Tutaj często ludzie przyjeżdżają, żeby te króliki zobaczyć na wolności. Miasto na tym zyskuje - przekonuje mnie mieszkanka Oleśnicy. Tylko w zeszłym roku miasto zebrało 136 kg trucheł martwych zwierząt.
Jako sygnalista zgłosił nieprawidłowości przy realizowaniu dużej inwestycji ze środków publicznych. Firma wytoczyła przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne i ukarała zwolnieniem. - Nie informując o przestępstwie, naraziłbym się na odpowiedzialność karną - tłumaczy.
Wyobrażałam sobie małą dziewczynkę w niebieskiej sukience w białe grochy. Podchodziłam do niej nieśmiało. Mówiłam, tłumiąc łzy, do dawnej siebie: "Zrobiłam dla ciebie wszystko, co mogłam".
Kiedy muzealnicy kłócą się o historyczną stoczniową świetlicę, szczeciński radny PiS obawia się, że zamiast Sierpnia '80, będzie w niej wystawa poświęcona "wypędzonym z legitymacją NSDAP w kieszeni".
"Psychol" - zanotowała Agnieszka Kotlarska w kalendarzu. Mogę tylko podejrzewać, że myślała o Jerzym Lisiewskim, który 27 sierpnia 1996 roku przyszedł z nożem pod jej dom.
- Zdesperowana poszłam z koleżanką na skargę do biskupa. Najbardziej interesowało go, w jaki sposób ksiądz Grzegorz zdobył mój numer telefonu. Tak jakbym to ja była winna - opowiada "Wyborczej" pani Dominika.
Przedstawiciel wrocławskiego środowiska biznesowego o Barbarze Mróz-Gorgoń: Dzisiaj nie ma w polskim internecie nikogo, kto powiedziałby: "Znam Basię, pracowałem z nią. Popełniła błąd, ale nie jest złodziejką, oszustką i kretynką".
- Jest dziś wielkie poszukiwanie, kto polecił panią prof. Barbarę Mróz-Gorgoń, chętnie się zgłoszę. To, co się teraz dzieje, uważam za obrzydliwe - mówi Henryka Bochniarz, założycielka Konfederacji Lewiatan.
Pani Dominika w ciągu tygodnia otrzymała od księdza ponad 70 sms-ów. O każdej porze dnia i nocy. Ksiądz wysyłał zdjęcia owłosionej klatki piersiowej i genitaliów. Na filmach onanizował się, potem zaczął namawiać na seks.
Najbardziej boję się, że wrócę z pracy i domu już nie będzie - mówi Sandra. Gdy odmawia wyprowadzki, prawnik archidiecezji wywleka w telewizji szczegóły jej życia rodzinnego.
Sandra Mayer patrzyła, jak komornik eksmituje jej sąsiada na osiedlu Maltańskim w Poznaniu. Adwokat kazał jej wrócić do domu. - Żebym na to nie patrzyła - mówi. - Wiedział, że jestem następna.
82-letniego Władysława Szymańskiego nie przyjęto do szpitala w Lubartowie, bo oddział chirurgii miał być zamknięty. Zoperowano tam za to przewodniczącego rady powiatu z PiS, członka rady społecznej tego szpitala.
Była trzydziestoletnią wdową. Żyła pomiędzy domem teściów, pracą w sklepie mięsnym i cmentarzem. 6 lipca 2024 roku zaginęła bez śladu.
Nowy prezes i wiceprezeska spółki PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa z Zamościa robili kariery w czasie rządów PiS. A nowy dyrektor to "tłusty kot" tej partii. - Powiedzieć, że to jak cios z plaskacza, to nic nie powiedzieć - grzmią pracownicy.
Mieszkańcy wsi Buszyce odkryli, że tuż przy chronionym torfowisku ktoś wbił do ziemi instalację do nawadniania okolicznych pól z cebulą. "Wyborcza" ustaliła, że pobieranie wody jest nielegalne, a urzędy od miesięcy na to nie reagują.
Operatorzy programu "Czyste powietrze" mieli prowadzić najuboższych mieszkańców za rękę i chronić przed oszustami. Rodziny zostały z niedokończonymi inwestycjami, rosnącymi odsetkami i widmem zwrotu wysokich dotacji, których nie widzieli na oczy. Właściciele firm oskarżają państwo.
- Rodzina Małgosi przechodzi dziś wtórną wiktymizację. Najpierw stracili córkę i siostrę, a teraz stali się ofiarami nagonki - mówi adwokat Mateusz Dorozik, który reprezentuje rodzinę zabitej Małgorzaty Walczak.
- To nie jest tak, że teraz w Sopocie nic się nie dzieje. Ale nie zjeżdża tu już pół Gdańska, a o trzeciej w nocy nie rzyga po kątach pół Monciaka. Wszystkim wyszło to na dobre - przekonuje pracownik jednego z sopockich klubów.
"Kamil Barczyk superstar" - określił go jeden z polityków. Karierę zaczynał skromnie, w szpitalu u mamy.
- Gdy po śmierci Marka przyjechaliśmy do szpitala w Lublinie, pani doktor zapytała sekretarkę, czy niszczarka jest sprawna i przekazała jej plik dokumentów - opowiada brat zmarłego.
