- Kiedy miałem dwa tygodnie uległem wypadkowi i zostałem poparzony. Ogień był więc w pewnym sensie moim wrogiem. Teraz się go jednak nie boję - opowiada Wojciech Dzienniak, artysta z Sosnowca od ponad 30 lat tworzy rzeźby i ceramikę. Dzieła artysty można zobaczyć na polskich i zagranicznych wystawach oraz w teatrach. Obecnie także w pracowni w Katowicach.
Jako 11-latek zaczynał przygodę z garncarstwem. Potem grał w punkowej kapeli, ale stara miłość nie rdzewieje. Dziś jest jednym z największych autorytetów.
Ośrodek Garncarski w Medyni Głogowskiej przeszedł gruntowną rewitalizację za środki unijne i właśnie został oddany do użytku. Można tam pojechać, żeby tylko pozwiedzać albo by wziąć udział w warsztatach.
Jego wazoniki, dzbanki, misy w charakterystyczny falisty deseń zdobiły niejedno mieszkanie. Wystawę o garncarzu Janie Limoncie i jego twórczości można oglądać w Muzeum Etnograficznym w Toruniu.
Naszymi klientami jest na pewno klasa średnia, mieszkańcy miast, który nie tylko chcą mieć funkcjonalne naczynie, ale również cenią, że od początku do końca zrobiła to ręka ludzka, a nie maszyna. Do tego z tak pierwotnego materiału, jakim jest glina - mówią garncarze Monika i Robert Jehn-Olszewscy.
Krzysztof i Barbara Margolowie prowadzą we wsi Kamionka Wioskę Garncarską. Jako Fundacja Nida, pomogli rozkręcić własne biznesy blisko 2 tys. ludzi. Także tym, którzy po likwidacji PGR-ów stracili pracę. Nie liczyli, ale z funduszy unijnych ich fundacja sięgnęła już po blisko 100 mln zł. W wiosce, na wyjątkowych warsztatach i koncertach, odwiedzają ich dzieci z całego świata. Zobacz reportaż!
Ostatni warsztat w słynącym niegdyś z ceramiki Bolimowie zaprasza chętnych do nauki garncarstwa
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.