Powrót kolei na Dworzec Świebodzki jest już planowany, ale pojawił się nowy pomysł: zamiast kończyć trasę na powierzchni, pociągi miałyby zjeżdżać do podziemnej stacji. To mogłaby być pierwsza część tunelu kolejowego pod centrum Wrocławia.
Planowany w gminie Miękinia tajwański park technologiczny może stać się jedną z największych inwestycji gospodarczych w historii Dolnego Śląska. Aby jednak sukces nie zamienił się w komunikacyjny koszmar, już dziś trzeba myśleć o sprawnym transporcie publicznym i kolei aglomeracyjnej.
Kolejarze zapowiadają, że odbudowany Dworzec Świebodzki będzie kluczowy podczas modernizacji całego węzła kolejowego. Stacja ma przejąć część ruchu aglomeracyjnego, ale zapowiadane są też zupełnie nowe kierunki dla pociągów z dworca.
Rząd przedstawił plany dotyczące Wrocławskiego Węzła Kolejowego i zapowiedź budowy metra we Wrocławiu. Choć obie decyzje dotyczą transportu, nie powiązano ich ze sobą, a szkoda - wrocławskie metro ma sens tylko jako tunel dla kolei miejskiej.
- Przez centrum Wrocławia codziennie przejeżdżają setki pociągów, które się tam nie zatrzymują. Przystanek Arkady mógłby odmienić transport wrocławian - podkreśla radny Jakub Nowotarski.
Planiści nakreślili nowy plan kolejowej linii przelotowej na lotnisko, biegnącej tunelem pod pasem startowym. Eksperci podkreślają, że taka trasa powinna służyć nie tylko podróżnym z walizkami.
Jaka jest przyszłość wrocławskiego transportu w kontekście badań ruchu? W środę zaplanowano debatę z udziałem naukowców i ekspertów m.in. o sieci tramwajowej i rowerowej czy kolei miejskiej.
Polskie metropolie chcą, by pasażerowie jeździli po miastach pociągiem, który jest często najszybszym środkiem transportu. Kluczem jest jednak infrastruktura, a zwłaszcza dodatkowe tory.
- Na razie we Wrocławiu nie ma kolei miejskiej i jest problem z infrastrukturą. Uruchomienie Dworca Świebodzkiego może pozwolić na uruchomienie linii np. na Leśnicę - mówili uczestnicy kolejowej debaty "Gazety Wyborczej".
- Kolej w mieście to dobre rozwiązanie, a za tym musi pójść infrastruktura. Dlatego linia kolejowa nr 143 powinna być rozbudowana może nawet nie do trzech, ale i czterech torów - podkreśla dr inż. Igor Gisterek z Politechniki Wrocławskiej.
Pociągi nie będą się spóźniać, jeśli zaczniemy inwestować w kolej i realizować plany, które są od lat, np. w przypadku linii z Wrocławia do Warszawy - mówi Jakub Janas, radny komisji transportu wrocławskiej rady miejskiej.
- Trzeci tor na linii kolejowej w okolicach Dworca Nadodrze był planowany jeszcze za czasów niemieckich. Teraz kolejarze chcą utrzymać układ dwóch torów, a to za mało, gdy chcemy budować kolej miejską - mówią radni Wrocławia i aktywiści Akcji Miasto.
Kolej miejska w licznych europejskich miastach jest podstawą transportu publicznego. We Wrocławiu od lat się o niej mówi, ale brakuje inwestycji i zaangażowania w stworzenie siatki połączeń.
Jednym z kluczowych tematów kampanii samorządowej jest przyszłość inwestycji we Wrocławiu. Zapytaliśmy kandydatów na radnych wszystkich komitetów wyborczych o najważniejsze dla miasta inwestycje. Mówią głównie o propozycjach transportowych, choć nie tylko.
