Jeśli Wojtek Ziemilski naprawdę musiał zrobić spektakl będący podsumowaniem 632 przedstawień, które powstały w ostatnich 80 latach, bo przegrał z dyrektorem Michałem Zadarą jakiś dziwny zakład, to wygrał i to podwójnie: wykonał karkołomne zadanie i to jeszcze w brawurowym stylu.
Jak to jest, że uznaliśmy, że warto przez pokolenia płacić kolejnym pokoleniom aktorów, aktorek, reżyserek, reżyserów, i tak dalej, za wypowiadanie ciągle tych samych - albo przynajmniej podobnych - słów tak, by mówiły o "tu i teraz"?
Doszedłem do wniosku, że jeśli bakterie są tak istotne, warto spróbować jakoś się do nich zwrócić. Tym bardziej, że mam z nimi szczególną relację z powodu choroby. Rozmowa z Wojtkiem Ziemilskim, autorem i reżyserem "Monologu wewnętrznego"
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.