Odpływ klientów na rynku pierwotnym daje się we znaki nie tylko deweloperom. Duży problem mają flipperzy, handlujący cesjami. Chcą wyjść szybko z inwestycji, bo gonią ich terminy, ale nie jest to wcale taka łatwa sprawa.
Pierwsze było mieszkanie po babci. Gdy dostałem je w spadku, miałem już dom, przeprowadzka nie wchodziła w grę. Wyremontowałem więc mieszkanie i wystawiłem na sprzedaż. Poszło za pieniądze, o jakich mi się nawet nie śniło.
Jeszcze dwa miesiące temu spółka, która kupiła działkę rolną w obszarze Natura 2000, karczowała tam drzewa, wywołując alarm wśród okolicznych mieszkańców. Dziś na uwolnionym terenie sprzedaje działki rekreacyjne. Tempo zmian przypomina działania flipperów mieszkaniowych.
Ponad połowa Polek i Polaków zgadza się, że należałoby ukrócić działania flipperów i opodatkować spekulacje mieszkaniami. Niemal taki sam odsetek popiera wprowadzenie dodatkowej opłaty od posiadania trzech lub więcej mieszkań. Co ciekawe, na takie rozwiązanie zgodziłaby się nawet co trzecia osoba, która... sama by na nim straciła.
Przy sprzedaży mieszkania uiszcza się podatek w wysokości 2 proc. wartości lokalu. Lewica chce podniesienia tej stawki nawet aż do 10 proc., gdy lokal zostanie sprzedany przed upływem roku od jego zakupu. Politycy przekonują, że ograniczy to tzw. flipping. Ekspert rynku mieszkaniowego: ja bym to zrobił inaczej.
Zarobić można nawet 80 tys. zł w pół roku. Warunek? Najpierw dużo większe pieniądze musisz wyłożyć i kupić mieszkanie. Fliperzy zajmą się resztą. Oto flip 50 na 50. Straty mogą być jednak tylko po jednej stronie.
Odpływ klientów kredytowych odbija się na działalności flipperów. Trzeba przygotować się na dłuższe wychodzenie z inwestycji i - nierzadko - mniejszy zarobek. Wielu rezygnuje, ale inni nadal prężnie działają. Dariusz Kusper, inwestor ochrzczony królem krakowskiego flippingu: - Wszyscy mówią, że sytuacja na rynku się załamała, a prawda jest taka, że wracamy do normy.
Klientów na rynku mieszkań jest coraz mniej, ale na sprzedaż wystawianych będzie coraz więcej lokali w okazyjnych cenach - twierdzi flipper Paweł Czerwiński. - Syndyk powiedział mi, że ma cztery razy więcej pracy niż jeszcze rok temu - dodaje.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.