Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Tatrzański Park Narodowy powinny jeszcze raz przemyśleć projekt transportu turystów elektrycznymi busami nad Morskie Oko - postuluje Piotr Mazik, prezes Stowarzyszenia Przewodników Tatrzańskich. Zdaniem naczelnika TOPR masowe dowożenie ludzi w głąb Tatr powoduje większą frekwencję na dużych wysokościach, a tym samym większe zagrożenie wypadkami.
TPN zawiesza kursowanie busów na trasie do Morskiego Oka. Zimą ta trasa jest dla nich za trudna i niebezpieczna.
Koniec z nerwowym wypatrywaniem busa i kartkami przyklejonymi do szyb. Od przyszłego roku na trasach do Morskiego Oka i Doliny Chochołowskiej mają kursować pojazdy z lokalizatorami GPS i spełniające rygorystyczne normy emisji spalin.
Pełen zieleni plac centralny oddany po dwóch latach prac przed Pałacem Kultury ma za sąsiada pseudodworzec z busami do powiatowych miasteczek. - Wstyd! Jak to wygląda? - dziwią się pasażerowie, którzy przed wyjazdem ze stolicy czekają na betonowym murku.
Po opadach deszczu wozy konne znów ruszają nad Morskie Oko w Tatrach. Organizacje broniące praw zwierząt uważają, że takie kursy powinny być zakazane.
Turysta, który chce w wakacje dostać się nad Morskie Oko, trasę może pokonać wozem konnym, elektrycznym busem, albo pieszo. Taki ruch, zdaniem grupy posłów, może powodować chaos na tym najpopularniejszym szlaku w Tatrach.
W niedzielę w Wyborczej. Jan Krzysztof, naczelnik TOPR, opowiada między innymi o turystach, trudnych akcjach ratunkowych, hejcie w internecie, zmianie trasy na Orlą Perć, nowej bazie górskiego pogotowia, busach i koniach nad Morskim Okiem.
W ciągu trzech pierwszych dni kursowania elektrycznych busów nad Morskie Oko przewieziono tylko 40 osób - podał Tatrzański Park Narodowy. W tym czasie konne fasiągi były oblegane przez turystów - ocenili wozacy z Palenicy Białczańskiej.
Kiedy spadnie deszcz czy śnieg, to nie ma się gdzie schować. Albo teraz, skwar się leje z nieba, a tu żadnej osłony i trzeba się smażyć w pełnym słońcu - mówi pasażerka z Biskupca.
Bus z Płocka do Łodzi zatrzyma się po drodze w Łącku, Gostyninie, Strzelcach, Kutnie, w Witoni, Łęczycy i w Zgierzu.
Dla wielu turystów rozpoczynające się ferie zimowe będą pierwszą okazją w życiu do tego, aby zobaczyć najsłynniejsze polskie jezioro w Tatrach. Zanim jednak to zrobią, będą musieli dotrzeć na szlak TPN - jeśli nie własnym samochodem, to busem. Jak w 2024 roku wygląda oferta prywatnych przewoźników?
Straż miejska w Zakopanem próbuje ukrócić proceder podbierania pasażerów regularnym liniom autobusowym z przystanków przez taksówkarzy i busiarzy. Strażnicy rozpoczęli wzmożone kontrole.
Pasażerowie z Rybnika, którzy dojeżdżali do pracy i na studia w Katowicach prywatnymi busami, nie chcą przesiadać się do pociągów. Twierdzą, że kolej nie jest punktualna i apelują o uruchomienie komunikacji autobusowej.
Nie dojedziemy już z Rybnika do Katowic busami Inter. Z wygodnego i szybkiego połączenia korzystali głównie studenci oraz osoby dojeżdżające do pracy.
Krytykowany przez opozycję i mieszkańców pomysł, by parkować auta pod Palmiarnią i do starówki dojeżdżać minibusikiem, znalazł właśnie swój finał. Miasto wybrało trasę absurdalnego pomysłu.
Niebezpieczny wypadek busa na ul. Kościuszki w Zakopanem. Na szczęście pierwsze informacje ze szpitala są dobre.
Transport publiczny na Podhalu, poza Nowym Targiem i Zakopanem, nie istnieje. Busiarzom bardziej opłaca się obsługiwać turystów na najbardziej uczęszczanych trasach niż wozić miejscowych do pracy czy sklepu w mieście. - Bywa, że muszę pojechać do szpitala w mieście. Proszę wtedy syna, kuzyna męża albo sąsiadów, żeby mnie podrzucili. Przy powrocie liczę, że ktoś mnie zabierze - opowiada nam góralka z Ochotnicy.
Rybniczanie dojeżdżają do pracy w strefie ekonomicznej w Gliwicach i w kopalni w Knurowie. Młodzież jeździ na studia na Politechnice Śląskiej. Mieszkańcy skazani są na własne samochody albo na prywatne busy. Czy jest szansa na komunikację zbiorową między tymi miastami?
Turystka zamieściła na jednym z fanpage'ów na Facebooku post o cenach biletów w busach jeżdżących po Bieszczadach. I wywołała burzę. Ponad 500 komentarzy, sporo hejtu. Czy w Bieszczady wrócą pekaesy?
W miejscowości Iwla (pow. krośnieński) w środę wieczorem 38-letni kierowca busa wjechał do przydrożnego rowu i uderzył w przepust. Pięciu pasażerów zostało przewiezionych do szpitala.
Kierowcy są przemęczeni, często po przybyciu do państwa docelowego nie mają gdzie odpocząć - śpią na parkingach i wracają do kraju, narażając siebie, pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego - pisze czytelnik.
Są ranni w dwu poważnych wypadkach, które zdarzyły się pod Warszawą. W Karczewie zderzenie, jeden z kierowców miał 1,5 promila alkoholu w organizmie.W Wieliszewie kierowca rozbił się na drzewie, a wcześniej wjechał na posesję.
Do Warszawy wlewa się od północnego wschodu rzeka prywatnych samochodów, a co kwadrans wypełnione po brzegi busy z Wyszkowa. Dlaczego więc Koleje Mazowieckie ograniczyły liczbę bezpośrednich pociągów w tym kierunku do jednego dziennie?
Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Rzeszowie tylko w jednym dniu zatrzymał dowody rejestracyjne aż czterech z siedmiu skontrolowanych busów lokalnych przewoźników, kursujących przez Tyczyn. M.in. z powodu problemów z układem hamulcowym.
Mnóstwo petów, śmieci i zaschnięte odchody gołębi, które spadają z elektronicznego bilbordu. Tak wygląda miejsce, gdzie każdego dnia wsiadają i wysiadają podróżni korzystający z usług firmy Marcel. Przewoźnik zarzuca dyrekcji CH Europa, która jest właścicielem parkingu, że nie wywiązuje się z umowy i nie sprząta. Zarządca Centrum nie bierze jednak odpowiedzialności za stan czystości przystanku.
I oferuje, w zależności od czasu zakupu, bilet na trasie z Olsztyna do stolicy Polski nawet za 5 zł.
- Kiedy kierowcy widzą, że do nich podjeżdżam i pytam czy mnie zabiorą, słyszę, że chętnie by to zrobili, ale wózek inwalidzki nie wejdzie do pojazdu - relacjonuje mieszkaniec Węgorzewa.
Tysiące uczestników Open'er Festival codziennie dojeżdżają na Babie Doły festiwalowymi autobusami. Jak duża to przyjemność?
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.