Selektywne kontrole na granicy polsko-niemieckiej i polsko-litewskiej rozpoczęły się punktualnie o północy z niedzieli na poniedziałek (6/7 lipca). Ruch w pierwszych godzinach po wprowadzeniu wzmożonych kontroli odbywa się tu płynnie.
- To wzmożenie kontroli na granicy niemieckiej i litewskiej podyktowane jest walką polityczną pomiędzy rządzącymi a obecną opozycją. To taka gra, aby uspokoić szerzone przez opozycję, wyimaginowane zagrożenia związane z migrantami - przekonany jest wójt przygranicznej gminy Puńsk.
Od poniedziałku granicę Polski z Niemcami i Litwą będzie można przekraczać tylko na wyznaczonych w rozporządzeniu MSWiA przejściach. Kontrole mają być wyrywkowe.
Granica na pieszo-rowerowym moście w Siekierkach ostatecznie pozostanie otwarta, ale siedem takich przejść w rejonie Szczecina już nie. Rozporządzenie MSWiA dotyczące kontroli na granicach i miejsc, w których będzie można ją przekraczać, jest już w Dzienniku Ustaw.
- Czulibyśmy się bezpieczniej, gdybyśmy zamiast kontroli na granicy, mieli pełną obsadę komisariatu policji. Na 26 etatów funkcjonariuszy jest mniej niż połowa - mówią samorządowcy z przygranicznych miejscowości Dolnego Śląska.
Jarosław Kaczyński znów próbuje straszyć Polaków zalewem imigrantów z Niemiec i kłamie, że państwo nic nie robi, aby to powstrzymać. Tymczasem Niemcy odsyłają rocznie maksymalnie po kilkuset cudzoziemców, zgodnie z podpisanymi przez Polskę umowami.
- Autostrada Wolności stała się piekłem, upokorzeniem. Niemcy źle zorganizowanymi kontrolami na granicy zdewastowali nasze życie - mówi Marcin Jabłoński, lubuski marszałek. Uważa, że kontrole są na pokaz.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.