W snach Wasyłyny wraca jeden koszmar: jest pasażerką, samochód się rozbija. Traci drugą rękę. Budzi się przerażona. - Mam jedną rękę i boję się ją stracić - tłumaczy.
Zaproponowała nastolatkom na lekcji grę w wyzwania: wrzuć post: "jestem w trójkącie", albo "moja dziewczyna jest w ciąży". Rodzice: "To demoralizacja". Nauczycielka nie uważa, że zrobiła coś niewłaściwego.
Czy nauczycielka przekracza granice w relacjach z uczniami, czy - jak twierdzi - padła ofiarą nagonki? W I LO w Łańcucie trwa konflikt, w który wciągnięci zostali rodzice, uczniowie i nauczyciele.
Bliscy w Londynie prosili mnie, żebym dla bezpieczeństwa zdjęła chustę z głowy - opowiada Konstancja. Wciąż nosi hidżab, ale w Mikołowie.
W Jeżowie Sudeckim mieszkańcy tracą swoje nieruchomości i grunty nawet o tym nie wiedząc. Wójt Edward Dudek niektóre inwestycje planuje pod kryptonimem.
Od dziesięciu lat był wicedyrektorem w urzędzie marszałkowskim w Gdańsku. Teraz jest podejrzany o posiadanie pornografii z udziałem dzieci. Mówi o przypadku i utracie kontroli. Czy prokuratura uwierzy?
Przez lata pracował na kierowniczym stanowisku w urzędzie marszałkowskim w Gdańsku. Nic nie wskazywało, że jego nazwisko może pojawić się w śledztwie dotyczącym materiałów pedofilskich. Zgadza się na rozmowę - najwięcej mówi o sobie. O depresji, narkotykach, utracie kontroli.
"Ruszył?" - dopytuje naczelnik policji. I zaraz dodaje: "To zaraz go jeb...". Tak pomógł zorganizować zasadzkę na mężczyznę, który wpadł na trop przestępcy.
Ustawiane konkursy, sowite nagrody dla syna, synowej, siostry, siostrzeńca, rzeszy znajomych. Tak rządził lubelską dyrekcją Lasów Państwowych Andrzej Borowiec, polityczny kompan i wierny druh Marcina Romanowskiego.
- Przed tym domem już wiele lat temu zaczęły pojawiać się ogrodzenia z siatki drucianej, brama i furtka zawsze były zamknięte. Ale nikomu nie przyszło do głowy, że tam może dziać się coś tak przerażającego - mówią we wsi Wiatrołuża na Suwalszczyźnie. Siostra izolowanych i głodzonych bliźniąt jest nauczycielką, uczyła m.in. wychowania do życia w rodzinie.
Na biurku prezydenta Poznania leży kartka: "Panie Mecenasie, zgodnie z informacjami uzyskanymi przez detektywa.". Kilka linijek niżej - nazwisko liderki protestu przeciwko archidiecezji.
- Ludzie wierzą, że jestem obłudną milionerką - mówi Patrycja Bartoszewska. Jeszcze kilka tygodni temu była twarzą protestu mieszkańców osiedla Maltańskiego w Poznaniu. Zmienił to jeden artykuł.
Za nielegalne nagrywanie w przedszkolu matka 4-letniego Adasia dostała prokuratorskie zarzuty. Rozpoczyna się jej proces.
Cała tragiczna ironia losu polega na tym, że gdyby ten lekarz w karetce nie zrobił nic, absolutnie nic, to Oliwia byłaby dzisiaj z nami. Badania tomografem wykazały, że nie miała żadnych obrażeń po wypadku. Ale lekarz postanowił ją "ratować". I nasza córka nie żyje.
Rodzina 93-letniego Stanisława zastawiła pułapkę - kamera w pudełku nagrała, jak opiekunka chowa pieniądze w biustonoszu. Przyznała się do kradzieży. Policja i prokuratura od miesięcy są bezradne.
- Najważniejsze, żeby pobrać teraz próbki DNA. Nie powinny jednak zajmować się tym jednostki zaangażowane w śledztwo sprzed lat. Bo analizując akta sprawy, można odnieść wrażenie, że Jarosława Sosnowskiego pogrążył układ - mówi senator Grzegorz Fedorowicz.
- Zamknęli mnie, przegłodzili i w nocy wzięli na przesłuchanie. Bili, krzyczeli, grozili. Przyznałbym się wtedy do wszystkiego - mówi Jarosław Sosnowski. Skazali go za zabójstwo Małgorzaty.
- Policjanci mnie bili, grozili mi i mojej rodzinie. Miałem taką pustkę w głowie, że przyznałbym się do wszystkiego - mówi Jarosław Sosnowski, który po 21 latach warunkowo przedterminowo opuścił więzienie i stara się o kasację wyroku za zabójstwo.
Od molestowania do gwałtu. Od miejsc publicznych do zamkniętej przestrzeni. Od młodych kobiet do 10-letniego chłopca. Odtwarzamy historię przestępcy, który atakował w Poznaniu i Szczecinie.
Seryjny przestępca seksualny atakował w Poznaniu i Szczecinie. Najpierw młode kobiety, potem skrzywdził dziecko. W zeznaniach ofiar powtarzał się jeden szczegół: mówił po niemiecku.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.