Czterdzieści dni po zapowiedzi ustawa o bezpieczeństwie Hongkongu została przyjęta jednogłośnie przez chiński parlament. Była kolonia brytyjska pozna jej tekst dopiero, gdy ogłoszą go oficjalne media chińskie.
Stały komitet chińskiego parlamentu jednogłośnie przyjął podczas wtorkowej sesji nowe prawo dotyczące bezpieczeństwa Hongkongu. Za działalność antypaństwową na terenie byłej brytyjskiej kolonii grozić może nawet dożywocie.
Większość mężczyzn z Hongkongu, którzy mają kochanki, jeździ do nich do "miasta kochanek" Shenzhen, tuż za granicą Hongkongu. To czterdzieści minut jazdy pociągiem. Wiadomo, dokąd pójść, żeby znaleźć prostytutkę, a dokąd po kochankę.
Najważniejszym narzędziem Chin będzie szykowana w sekrecie narodowa ustawa o bezpieczeństwie. Rządowa agencja Xinhua ujawniła część jej zapisów.
Jedno z najbardziej otwartych miast Azji stoi przed widmem kolejnych chińskich restrykcji ograniczających wolności obywatelskie i wprowadzających atmosferę strachu. Nowe prawo rażąco narusza chińsko-brytyjską deklarację zarejestrowaną w ONZ i otwiera drogę do powszechnego łamania praw człowieka. ONZ nie może na to pozwolić.
Twitter usunął ponad 170 tys. kont wspierających Chińską Partię Komunistyczną. Ich autorzy szerzyli propagandę na temat zamieszek w Hongkongu, a także dezinformację na temat epidemii koronawirusa - podaje BBC.
Premier Japonii Shinzo Abe poinformował w parlamencie, że Tokio chce pokierować pracami grupy G7 i opracować wspólne stanowisko grupy wobec zmian szykowanych Hongkongowi przez Pekin.
We wtorek 9 czerwca minie rok od pierwszego antyrządowego protestu w Hongkongu. Mieszkańcy przygotowują się do rocznicy, a studenci i związki zawodowe planują strajk generalny przeciwko zmianom prawnym.
Pekin zamierza udowodnić światu, że może stworzyć potężne centrum finansowe od zera we własnym zakresie. I przyciągnąć wielki biznes ze świata.
O zmierzchu park Wiktorii zamienił się dziś w morze światełek. Odbyło się tradycyjne czuwanie, układanie kwiatów i rocznicowe spektakle. Jednak Pekin nieubłaganie zmierza do przejęcia pełnej kontroli nad metropolią.
Chiny nazwały "obrzydliwą ingerencją" w swoje sprawy wewnętrzne plany brytyjskiego rządu, by ułatwić emigrację blisko połowie mieszkańców Hongkongu, jeśli Chiny narzucą autonomii kontrowersyjną ustawę o bezpieczeństwie.
Media w Pekinie nie przegapiły siejących nienawiść tweetów Trumpa. Chińczycy już wiedzą, że nazwał własnych współobywateli "bandytami", wolnym mediom zarzuca, że nakręcają niepokoje, i zapowiedział, że wyśle armię na demonstrantów.
Ofiary masakry w Pekinie upamiętniano w Hongkongu co roku. Władze zakazały obchodów po raz pierwszy w historii.
- Na naszych oczach dokonuje się koniec wolności w Hongkongu i upadek Zachodu. Paradoksalnie to Trump daje przykład, jak postępować z Pekinem, a Niemcy są winne grzechu ślepoty wobec chińskiego reżimu - uważa słynny chiński dysydent.
Decyzja chińskiego prezydenta Xi Jinpinga o narzuceniu Hongkongowi drakońskiej ustawy o bezpieczeństwie oznacza, że Pekin podeptał traktatową autonomię miasta i zagroził jego wolności. Obrońcy liberalnej demokracji nie mogą przejść nad tym do porządku dziennego.
Coraz więcej mieszkańców byłej brytyjskiej kolonii obawia się represji ze strony Pekinu. Część decyduje się na emigrację.
Pandemia koronawirusa oraz amerykańskie sankcje za ograniczanie swobód Hongkongu oznaczają kłopoty gospodarcze dla Chin. Władze zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i zmieniają dotychczasowy kurs.
W piątek wieczorem Donald Trump ogłosił, że pozbawi Hongkong uprzywilejowanego statusu w relacjach z USA. Nie wygląda na to, by miało to powstrzymać Chiny przed odebraniem byłej kolonii brytyjskiej niezależności.
W obliczu nowej, narzucanej przez Pekin ustawy o bezpieczeństwie narodowym prodemokratyczni manifestanci z siedmiomilionowego miasta rozważają nowe metody protestów. "Nikt nie wie, co się teraz stanie".
Kanclerz Angela Merkel dała do zrozumienia, że UE ma strategiczny interes we współpracy z Chinami. Francja nie będzie ingerować w kwestie związane z Hongkongiem. Wielka Brytania szykuje plan objęcia opieką obywateli swojej byłej kolonii.
