- Nie powstrzymamy sadzenia obcych gatunków roślin, nie bądźmy skrajnie poprawni. Oczekiwanie profesorskiego poziomu wiedzy od społeczeństwa to iluzja i pobożne życzenie - mówi dr Sebastian Pilichowski.
Duże miasta stają się hotspotami gatunków inwazyjnych. Nie inaczej jest w Berlinie, który zastanawia się, co robić z szopami i skorupiakami. Te pierwsze stają się coraz większym problemem w Szczecinie.
- Pamiętam je jeszcze z dzieciństwa. I w tym roku wróciły. Tysiące kijanek! - cieszy się Rafał Maciaszek z Instytutu Nauk o Zwierzętach SGGW w Warszawie, znany jako Łowca Obcych. To dzięki niemu w Ogrodzie Saskim znów można obserwować ropuchy. Bo warszawskie zbiorniki są skolonizowane przez obcych.
Nie powstrzymamy sadzenia obcych gatunków roślin, nie bądźmy skrajnie poprawni. Oczekiwanie profesorskiego poziomu wiedzy od społeczeństwa to iluzja i pobożne życzenie - mówi dr Sebastian Pilichowski.
Inwazyjne gatunki obce sieją coraz większe spustoszenie. Częściowo do ich rozpowszechniania przyczynia się człowiek. - Trzeba więc rozmawiać, tłumaczyć, albo zapraszać lokalne społeczności do wspólnych działań - mówi naukowiec z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.