W najnowszym rozdaniu grantów Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC) jest czworo badaczy z Polski.
Europa zamierza wydać rekordowo dużo na badania i innowacje po 2027 r. Jeśli nie sięgniemy po te pieniądze, utkniemy wśród średniaków.
W najnowszym rozdaniu grantów Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC) jest czworo badaczy z Polski. Dostaną pieniądze na badania nad tęczowymi rodzinami, diagnostyką raka, nieuporządkowaniem układów i pieśniami Azji.
Wyścig po amerykańskich naukowców zaczął się na dobre. Wielu rozczarowanych lub zaniepokojonych polityką Trumpa badaczy decyduje się na opuszczenie kraju. Do gry włączyli się unijni przywódcy, a Komisja Europejska zwiększyła budżet na granty. Polska jest na etapie planowania.
Unijnych środków na badania i innowacje może być wkrótce nawet dwa razy więcej. Co zrobić, żeby Polska przestała zbierać okruchy z tego wielomiliardowego tortu?
W najnowszym rozdaniu grantów Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC) jest tylko jedna badaczka z Polski.
"Panuje zazdrość o osiągnięcia", a o aparaturę trzeba błagać. Dr hab. Natalia Letki, prof. Marcin Nowotny i dr hab. Piotr Sankowski zapytali 55 naukowców z Polski, dlaczego pieniądze z prestiżowego grantu ERC wolą wydać za granicą.
Naukowcy po raz kolejny apelują do polityków, by nie odcinali tlenu polskiej nauce i zwiększyli finansowanie badań podstawowych.
- Wnioskodawcy mają zagwarantowaną niezależność myślenia. Biurokracja jest niewielka. Masz pomysł? Przekonaj nas, że jest ekscytujący - mówi Maria Leptin, przewodnicząca Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych, przyznającej prestiżowe granty ERC.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.