Ustawa, która pozwala ścigać za "zdradę, secesję, bunt i działanie wywrotowe", zostanie teraz wpisana do osobnego III Aneksu Ustawy Zasadniczej, konstytucji Hongkongu. W życie ma wejść najpóźniej do września. Sekretarz stanu USA Mike Pompeo ogłosił, że jego kraj nie uznaje już Hongkongu za pełną autonomię
Policja zatrzymała w Hongkongu ponad 300 osób protestujących przeciw wprowadzeniu kar za "działania wywrotowe" i specjalnej ochronie chińskiego hymnu - Jeśli nie wyjdziemy teraz na ulice, może już nie będziemy mogli wyjść nigdy - mówi jeden z demonstrantów.
Chodzi o przewidywane skutki nowej chińskiej ustawy o bezpieczeństwie. Tajwan gotów jest udzielać mieszkańcom byłej brytyjskiej kolonii azylu.
Mieszkańcy Hongkongu masowo wyszli na ulice pomimo zakazu zgromadzeń ze względu na nowego koronawirusa. Protestują przeciwko ograniczeniom niezależności, które w mieście zamierza wprowadzić Pekin. Konstytucja Hongkongu może zostać zmieniona już na początku czerwca.
Już na początku obrad w Pekinie pojawiła się prawdziwa bomba - delegaci mają się zająć zmianą prawa w Hongkongu. Jeżeli zostanie przyjęta, wówczas tamtejszych demokratów czekają prawdziwie trudne czasy.
Władze Hongkongu wydłużyły okres zabraniający zgromadzeń publicznych do 4 czerwca. Tym samym nie będzie pozwolenia na coroczny wiec upamiętniający ofiary masakry na placu Tiananmen.
Na ulicach Hongkongu ponownie pojawili się demonstranci, policja dokonała setek aresztowań, w tym również dzieci.
Władze Hongkongu w porozumieniu z przedstawicielstwem Pekinu coraz głośniej mówią też o konieczności zmian w prawie. Celem jest ochrona przed wpływem "sił z zagranicy", które Chiny obwiniają za wywołanie antyrządowych protestów.
Korzystając z tego, że pandemia skupia uwagę świata, Pekin próbuje uciszyć demokratów w byłej kolonii brytyjskiej. Robi to przed wrześniowymi wyborami do miejscowego parlamentu, które opozycja może wygrać.
"Nasze sądy są dziś zagrożone jak nigdy dotąd, walczymy o przetrwanie" - mówią znani sędziowie z Hongkongu.
Najważniejsze informacje technologiczne z polskiej i zagranicznej prasy. Nowy plan działania UE dotyczący gospodarki o obiegu zamkniętym ma na celu osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r. Ma w tym pomóc naprawianie sprzętów elektronicznych zamiast wyrzucania ich na śmietnik. Z kolei pandemia koronawirusa w dalszym ciągu wpływa na świat technologii - Apple ogłosił, że do odwołania zamyka swoje sklepy we Włoszech.
W sobotę na ulicach Hongkongu doszło do największej demonstracji od wybuchu epidemii koronawirusa. Aresztowano 115 osób
Obserwatorzy mówią, że to zemsta władz autonomii za ich udział w niedawnej fali antychińskich protestów. Zatrzymano m.in. Jimmy'ego Laia, wydawcę opozycyjnej prasy i podporę demokratów.
Gui Minhai, obywatel Szwecji, wydawał w Hongkongu skandalizujące książki o życiu chińskich przywódców. Naraził się władzom w Pekinie, które mimo protestów Szwecji doprowadziły we wtorek do jego skazania.
Hongkong poinformował, że z powodu zakażenia koronawirusem na terenie enklawy zmarł 39-letni mężczyzna. To druga ofiara wirusa poza obszarem Chin kontynentalnych od czasu wybuchu epidemii. Łącznie zginęło już ponad 427 osób, wirus szybko się rozprzestrzenia.
Po raz pierwszy od blisko dziewięciu miesięcy od rozpoczęcia antyrządowych protestów w Hongkongu po obydwu stronach barykady mówi się jednym głosem. Połączyły je strach przed koronawirusem i hasło "zamknąć granicę".
Pasażerka została poinformowana podczas odprawy, że "losowo" wybrano ją do wykonania oceny lekarskiej. Choć zaznaczyła, że nie jest w ciąży, nalegano, by wykonała w toalecie test ciążowy. Miała pójść z nią tam kobieta "przebrana za lekarkę". Gdy podróżująca pokazała jej wynik testu, ta nie odnotowała go nawet w formularzu i powiedziała, że test może wyrzucić do kosza.
Protestujący mieszkańcy byłej brytyjskiej kolonii chcą utrzymać presję na władze, ale te pozostają nieustępliwe.
Prezydent USA Donald Trump podpisał ustawę, która popiera demokratyczne protesty w Hongkongu, oraz drugą - zabraniającą eksportu środków do walki z demonstrantami. Chiny zapowiadają "kontrposunięcia".
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.