W PiS podejście "zęby zjedliśmy na polityce, my sami wiemy, co i jak", jest zakazane. Sztabowcy korzystają z umiejętności specjalistów od marketingu, wiedzy statystyków i metod zwycięskich amerykańskich kampanii. W rządzie i PO tak działa tylko Tusk.
Skąd teza, że ludzie wcieleni do niemieckiego wojska pod groźbą śmierci w obozie koncentracyjnym i represji wobec ich rodzin, pełnili swą wymuszoną służbę z ochotą? W imię czego są wykluczani ze wspólnoty? Czy odziani w niemiecki mundur automatycznie przestali być członkami swoich rodzin, naszymi chłopcami?
Wystawa, która od piątku zdążyła wywołać awanturę na całą Polskę i rozgrzać do czerwoności prawą stronę sceny politycznej, jest pokazywana w Galerii Palowej przy ul. Długiej w Gdańsku. We wtorek, gdy wchodzę na wystawę, ogląda ją około 20 osób. Na miejscu jest też ekipa "Telewizji Trwam".
Dziadek był wnukiem maszopa, synem maszopa, a potem sam stał się maszopem. Rybacy nigdy nie odrabiali pańszczyzny, zawsze byli wolnymi ludźmi.
Polacy, Kaszubi i Niemcy, którzy pozostali w Gdańsku po II wojnie światowej, o swoich przeżyciach milczeli przez całe dekady. Efektem niewiedzy na temat ich losów są wciąż powracające oskarżenia o "dziadka z Wehrmachtu".
Kamil Kartasiński, historyk z Katowic, przygotował poradnik dla wszystkich, którzy chcieliby lepiej poznać swoich przodków, ale nie wiedzą, jak się do tego zabrać
- Chciałbym, żeby w przyszłości powstał film, który opowieść "Kamerdynera" pociągnie dalej i pokaże, jak polscy i kaszubscy patrioci byli zmuszani do dramatycznych wyborów w czasie wojny. Bo ciągle Donald Tusk przez "dziadka z Wehrmachtu" funkcjonuje jako figura krypto-Niemca, co z naszej pomorskiej perspektywy jest nieakceptowalne.
Schleswig-Holstein typu Deutschland ostrzeliwuje Polskę. Lekcja historii posłanki Pawłowicz.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.