Jeszcze trzy lata temu właściciele mieszkań w Warszawie odbierali setki telefonów od chętnych najemców. Dziś coraz częściej obniżają czynsze i tygodniami czekają na zainteresowanych, na rynku przybywa ofert. Chwilowa zadyszka czy początek większej zmiany?
Warszawskie mieszkania drożeją z dnia na dzień. I to nie tylko luksusowe apartamenty w centrum, które podbijają średnią. Promocje się skończyły, deweloperzy podnoszą ceny także na osiedlach na obrzeżach miasta. I to nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych. Oto przykłady.
Prezes UOKiK, po licznych sygnałach od konsumentów, sprawdzi, czy nowy cennik ogłoszeń przygotowany przez Otodom nie narusza zasad konkurencji. Postępowanie wyjaśniające prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko przedsiębiorcy.
Powstawały w czasach, gdy liczyła się ilość, a nie jakość. To pośpiech, oszczędności i niestaranny montaż wskazuje się dzisiaj jako słabość bloków z wielkiej płyty. Prowadzone badania przeczą jednak teorii, że ich koniec się zbliża. Trwałe są nie tylko ich fundamenty, ale również ceny.
Zagraniczni inwestorzy i zamożni ekspaci przez lata rozgrzewali rynek nieruchomości w Dubaju do czerwoności. Trwająca wojna na Bliskim Wschodzie przyniosła jednak ostudzenie nastrojów. I choć popyt jest już nieco mniejszy, to po najbardziej prestiżowe inwestycje nadal ustawia się kolejka chętnych.
Niemal co trzeci mieszkaniec Warszawy mieszka tu przede wszystkim z powodu pracy. A coraz więcej myśli o wyprowadzce. Dlatego, że życie tu zbyt wiele kosztuje - finansowo i psychicznie. Dla wielu Warszawa jako miejsce do życia to już nie wybór tylko konieczność.
Boom na rynku kredytów mieszkaniowych. Sytuacja jest niemal taka jak dwie dekady temu. Czy w Warszawie czeka nas duży wzrost cen?
Miała być cisza, natura i "życie w swoim rytmie". Jest codzienność bez sklepu, bez autobusu i z korkami. W Falentach pod Warszawą spełnia się sen o domu z ogródkiem, tylko że zupełnie inaczej, niż obiecywano w reklamach deweloperów.
Koniec cenowej stabilizacji na rynku nieruchomości? Wiosenny ruch w ogłoszeniach zachęca sprzedających do zwiększania oczekiwań finansowych. Klienci ruszyli po kredyty, deweloperzy notują świetne wyniki sprzedaży, a stawki za metr kwadratowy pną się w górę.
Ceny lokali z "drugiej ręki" niespodziewanie stanęły w miejscu. Eksperci wskazują na rosnącą konkurencję, mniejszą opłacalność najmu i widmo nowych przepisów, które mogą uderzyć w właścicieli "mieszkań na doby".
Marcowy boom na rynku nieruchomości w Warszawie zaskoczył skalą - sprzedaż mieszkań deweloperskich wzrosła aż o 40 proc. rok do roku. Ceny wzrosły o prawie 9 proc.
Od początku roku mówi się o większym ruchu na rynku mieszkaniowym. Postawienie przez rząd sprawy jasno: żadnych programów typu "Bezpieczny kredyt 2 proc.", tańsze kredyty i stabilne ceny mieszkań skłaniają, by zacząć realizować odłożone na bok decyzje o własnym M.
Ten sam sąd, podobne sprawy, dwa różne wyroki. Zgodnie z pierwszym deweloper nie mógł wliczać ścianek działowych do metrażu mieszkania. Zgodnie z drugim to kwestia umowy. A to dopiero początek galimatiasu, bo w sądach są już pozwy grupowe w sprawie ścianek działowych.
Okazyjnie kupili mieszkania ponad dekadę temu na peryferiach Białołęki. W okolicy poza ich blokami nie było niczego. Nawet zdobycie chleba trzeba było zaplanować. Jak jest dzisiaj na Kobiałce?
