Jeśli z historii The Smiths płynie jakaś nauka, to taka, że trzeba śpiewać o tym co tu i teraz, nie bać się konfrontacji z obskurantyzmem, nietolerancją, nacjonalizmem, Kościołem i najzwyczajniejszą głupotą. Ale przy tym grać tak, żeby piosenki wpadały w ucho i jednocześnie rozdzierały serce.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.