Rządowa agencja przyznaje, że, wysyłając południowokoreańskie dzieci do adopcji do USA i Europy, agencje adopcyjne dopuszczały się poważnych nadużyć. Adoptowani: To wielki sukces, od lat żądaliśmy prawdy.
Edyta jako matka zastępcza wychowuje Malwinę niemal od początku jej życia. Gdy po dwóch latach chciała ją adoptować, to ośrodek adopcyjny i sąd uznały, że 50-latka jest za stara, poza tym nie ma partnera. Dziewczynka ma zostać oddana nowej, "młodszej i pełnej" rodzinie.
- Nie zliczę, ile razy jechaliśmy na interwencję z misją ratunkową, a na miejscu okazywało się, że psiak zmarł we śnie. W takich sytuacjach wyję do księżyca - mówi Ewa Gebert, współzałożycielka i prezeska OTOZ "Animals".
Sasza miał jedenaście miesięcy, gdy przyjechał do Polski. Od dwóch lat mieszka w ośrodku wypoczynkowym w Garczynie na Kaszubach. - Dla takiego dziecka wychowanie w instytucji jest absolutnie rujnujące - mówi ekspertka od adopcji.
Czy schronisko dla zwierząt będzie bardziej dostępne dla ludzi, którzy chcą zwierzętom pomagać? - Najważniejsze, że ktoś zobaczył problem - mówią wolontariusze.
Schronisko dla zwierząt w Krakowie chwali się rekordową liczbą oddanych zwierząt. A do łódzkiego nie sposób się dodzwonić, na dzwonek nikt nie odpowiada. Procedury adopcyjne są wielopiętrowe.
Na ławie oskarżonych zasiądą dwie Polki i Rumunka oskarżone o międzynarodowy handel ludźmi. To odprysk głośnej w Teksasie sprawy gwałtu na dziewczynce, adoptowanej przez Amerykanów w Szczecinie.
Łatka miała swoich właścicieli przez kilka lat. Aż im się znudziła. Przed urlopem wyrzucili ją na ulicę.
Nikt nie zgłasza postulatu adopcji przez pary homoseksualne. PiS chce tylko odwrócić uwagę od słabości Dudy.
Jeszcze cztery miesiące w domu dziecka przy ul. Zuchów mieszkało prawie trzydzieścioro dzieci. - Wystarczyła dobra wola i odrobina pomocy, aby większość dzieci mogła wrócić do krewnych - mówi Piotr Rydzewski, dyrektor łódzkiego MOPS.
Warszawskie schronisko "Na Paluchu". W ciągu roku udziela schronienia około 4 tys. zwierząt. Obecnie opiekuje się 1060 psami i niemal 100 kotami. To zwierzęta pochodzące jedynie z obrębu stolicy. "Paluch" jest największą tego rodzaju placówką w Polsce i najprawdopodobniej w Europie. Schronisko podzielone jest na 13 rejonów, w większości z nich mieści się około 100 boksów, w których mieszkają psy. Niektóre są tam od kilku dni, inne od kilku lat. Ich szansa na nowy dom zależy najczęściej od przypadku, szczęśliwego trafu. Zwierzaki, które go nie mają, leżą, zapomniane w najdalszych rejonach placówki. Mało który odwiedzający dociera do rejonu 13, najbardziej oddalonego od głównego wejścia. Jego mieszkańcy na widok człowieka podrywają się żwawo. Machają ogonami i szczekają radośnie, być może z nadzieją, że los się do nich uśmiechnie i znajdą dom. Najstarszy rezydent schroniska czeka na to już 14 lat. Henryk Strzelczyk, p.o. Dyrektora Schroniska, zachęca do odwiedzania placówki i spędzenia ze zwierzętami trochę czasu, a także do adopcji. Podkreśla, że jej proces jest łatwy i szybki. Wystarczy przyjść i zabrać psa na spacer zapoznawczy. Wolontariusze zadbają o to, by zainteresowany poznał charakter pupila, ale jednocześnie polecają, by takich spotkań z adoptowanym zwierzakiem odbyć jak najwięcej. - Warto się zastanowić, poświęcić chwilę na zapoznanie się z drugą istotą - mówi wolontariuszka Magda - to przecież poważna decyzja i nie powinno się jej podejmować w pięć minut. Nawet najlepsze schronisko nie zastąpi domu, a chociażby chwilowa utrata właściciela wiąże się z ogromnym stresem dla zwierzęcia. Polub nas na Facebooku
Polub nas na Facebooku
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.