Planowano renowację budynku i mieszkania na wynajem. Ale na razie będzie wygrodzenie - Ze względów bezpieczeństwa całkowicie wyłączamy dostęp do tej nieruchomości - poinformował Hubert Woźniak z biura prasowego ratusza.
Kościół katolicki w Polsce już dziesięć lat temu powinien powołać niezależną komisję badającą przypadki pedofilii wśród księży. Konferencja Episkopatu Polski zamówiła właśnie ekspertyzę, która kolejny raz nas od tego oddala.
Są wyniki ekspertyzy stanu technicznego wrocławskiego Trzonolinowca, jednego z najbardziej niezwykłych budynków w Polsce. Jest w fatalnym stanie - trzeba go wyremontować, a lokatorów czeka wyprowadzka.
Jeden z autorów ekspertyzy proponuje dodanie w biogramie Lecha Wałęsy informacji o współpracy z SB, inny chwali użycie określenia "pożyteczni idioci". "Wyborcza" dotarła do rekomendacji dla kontrowersyjnego podręcznika "Historia i teraźniejszość" dla szkół średnich.
Wrocławski Trzonolinowiec wymaga jak najszybszej ekspertyzy stanu technicznego budynku. Do zarządcy wpłynęła tylko jedna oferta w tej kwestii - za tydzień wspólnota mieszkaniowa zdecyduje, czy ją przyjmie.
Mieszkańcy wrocławskiego Trzonolinowca dostali pismo, z którego wynika, że ich budynek jest w fatalnym stanie i grozi im eksmisja. Po ich protestach ekspert zmienił zalecenia. A teraz odnaleźli ekspertyzę sprzed 20 lat i zawnioskowali, by budynek wpisano do rejestru zabytków.
"Budynek należy jak najszybciej opróżnić, zabezpieczyć teren i opracować projekt naprawy lub wyburzenia obiektu" - takie pismo dostali mieszkańcy wrocławskiego Trzonolinowca. - To nie jest rzetelna ekspertyza - twierdzą lokatorzy budynku. Teraz do ich opinii przychylił się Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.
Mieszkańcy wrocławskiego Trzonolinowca na Przedmieściu Oławskim dostali pismo, z którego wynika, że budynek jest w złym stanie technicznym i należy go jak najszybciej opuścić. - W ekspertyzie nie ma żadnych liczb, pomiarów. Jej autorzy nie dotarli nawet do ważnych dokumentów z lat 70. z czasów remontu. To nie jest ekspertyza naukowa - mówią lokatorzy.
Intensywne badania elementu konstrukcyjnego dachu, w którym pojawiły się pęknięcia, wykazały, że rysa się nie powiększa i Stadion Narodowy jest bezpieczny. Ale na wszelki wypadek eksperci zalecili, by zablokować go w pozycji otwartej. Na jak długo?
Ekspertyza zlecona przez Urząd Miasta Rzeszowa wskazuje, że na terenie przy ul. Dołowej, gdzie planowana była budowa sądu okręgowego, nie ma odpadów niebezpiecznych. - Można realizować tam inwestycje - mówi Artur Gernand z kancelarii prezydenta Rzeszowa. To oznacza kolejny zwrot w tej sprawie.
Co dalej z mającym zaledwie 11 lat budynkiem Floating Arena, największego basenu w Szczecinie? Po uszkodzeniu części elewacji przez wichurę nie doczekaliśmy się zapowiadanej ekspertyzy. Zarządzający obiektem tłumaczy dlaczego.
Nadal nie ma rozstrzygnięcia w sprawie przyczyn śmiertelnego wypadku na krajowej "piątce" pod Żninem. - Zwrócimy się o opinię do specjalistów z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie - zapowiadają śledczy.
Miasto wraca do planu budowy parkingowca na placu Zawiszy. Właśnie podpisało wartą ponad 73 tysiące złotych umowę z firmą, która sprawdzi, czy znajdujący się pod placem wielki schron utrzyma parking dla 300 samochodów.
W ekspertyzie krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna jest znacznie więcej słów nikomu nie przypisanych niż w poprzedniej ekspertyzie Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego. CLK konkretne słowa przypisał konkretnym osobom z pewnym prawdopodobieństwem, bo tak komisji było łatwiej badać przyczyny katastrofy. Eksperci krakowscy, gdy mieli wątpliwości napisali, że wypowiedź jest anonimowa, bo prokuratura potrzebuje tego jako dowodu do celów procesowych. Ja cały czas uważam, że jedną z najważniejszych przyczyn katastrofy było kontynuowanie nieustabilizowanego podejścia: samolot schodził z prędkością niemal dwukrotnie wyższą od właściwej, przechodził nad dalszą radiolatarnią na wysokości ponad jedną trzecią większą od prawidłowej. Niedotrzymanie każdego z tych parametrów powinno oznaczać błyskawiczne odejście na drugi krąg. Dowódca mimo to kontynuował podejście do lądowania. Gdyby TU 154 się nie rozbił, nie dałby rady wylądować, bo albo by nie trafił w pas, albo nie dałby rady przy tej prędkości wyhamować na pasie. Obecność bądź nieobecność gen. Błasika w kokpicie nie jest kluczowym fakt dla określenia przyczyn katastrofy smoleńskiej - mówi Michał Setlak, zastępca red. naczelnego ''Przeglądu Lotniczego'', w rozmowie z Agnieszką Kublik, dziennikarką ''Gazety Wyborczej''
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.