- Społeczeństwo mówi ci, że jesteś idealna, kiedy masz 25 lat. Ale już wtedy powinnaś zacząć się martwić, bo wiesz, co nadejdzie. - O kryzysie wieku średniego i starzeniu się rozmawiamy z Pamelą Druckerman, autorką książki "Piękna czterdziestoletnia. Opowieść o dojrzewaniu do dorosłości".
Czterdzieści lat minęło jak ciężki, zdrowy, metalowy wybuch. Jeden z największych - artystycznie i komercyjnie - zespołów współczesnej muzyki rozrywkowej właśnie świętuje swoje urodziny. Metallica to dziś instytucja, a nazwa zespołu jest marką rozpoznawaną na całym świecie, od Antarktydy po Australię. Historia zespołu zbudowana jest ze spektakularnych sukcesów - prawie 250 milionów sprzedanych płyt robi potężne wrażenie. Ale też i tragedii - największa z nich, śmierć basisty Cliffa Burtona w wypadku samochodowym w 1986 roku, na zawsze odcisnęła piętno na zespole. Jak wielu wielkim artystom, tak i Jamesowi Hetfieldowi, Larsowi Ulrichowi, Kirkowi Hammettowi zdarzało się kilka razy zgubić drogę - np. nagrać z Lou Reedem "Lulu" płytę, która do dziś frapuje i dzieli fanów - czy tak się między sobą pokłócić, że gdyby nie pomoc psychologa, grupa rozpadłaby się w drzazgi. Mimo poważnego wieku artystów Metallica wciąż budzi emocje kolejnymi płytami, koncertami, rocznicowymi wypominkami. - To żaden sekret, że starzejące się zespoły o długim stażu z czasem wytracają pomysłowość i twórczą energię. Z nami tak nie jest. Metallica to zespół, który jest pobłogosławiony albo, jeśli ktoś woli, przeklęty zbyt dużą liczbą riffów, pomysłów - mówił w rozmowie z "Wyborczą" basista Rob Trujillo, zapewniając przy okazji, że grupa jeszcze trochę połomocze. - Będziemy grać, dopóki starczy nam sił i nasze ciała nie odmówią posłuszeństwa. Widzę nas po siedemdziesiątce nagrywających płyty i grających koncerty.
- Minęły już czasy, gdy nieco starsza mama przychodzi do przedszkola, a dziecko słyszy: "Babcia po ciebie przyszła". Bo po pierwsze, tych starszych mam jest więcej, a po drugie, one najczęściej nikomu by się z babcią nie skojarzyły - mówi dr Hanna Szweda, ginekolożka.
"Uznajemy, że partnerką idealną byłaby seksowna znajoma. Przeszłaby weryfikację (znajomi, jak wiadomo, nie miewają opryszczki), a potem łatwo można by jej unikać. Niebawem zjawia się kandydatka". Fragment książki Pameli Druckerman "Piękna czterdziestoletnia. Opowieść o dojrzewaniu do dorosłości".
Zastanawiam się nad sobą i nad tym, czy do mojego zmierzchu już jest blisko, czy wciąż jeszcze daleko, czy jesień podchodzi do bram, czy jeszcze mogę spokojnie jeść śliwki, bujając się w hamaku
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.