Tylko 30 proc. uczniów zapisało się na lekcje edukacji zdrowotnej. W dużych miastach najwięcej w Gorzowie, najmniej w Rzeszowie. - Bardzo źle się stało, że brutalnie wkroczyła w to polityka - mówi ministra edukacji Barbara Nowacka.
Szczeciński magistrat przedstawił dane dotyczące tego, ilu uczniów uczęszcza na religię a ilu na edukację zdrowotną. Okazuje się, że w szczecińskich szkołach katecheza cieszy się znacznie większą popularnością niż nauka o zdrowiu fizycznym i psychicznym, a także seksualnym człowieka.
Ósma klasa miała zajęcia o seksualności. Ktoś zapytał, czy fantazjowanie na ten temat jest OK. - Ja na to: "Ręka w górę, kto fantazjował seksualnie" i wyciągam pierwsza - mówi nauczycielka z Łodzi.
W krajach zachodnich edukacja seksualna w szkołach funkcjonuje od lat i nie budzi wielkich emocji. W Europie Środkowo-Wschodniej próby jej wprowadzenia nadal wywołują sprzeciw.
W niektórych szkołach edukacja zdrowotna jest jedenastą lekcją i wówczas uczniowie wracają do domu dopiero o godz. 19. Taka sytuacja zniechęca większość młodych.
Łukasz Pabiś ma żal do ministerstwa edukacji, że słabo zachęcało rodziców i uczniów do udziału w lekcjach edukacji zdrowotnej. - Zabrakło kampanii informacyjnej, która dałaby odpór tej fali dezinformacji - komentuje wiceprezydent Częstochowy.
Ilu uczniów będzie chodzić w Szczecinie na edukację zdrowotną? Odpowiedzialny za oświatę wiceprezydent Marcin Biskupski z PO podaje szczegółowe informacje dotyczące podstawówek, liceów, techników i szkół branżowych.
Miał być przedmiot o zdrowiu psychicznym, emocjach i relacjach. Nie ma lekcji, bo nie ma uczniów. W wielu szkołach w Łodzi frekwencja jest zerowa.
W szkole w Bielsku-Białej na lekcjach edukacji zdrowotnej uczniowie dowiadują się, czym różnią się leki od suplementów diety i jak zadbać o higienę psychiczną. W zajęciach bierze większość uczniów. Młodzież lubi także religię.
"Dlaczego pan to robi?!..." "Bo kocham tę rzeźbę". "Ale tam pośrodku jest Najświętszy Sakrament!..." "Przecież się przeżegnałem ." "Przed Najświętszym Sakramentem się klęka!..."
Skojarzenie edukacji zdrowotnej z seksualną, która u nas w Polsce ma po prostu złą sławę, spowodowało, że byli rodzice, którzy woleli wypisać dziecko "na wszelki wypadek". Tyle tylko, że zostawiali je bez alternatywy - mówi dr Beata Rajba, psycholożka społeczna.
54 proc. Polaków dobrze ocenia wprowadzenie edukacji zdrowotnej, jak podaje MEN. Ale ze wstępnych danych zebranych przez PAP wynika, że frekwencja w dużych miastach jest bardzo niska. Są szkoły, gdzie w ogóle nie ma chętnych.
Zgodne z danymi z innych części Polski - dotyczącymi uczestnictwa w nowym przedmiocie szkolnym - przekazał toruński ratusz. Także tu uczniowie masowo zrezygnowali z edukacji zdrowotnej.
We wrocławskich szkołach średnich na zajęcia z edukacji zdrowotnej będzie chodziło tylko kilka procent uczniów. Nieco lepsze statystyki są w szkołach podstawowych.
Prezydent Ełku przyznaje, że umieszczenie nowego przedmiotu w planie lekcji wymagało od wielu dyrektorów logistycznej ekwilibrystyki. Często ten wysiłek poszedł na darmo.
- Decyzje, które rodzice podejmują dzisiaj, będą skutkowały za 20-40 lat - mówi dyrektor szkoły podstawowej, gdzie 90 procent uczniów uczęszcza na zajęcia edukacji zdrowotnej. Wiemy, co zdecydowali rodzice o nowym przedmiocie w całej Warszawie.
Kościół Ewangelicko-Augsburski, inaczej niż katolicki, nie straszył uczniów i rodziców edukacją zdrowotną. Ale młodzi ewangelicy też wypisali się z zajęć.
Porażka ministerialnego pomysłu edukacji zdrowotnej uczniów. W kilku radomskich szkołach nikt nie chce uczęszczać na te zajęcia. Na liście głównie szkoły ponadpodstawowe, ale też jest jedna podstawówka.
W Lublinie niemal 75 procent uczniów złożyło rezygnację z edukacji zdrowotnej. Podobnie jest w całym województwie lubelskim.
Informację o tym, że nastoletni syn prezydenta Warszawy został wypisany przez rodziców z zajęć edukacji zdrowotnej, podają politycy prawicy. Rafał Trzaskowski odniósł się we wtorek do tej wiadomości.
W Rzeszowie ponad 80 procent uczniów nie będzie chodzić na edukację zdrowotną. W innych miastach Podkarpacia jest podobnie
- Uczniowie są bardzo przeciążeni planem i zajęciami, więc zapewne stąd te wypisy - mówi wicedyrektor szkoły, w której 100 proc. uczniów wypisało się z nowych zajęć.
