Coraz więcej młodych Greków chce założyć firmę i pracować na własny rachunek.
- Gdy mówię znajomym, że zrezygnowanełem z alkoholu, pytają, czy piłem codziennie. Nie, nie piłem, ale często traciłem kontrolę. W końcu powiedziałem stop - opowiada Benjamin z Madrytu. Trend ten daje się też zauważyć w innych krajach.
Ponad połowa młodych ludzi wątpi, że ciężka praca i ambicje wystarczą, by poprawić swoją sytuację życiową. Ich zdaniem bez koneksji i "dobrego urodzenia" nie da się w Polsce osiągnąć sukcesu. I to jest problem.
Nawet zegarmistrzowskie marki słynące z mistrzowskiej precyzji i kunsztu mechanicznego muszą się dostosować do nowego pokolenia. Ono z kolei pragnie produktów unikalnych i autentycznych. Przykład? Współpraca popartowych artystów z luksusowymi markami takimi jak Audemars Piguet.
Rynek jest na Zetki dobrze przygotowany i chce na nich zarabiać. Ponieważ młodzi dużo czasu spędzają w sieci, wiele mechanizmów zachęca ich do wydawania tam pieniędzy.
Zetki sobie nie poradzą? Kompletna bzdura. Oni pokierują nami dużo lepiej, niż my kierujemy światem. Rozmowa z dr. Łukaszem Prysińskim, psychologiem
Rodzice powtarzali, że niezależność to najlepszy prezent, jaki możesz sobie sprawić. Praca w kawiarni czy sklepie miała dawać wolność, bo ile lat można prosić matkę o pieniądze na buty. Kilka lat studiów, kilkadziesiąt aplikacji, kilkaset wydanych piw i kaw później Zetki wciąż tkwią w poczekalni.
- To nie jest pokolenie indywidualistów, inaczej traktują grupy społeczne. Tą podstawową stała się dla nich rodzina - mówi Rafał Jakubowski, szef marketingu Santander Bank Polska o Gen Z. Jak dodaje, wśród młodych widać silny trend na przedsiębiorczość i samowystarczalność.
W zeszłym roku przeprowadzono w Polsce najmniej chrztów, od czasu kiedy Kościół prowadzi statystyki. To nowe pole pokoleniowych konfliktów. - Dziadkowie grożą, że ochrzczą naszą córkę po kryjomu - mówi Szymon.
W najbliższych wyborach samorządowych w Poznaniu najwięcej młodych osób znajdziemy na listach Lewicy oraz Konfederacji. Z list KO czy PiS nie ma nikogo poniżej 30. roku życia na "jedynkach".
Rozmowy telefoniczne jak w soczewce skupiają ich lęki. Zestresowane zetki wierzą, że coś jest z nimi nie tak.
Nam, dwudziestoparolatkom, coraz trudniej w Warszawie o miłość. Zastępujemy ją rozwojem osobistym, ambicjami zawodowymi i szeroko pojętą kulturą siebie. Czego tak się boimy?
Wpisuję na TikToku hasła i hasztagi - zdrowie psychiczne, self care, neurospicy, neurodivergent, żeby przyzwyczaić algorytm do swoich zainteresowań. A potem oglądam filmiki o ADHD, autyzmie, aspergerze i coraz częściej myślę: Rel. Mam tak samo.
- Zauważyłem, że w okresie ryb często mam złamane serce albo zawód miłosny. I co się okazało? Mam ryby w siódmym domu, który jest domem relacji - mówi Łukasz, który nazywa siebie zodiakarzem. Czego młodzi szukają w astrologii, religii czasów TikToka?
- Nie wyobrażam sobie, żeby mieć dziecko przed zakończeniem terapii. Najpierw trzeba posprzątać swój bałaganik - mówi Marianna, 25-latka z Warszawy. - Chcę też podróżować i się rozwijać. Ciąża by to przekreśliła.
Praca nie jest już dla nich priorytetem, ale to nie znaczy, że są leniwi. Zależy im na pieniądzach, ale nie uważają się za materialistów. Jedno jest pewne - nie chcą pracować dużo i bez sensu, czyli tak jak ich rodzice.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.