- Dawniej rzeczy szyto według szkoły szycia, a nie ekonomii. Stara bluzka nie skręci się w praniu jak ta z sieciówki - mówi właścicielka jednego z wrocławskich vintage shopów. Jeszcze siedem lat temu w mieście działał jeden tego typu sklep, teraz jest ich kilkanaście.
Dyskretna odzież, nienachalny design przy jak największym nasyceniu tkaniny nowatorską technologią. Czego dowiedziałam się o Uniqlo podczas wizyty w Japonii?
Magdalena Kacprzak-Gagatek, architektka wnętrz, stworzyła ławkę z używanych ubrań.
Słuchawki wydawały się podejrzanie tanie, nawet jak na używane, ale sprzedający pokazał paragon i twierdził, że się po prostu nimi znudził. Kupujący dał się przekonać. Złudzenie prysło, gdy dostał paczkę.
Jego projekty powstają w jednym egzemplarzu i zawsze bazą jest ubranie z drugiej ręki. Robert jest świadomy śladu środowiskowego, który moda ma na sumieniu, więc programowo nie tworzy kolekcji, nie przejmuje się porami roku czy potencjałem biznesowym trendów.
Anita Grzybowska otworzyła w centrum Poznania komis Coś Na Rzeczy. Pośredniczy między sprzedawcami i kupującymi. Używane przedmioty i ubrania dostają tu szansę na drugie życie.
Veronika Pawlak nie ma złudzeń co do biznesu modowego. Jednak zamiast narzekać, założyła markę intu., która opiera się wyłącznie na już wyprodukowanych tkaninach. W planach ma współtworzenie start-upu, który będzie zbierał z rynku resztki materiałów.
O ekologii w mieście mówi się zwykle w kontekście transportu publicznego i zieleni miejskiej. A przecież ważne są też sklepy. Zakupy to codzienna okazja, by wesprzeć marki, które działają w zrównoważonym modelu. Czy w Katowicach możemy takie znaleźć?
Jeśli ubrania traktujemy jednorazowo, to podejście przenosi się na nasze relacje z otoczeniem. Jackob Buczyński szyje z używanych ubrań i materiałów, z niezgody na jednorazowość i z szacunku do miejsca, w którym żyje.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.