Jeśli grozi deprawacja dzieci i młodzieży, mówimy: "nie". I ci, którzy ten przedmiot wprowadzali, skoro zdecydowali w pewnym momencie, że nie będzie obowiązkowy, to wiedzieli, że będą trudności - mówił bp Szymon Stułkowski w kazaniu dla uczestników pielgrzymki małżeństw i rodzin.
Wiceprezydent miasta nie ma prawa komentować tego, co ksiądz w kościele mówi w kazaniu - w tym wypadku arcybiskup o edukacji zdrowotnej. Tak uważają radni PiS z Częstochowy, a jeden z nich zażądał nawet, by zastępca prezydenta podał się do dymisji.
Liczb jeszcze nie ma, ale ministra Barbara Nowacka szacuje, że z zajęć edukacji zdrowotnej zrezygnowała ponad połowa uczniów. Kościół triumfuje, jednak wielu rodziców wypisało dzieci z zajęć wcale nie dlatego, że trafiły do nich argumenty o "seksualizacji".
W centrum Głogowa pojawiły się banery fundacji "Życie i Rodzina", krytykujące edukację zdrowotną jako formę demoralizacji. Sfinansowali je sami mieszkańcy. W wielu szkołach na Dolnym Śląsku zainteresowanie przedmiotem jest znikome, a dyrektorzy planują łączenie klas i zajęcia w nietypowych godzinach.
Jedno z techników w Legionowie w ogóle nie będzie organizować nowych zajęć, ponieważ wszyscy z nich zrezygnowali. W LO im. Konopnickiej jest tylko sześciu uczniów, których rodzice nie wypisali z edukacji zdrowotnej. W całym powiecie tylko stu.
- Z jednej strony czujemy opór przed pójściem do lekarza i badaniem narządów intymnych, a z drugiej - umawiamy się na seks w saunie. Widzę w tym silne zaburzenie - mówi Patrycja Wonatowska, seksuolożka i edukatorka seksualna.
- Na zebraniu z rodzicami dostaliśmy od wychowawczyni druczki rezygnacji z edukacji zdrowotnej. Zdębiałam - opowiada jedna z mam.
Szef zespołu ekspertów, którzy pracowali nad podstawą programową z edukacji zdrowotnej, seksuolog prof. Zbigniew Izdebski, mówił, że do wprowadzenia tego przedmiotu przekonywał prawie każdego ministra edukacji. - Nikt nie miał odwagi wprowadzić tego przedmiotu. A teraz jest jakaś odwaga - mówił.
Mam nadzieję, że dzieci wypisane z edukacji zdrowotnej, będą świadome tego, jak wiele dla zdrowia publicznego całego świata zrobiły szczepionki - nie tylko w stosunku do "palio" - tak dr Szymon Suwała odniósł się do ogłoszonej przez prezydenta Karola Nawrockiego decyzji o wypisaniu dziecka z zajęć edukacji zdrowotnej.
"Podjęliśmy decyzję o wypisaniu naszego syna z zajęć edukacji zdrowotnej. Pod niewinnie brzmiącą nazwą tego przedmiotu próbuje się przemycać do polskich szkół ideologię i politykę, a na to nie może być zgody" - napisał prezydent Karol Nawrocki na platformie "X".
"U podstawy piramidy zdrowego żywienia jest Bóg" - usłyszeli uczniowie podstawówki w Gliwicach. Rodzice zauważają, że katecheci, którzy przekwalifikowali się na nauczycieli edukacji zdrowotnej, zachowują się jakby nadal uczyli religii.
Jeśli nawet rodzice są przekonani do nowego przedmiotu, to mogą mieć problem z namówieniem dzieci, by uczestniczyły w zajęciach. - Dobrze wiedzą, że to nie jest przedmiot obowiązkowy, a szkoła wcale do niego nie zachęca - mówi ojciec dwóch uczennic szkoły podstawowej w centrum Warszawy.
Naukowcy z ŚUM przebadali pół tysiąca nastolatków. Okazało się, że dziewczynki spędzają na Instagramie więcej czasu, niż chłopcy w grach. Potem mają kompleksy.
- Jeśli są rodzice, którzy mają relacje ze swoimi dziećmi, mają czas, rozmawiają na każdy temat i odmawiają udziału w tych zajęciach, bo edukację zdrowotną biorą na siebie, to ja to rozumiem. Ale jeśli ktoś nie ma na to przestrzeni, a szkoła wychodzi z inicjatywą, to mówię: Słuchajcie, mamy plan i chcemy o tym porozmawiać - mówi Michał Szefler, nauczyciel edukacji zdrowotnej w SP 12 w Toruniu.
Zdaniem Geldy Waterboer dzieci muszą mieć w sobie dozę tupetu, by obronić się przed seksualnymi drapieżcami.
- Czuję zażenowanie po uroczystościach upamiętniających "Krwawy poniedziałek". Dotyczy ono kazania arcybiskupa Depo, który wykorzystał ambonę do uprawiania politycznej jazdy - mówi wiceprezydent Częstochowy Łukasz Pabiś.
Karol Nawrocki sprawił, że przez chwilę wokół mnie, człowieka identyfikującego się ze stroną liberalno-demokratyczną, rozsnuła się dyskusja, gdzie zdania nie wynikały wprost z politycznej tożsamości.
Są takie szkoły na Podhalu, gdzie zajęcia z edukacji zdrowotnej w ogóle nie będą prowadzone. "Wstępnie możemy mówić o stu procentach rezygnacji" - słyszymy od dyrektorki szkoły podstawowej w Odrowążu.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.