Lewica chce opodatkować nadmiarową liczbę mieszkań, które Polacy kupują jako substytut inwestycji finansowych. Nawet jeśli ceny mieszkań od tego nie spadną, to Kowalskim inwestującym w "betonowe złoto" przyda się taki zimny prysznic. Warto zaryzykować, bo jest cień szansy, że zyska na tym innowacyjność gospodarki i inwestycje kapitałowe.
Więcej pieniędzy na budownictwo społeczne i komunalne, więcej miejsc w akademikach i lokali na tani wynajem. To Lewica. Polska 2050: jawne ceny na rynku wtórnym i pierwotnym, koniec z doliczaniem ścianek działowych do metrażu mieszkań. W rządzie trwa licytacja, kto zrobił więcej dla mieszkaniówki. Kto wygra? Oby przeciętny Kowalski.
Ceny mieszkań w Warszawie znowu szybko rosną - w trzy miesiące o 7 proc. Deweloperzy ograniczają liczbę nowych inwestycji, klienci wracają po kredyty, a oferta zaczyna się kurczyć. W dodatku na rynek może wpłynąć nowy czynnik: eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie
Czy warto zamieszkać na obrzeżach Warszawy, czy tuż za rogatkami miasta, gdzie mieszkania są tańsze? Inwestycje dzielą od siebie trzy, cztery kilometry i niewidzialna administracyjna granica. Jednak różnica ceny to cztery, pięć, a nawet 10 tysięcy złotych na metrze. Mamy przykłady konkretnych lokalizacji.
"Sady" przy Kłobuckiej albo "oaza spokoju zatopiona w zieleni" przy drodze z kruszywa na Augustówce z kominami elektrociepłowni w tle i rozpadającymi się barakami po sąsiedzku. Oto radosna twórczość deweloperów przy nazywaniu nowych osiedli versus rzeczywistość na miejscu
"Twierdza Łódź zdobyta! Właśnie wjechały dane z miasta naszych najpopularniejszych flipperów" - ogłasza na Facebooku Deweloperuch, czyli oddolna inicjatywa ujawniająca szczegóły ofert i transakcji na rynku nieruchomości w całej już niemal Polsce.
Kto odkładał decyzję o zakupie mieszkania, przestaje czekać. Jawność cen w połączeniu z dużą ofertą zachęca do finalizowania transakcji. Większy ruch obserwują nie tylko deweloperzy, ale i banki czy doradcy finansowi.
- Aplikacja pokazująca ceny to dla nas kilka godzin pracy, wystarczy wgrywać nowe dane. Realny koszt? Zero złotych - mówią w rozmowie z Wyborczą.biz twórcy serwisu Deweloperuch.pl, który pokazuje realne ceny ofertowe i transakcyjne mieszkań w Polsce. Właścicielom portali z ogłoszeniami mówią: "idziemy po was".
Kilka minut do Kampinoskiego Parku Narodowego, 20 minut do centrum Warszawy i w niedalekiej przyszłości do końcowej stacji II linii metra. Mieszkania po 11-12 tys. za metr. Ożarów Mazowiecki przeżywa boom mieszkaniowy. Jedni go uwielbiają, inni marzą o wyprowadzce. Jak się tu żyje?
Mieszkanie w centrum Kielc, nieopodal Silnicy, zostało sprzedane za ponad 20 tys. zł za metr kwadratowy - wynika z Rejestru Cen Nieruchomości. To prawdopodobnie kielecki rekord.
"Taniej nie będzie" - twierdzą deweloperzy pytani o przyszłość cen mieszkań. Jako główny czynnik podają koszt budowy. Według danych GUS w ciągu 15 lat wzrosły one o ponad 100 proc.
Mieszkania w podwarszawskich miejscowościach są znacznie tańsze od tych, które mają w ofercie deweloperzy w stolicy. Różnica jest olbrzymia. To ona napędza suburbanizację i wpycha coraz więcej samochodów do miasta.
W Warszawie ceny sprzedanych mieszkań widać jak na dłoni. W Zgierzu też. Gorzej z Łodzią. Przybliżamy mapę, oddalamy. I dalej nic nie wiemy. Okazuje się, że to nie przypadek.