- W radzie miejskiej chcę zadbać o rozwój transportu, zwłaszcza sieci tramwajowej i kolei miejskiej. Mówiliśmy o tym od dawna i dobrze, że stało się to postulatem podnoszonym przez wszystkie komitety wyborcze - uważa Jakub Nowotarski, prezes Akcji Miasto i kandydat Koalicji Obywatelskiej do rady miejskiej z Hub, Gaju i osiedla Powstańców Śląskich.
Koalicja Obywatelska nie wystawiła swojego kandydata na prezydenta Wrocławia, ale jej przedstawiciele startują do sejmiku województwa i rady miejskiej. Uważają, że Wrocław i aglomeracja muszą mocniej postawić na kolej miejską i nowe trasy tramwajowe, nie tylko na Jagodno.
- Nie zrezygnuję na pewno na rzecz Jacka Sutryka - mówi Robert Suligowski, kandydat Zielonych na prezydenta Wrocławia. I zapowiada walkę m.in. o wspólny bilet na kolej i MPK oraz o ochronę dolin rzecznych.
Dyskusja przed wyborami samorządowymi zbyt często skupia na sprawach nieistotnych. Tymczasem są sprawy naprawdę ważne dla mieszkańców: kolej miejska i bilet na Koleje Dolnośląskie oraz MPK Wrocław, którego zostali pozbawieni ponad dwa lata temu.
- Platforma uchwaliła ustawę metropolitalną, ale PiS to cofnął. Wrocław potrzebuje wsparcia dla budowy kolei miejskiej i transportu w aglomeracji - mówi Michał Jaros, przewodniczący Platformy Obywatelskiej na Dolnym Śląsku.
Bez przebudowy wrocławskiego węzła kolejowego pociągi na całym Dolnym Śląsku będą się spóźniać, trudno będzie uruchomić też kolej miejską. Ale wbrew wcześniejszym zapowiedziom premiera, rząd Mateusza Morawieckiego zdecydował, że remontu nie będzie. Choć inne miasta dostały takie inwestycje.
- Tramwaje muszą dotrzeć na wszystkie osiedla peryferyjne, w tym Psie Pole, Muchobór Wielki i Ołtaszyn. Potrzebujemy też szybkiej kolei miejskiej - przekonywał Robert Suligowski, kandydat Zielonych na prezydenta Wrocławia.
Pomysł budowy estakady przy al. Karkonoskiej nie rozwiąże żadnego problemu transportowego, a tylko go przeniesie. Żeby odkorkować południe miasta, potrzebujemy szybkich połączeń tramwajowych i kolejowych.
Ekspert ds. transportu publicznego i były prezes Kolei Dolnośląskich Piotr Rachwalski uważa, że powrót wspólnego biletu Urbancard na tramwaje, koleje i autobusy we Wrocławiu jest koniecznością. - Nie są to duże pieniądze dla budżetu, a jego brak utrudnia życie pasażerowi - podkreśla.
Już w najbliższy piątek (27 stycznia) o godz. 18 w Barbarze (ul. Świdnicka 8b) rozpocznie się debata "Wspólny bilet na MPK i kolej we Wrocławiu" z Piotrem Rachwalskim, jednym z najlepszych ekspertów w dziedzinie transportu publicznego w Polsce.
Podczas debaty, którą zorganizowała Platforma Obywatelska, wykuwały się pomysły na politykę transportową Wrocławia. Według dyskutantów potrzebne są m.in. nowe trasy tramwajowe, tworzenie kolei aglomeracyjnej, a także ustawa metropolitalna.
Europejski Tydzień Mobilności. Kolej to najbardziej ekologiczny i przyszłościowy środek transportu. Żeby go rozwijać, potrzebne są m.in. inwestycje w koleje dużych prędkości oraz koleje w aglomeracjach.
Do czerwca ubiegłego roku posiadacze Urbancard i papierowych biletów MPK mogli korzystać z pociągów regionalnych w granicach Wrocławia. Przez konflikt samorządu miejskiego i wojewódzkiego nie ma wspólnego biletu, ale teraz jest szansa na jego powrót.
