka aut. Samorządowcy z trudem klecą transport publiczny. Pomógłby rządowy bon biletowy?
- Niektórzy mówią, że ludzie, którzy przeprowadzili się tu z Warszawy, są roszczeniowi. "Widziały gały, co brały" - mówią. Czy to znaczy, że mamy żyć bez podstawowej infrastruktury? - pyta Marcin, który przeniósł się z Targówka do segmentu w Markach.
Jeśli Warszawa nie chce zalewu aut z obwarzanka, to powinna kibicować temu, żeby miasta aglomeracji rozwijały się, miały swoje życie. Bo tym mniej powodów będą mieli ich mieszkańcy, żeby jeździć do Warszawy.
W zaledwie pięć lat w miejscowościach okalających Warszawę przybyło ponad 50 tys. ludzi. W stolicy - niespełna 5 tys. Podwarszawskie gminy - Marki, Ząbki, Wieliszew, Lesznowola czy Raszyn zamieniają się w nowe orbitalne dzielnice Warszawy. Konsekwencje odczują wszyscy.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.