Rośnie popularność flipów typu 50 na 50. Tego rodzaju ogłoszeń przybywa w ostatnim czasie na grupach poświęconych inwestowaniu w mieszkania. W obliczu spowolnienia na rynku flipperzy boją się inwestować własne pieniądze i szukają kogoś, z kim mogą się podzielić ryzykiem.
Mieszkania za niecałe 11 tys. za m kw. w Miasteczku Wilanów, za nieco ponad 13 tys. za m kw. na Powiślu, za 12 tys. zł na Starym Mokotowie. Wyjaśniamy, jak odczytywać ceny transakcyjne z ujawnionej właśnie mapy. Jedno jest pewne: średnia warszawska nijak ma się do tego, za ile kupujemy mieszkania. I to jest zła wiadomość dla deweloperów.
Przez prawie 20 lat w Warszawie oddano zaledwie 1,5 tys. mieszkań TBS. Ratusz obiecuje ogromne przyspieszenie: w sześć lat ma powstać kolejnych 2,5 tys. takich lokali, wiele z nich jest już budowanych. Kto może w nich zamieszkać, jakie trzeba spełnić kryteria i jak to wpłynie na rynek mieszkaniowy Warszawy?
13 lutego wchodzą w życie przepisy, które zakazują deweloperom doliczania do metrażu mieszkań m.in. ścianek działowych. Politycy wieszczą sukces, deweloperzy i eksperci mówią o jeszcze większym chaosie.
W Warszawie z kwartału na kwartał rośnie liczba gotowych mieszkań czekających na nabywców. Gołym okiem widać, że coś tu nie gra. Ceny rozjeżdżają się z tym, ile klienci są gotowi zapłacić.
Pozwy zbiorowe przeciwko największym warszawskim deweloperom. Setki klientów żądają zwrotu po kilkadziesiąt, a rekordziści nawet ponad 100 tys. zł. Poszkodowanych może być znacznie więcej. Chodzi o doliczanie ścianek działowych do powierzchni użytkowej mieszkania.
Choć analizy pokazują stabilizację cen, a nawet wzrosty, to kupujący chwalą się sukcesami negocjacyjnymi. "Gdańsk - 20 tys. zł taniej", "Warszawa: garaż gratis, komórka 10 zamiast 25 tys. zł i jeszcze kilkadziesiąt tysięcy zniżki za całość", "Wrocław - komórka i garaż gratis plus 60 tys. zł taniej na całości" - piszą nabywcy. Ceny nie spadają tylko w ofertach?
Boom inwestycyjny pod Warszawą. Grodzisk, Mińsk, Wołomin. Deweloperzy budują na potęgę. Kuszą: blisko do kolejki, szybki dojazd do stolicy. Ceny od 10 tysięcy za metr. Warszawa jest już niemal jak Londyn - zbyt droga dla przeciętniaka.
Warszawa wypada słabo w europejskim rankingu dostępności mieszkań na wynajem przygotowanym przez "The Economist". Zestawienie pokazuje, że osobom żyjącym w pojedynkę znacznie łatwiej wynająć mieszkanie m.in. w Bonn, Helsinkach czy Berlinie.
Popyt na mieszkania i domy jest w Hiszpanii rekordowy. Registradores de Espana podaje, że łącznie w 2025 roku sprzedano 705 tys. nieruchomości. To wzrost o 10,7 proc. rok do roku. Udział cudzoziemców w zakupach sięgnął 13,5 proc.
Największy brytyjski kredytodawca hipoteczny Halifax poinformował, że średnia cena nieruchomości w Wielkiej Brytanii wzrosła w styczniu do 300 077 funtów. To nowy rekord. Na Wyspach mieszkania stają się coraz trudniej dostępne cenowo już nie tylko w Londynie.
Deweloperzy przestrzegają: ceny mieszkań mogą wzrosnąć o "ponad naturalny poziom", nawet o 10-15 proc. Podają, od kiedy. Czy to uzasadnione przestrogi, skoro wiele mieszkań w gotowych już inwestycjach jest wciąż niesprzedanych?
Jak to możliwe, że w jednej z najdroższych stolic Europy - w Kopenhadze, mieszkania są bardziej dostępne niż w Warszawie?
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.