Po rozpętaniu wojny przez Rosję wszystko się zmieniło. Dlatego musimy być ostrożni przy planowaniu nowych inwestycji i nowych wydatków, ale także musimy weryfikować dotychczasowe plany - mówi Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.
Przez decyzję magistratu o zamknięciu całej trasy na Pilczyce i Leśnicę zachodnia część Wrocławia jest sparaliżowana korkami. Radni osiedlowi bez rezultatu domagali się uruchomienia autobusów okrążających budowę. Nie ma też kolei miejskiej, której zalążek zlikwidowano w ubiegłym roku.
Przez dwie inwestycje nie będą kursować tramwaje na Leśnicę i Gądów Mały. Pojadą zamiast nich autobusy zastępcze MPK, ale znacznie rzadziej. Od lipca ubiegłego roku nie funkcjonuje też kolej miejska, nie mówiąc o jej rozbudowie.
Pociągi Kolei Dolnośląskich i Polregio zatrzymają się na dwóch nowych przystankach - na wrocławskim Szczepinie i w Iwinach (okolice Jagodna). Niestety, od lipca nie ma wspólnego biletu, dlatego podróżni będą musieli kupić osobne bilety kolejowe.
Po ponad 20 latach przerwy w niedzielę, 12 grudnia pociągi znów zaczną jeździć po trasie z wrocławskich Sołysowic przez Wojnów i Nadolice do Jelcza Miłoszyc. Samorządowcy twierdzą, że to początek budowy kolei aglomeracyjnej, choć jeszcze wiele do niej brakuje.
Radni osiedlowi z całego Wrocławia chcą, żeby na biletach MPK Wrocław znowu można było jeździć Kolejami Dolnośląskimi i pociągami Polregio w granicach miasta. Na razie apel poparło 27 rad osiedli, a kolejne planują to zrobić.
Mimo zapewnień ze strony miejskiej i wojewódzkiej o budowie kolei aglomeracyjnej nie wiadomo nawet, czy trwają rozmowy o powrocie wspólnego biletu na MPK i Koleje Dolnośląskie. Urzędnicy miejscy zapewniają, że są prowadzone, a kolejarze - że dopiero się rozpoczną. Konkretów brak.
Po raz pierwszy od 20 lat pasażerski pociąg przejechał trasą przez wrocławski Wojnów i Nadolice do Jelcza-Laskowic. Do kolei aglomeracyjnej jeszcze daleko, bo brakuje m.in. wspólnych biletów i częstych kursów.
Radny Paweł Karpiński pyta Tymoteusza Myrdę o kolejowy szantaż Bezpartyjnych. Wcześniej w radzie miejskiej zagłosował przeciwko uchwale o kolei miejskiej, a po otrzymaniu dwustu mejli w tej sprawie oskarżał mieszkańców o... neoterroryzm.
Tymoteusz Myrda z Bezpartyjnych zapowiada: jeśli gminy i powiaty aglomeracji wrocławskiej nie powołają organizatora transportu, to Koleje Dolnośląskie przestaną zatrzymywać się na większości przystanków. Już zresztą nie obsługują przystanku na Szczepinie. Myrda twierdzi przy tym, że to nie szantaż, tylko próba uporządkowania sytuacji.
W sejmiku dolnośląskim głosowany ma być nie projekt Akcji Miasto w sprawie wrocławskiej kolei aglomeracyjnej, tylko PiS i Bezpartyjnych. "Jest ogólnikowy i nic nie wnosi" - komentują aktywiści.
Radni Prawa i Sprawiedliwości poparli uchwałę w sprawie kolei miejskiej. Tymczasem rząd PiS wyrzucił na listę rezerwową trzy przystanki kolejowe planowane we Wrocławiu. Zamiast tego buduje przystanek w lesie.
Europejski Tydzień Zrównoważonego Transportu. Kolej to czysty i ekologiczny środek transportu, na który chce stawiać cała Europa. Województwo planuje szereg remontów nieczynnych obecnie tras, a we Wrocławiu dużo mówi się też o kolei miejskiej.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.