Dziesięć lat temu wolność słowa umarła przez gapiostwo instytucji antymonopolowych.
Satyrycy do niedawna obrażali wszystkich jak leci. To co się zmieniło przez ostatnich kilka lat?
Bez Bukowskiego, Rotha czy Nabokova być może wciąż tkwilibyśmy w pruderii połowy XX wieku.