Czy na promie "Jan Heweliusz" zginęły matka z córką, dwie pasażerki na gapę, których nie ma na oficjalnej liście ofiar? Co się stało z Connym ze Szwecji? Pytania o prawdziwą liczbę ofiar największej polskiej katastrofy morskiej po II wojnie światowej w 33. rocznicę zatonięcia promu wciąż pozostają bez odpowiedzi.
Jedyna ulga dla aktorów słynnego serialu? Woda w filmowym morzu miała trzydzieści stopni więcej niż w lodowatym Bałtyku.
Katastrofa promu Heweliusz tematem pierwszego w nowym roku spotkania w bibliotece w Rybniku.
Kapitan Andrzej Ułasiewicz i jego żona są prawdziwi, podobnie jak upleciona ze sznurka kukiełka, a wiceminister Kowalik, którego w rzeczywistości nie było, wiarygodnie ustala zakłamaną wersję największej katastrofy morskiej w powojennej Polsce.
Kiedyś załogi polskich promów w święta słuchały kolęd. Ludzie do późna siedzieli razem w messach. Teraz szybko coś zjadają i zaraz uciekają do swoich kabin, do smartfonów, komputerów.
- Wiedziałam, że to wadliwy statek, ciągle słyszało się o jakichś jego awariach, mówiono na niego "Hawariusz". Andrzej mnie pocieszał, że nie jest tak źle - mówi Jolanta Ułasiewicz, żona kapitana Andrzeja Ułasiewicza, który prowadził prom MF "Jan Heweliusz" podczas katastrofy 14 stycznia 1993 roku.
Adam Zadworny ze Szczecina został wyróżniony nagrodą Grand Press w kategorii Książka Reporterska Roku 2025 za wydany w formie książki przez Wydawnictwo Czarne rozbudowany reportaż o tragicznej katastrofie polskiego promu "Jan Heweliusz" sprzed 32 lat.
Polskie Izby Morskie badające wypadki i katastrofy statków mają zniknąć - planuje Ministerstwo Infrastruktury. W czasach PRL te quasi-sądy orzekały, jak chciała władza, a ich rola w sprawie "Heweliusza" rozpala emocje do dziś.
Każdego dnia publikujemy setki tekstów, nasza strona zmienia się bardzo dynamicznie. W tym miejscu zbieramy najważniejsze wiadomości dnia.
- W zatonięciu promu "Jan Heweliusz" jest o wiele więcej tajemnic niż w innych katastrofach morskich. A za tym wszystkim stoją decyzje o charakterze politycznym - mówi kpt. Marek Błuś, specjalista w sprawach żeglugi i ratownictwa na morzu.
Prom "Heweliusz" miał w czasach PRL sekretne, podskórne życie. Na niektóre wątki w serialowej superprodukcji Netflixa nie wystarczyło miejsca. Warto jednak przypomnieć, że raptem kilka dekad temu rejsy z Polski do Szwecji były wyprawami do lepszego świata. To dobry temat dla filmowców.
Oglądając "Heweliusza" przyjmujemy, że to, co oglądamy, jest prawdą. Nie dlatego, że serial inspirowany jest prawdziwą historią zatonięcia promu. Dlatego, że iluzja jest aż tak doskonała.
Czytelnicy wybrali "Heweliusza" Adama Zadwornego spośród 27 książek zgłoszonych do tegorocznej edycji Nagrody Literackiej "Jantar".
Dziennikarze "Wyborczej" zdominowali X Festiwal Reportażu w Lublinie. Adam Zadworny otrzymał Kryształową Kartą Polskiego Reportażu za książkę "Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku" a "Wojny niebieskie. W środku najbrutalniejszego gangu kiboli" Marcina Pietraszewskiego zdobyły nagrodę publiczności.
Zatonięcie promu "Jan Heweliusz" na Bałtyku to w scenariuszu Netfliksa serial o mechanizmie powstawania oficjalnego kłamstwa i o katastrofie moralnej Polski czasów transformacji ustrojowej.
Najpierw PRL, a potem III RP i ich instytucje morskie przymykały oko na stan techniczny promu "Jan Heweliusz". Po tragedii skrywano prawdę o jej przyczynach, więc teorie spiskowe padały na podatny grunt.
- Wtedy mieliśmy wodę stojącą w mieście, a tutaj morze jest jak dzikie zwierzę - mówi Jan Holoubek przed premierą jednego z najbardziej wyczekiwanych w tym roku seriali Netflixa.
Z jednej strony tragedia tonącego promu, z drugiej tragedia ludzi, którzy zostali. Na festiwalu Nowe Horyzonty zobaczyliśmy sceny z serialu Netfliksa "Heweliusz". Jest na co czekać.
"Heweliusz", nowy serial twórców "Wielkiej wody", doczekał się pierwszego zwiastuna. Nie zdradza on wiele, ale mówi wszystko.
To 17-letnia dziewczyna, która podróżowała ze swoim ojcem, austriackim kierowcą tira. Jej nazwisko odnalazłem w liście ambasadora Austrii w Warszawie do gdańskiej prokuratury.
Gdy po trzech dekadach spojrzałem na tę historię, trudno było mi się oprzeć wrażeniu, że to opowieść o serii zatajonych wypadków i poważnych awarii, które układają się w samospełniającą się przepowiednię - mówi Adam Zadworny, autor książki o katastrofie promu Jan Heweliusz.
Ratownicy z niemieckich śmigłowców spuszczali rozbitkom z "Heweliusza" linki, które ludzie w wodzie chwytali, ale nie mieli dość siły, by zgrabiałymi dłońmi zapiąć klamry pasów. Zamarzali dosłownie na oczach bezsilnych załóg śmigłowców.
"To gorzka, ale potrzebna lektura, która wykracza znacznie poza reportaż śledczy o katastrofie sprokurowanej przez dysfunkcyjne państwo" - napisał o tej książce Kasper Bajon, laureat literackiej nagrody "Nike".
Inscenizowany sztorm w specjalnym studiu pod Brukselą, Borys Szyc w roli kapitana Andrzeja Ułasiewicza i niewyjaśniona do końca zagadka zatonięcia promu eksploatowanego przez szczecińskiego armatora. Kończą się zdjęcia do serialu "Heweliusz".
Mnóstwo znanych nazwisk znalazło się w obsadzie "Heweliusza". Premiera miniserialu o pamiętnej katastrofie promu na Bałtyku w przyszłym roku.
Osobiste przedmioty jednego z członków załogi promu "Heweliusz" trafiły do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Jest wśród nich kombinezon ratunkowy, który uratował życie drugiemu elektrykowi.
W 11. rocznicę zatonięcia promu Jan Heweliusz na Cmentarzu Centralnym odbyły się uroczystości pod pomnikiem "Tym, którzy nie powrócili z morza".
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.